Apteczny przedstawiciel

2 listopada 2015 08:54

Tego jeszcze nie było. Apteki zatrudniają swoich przedstawicieli. Energicznych, eleganckich i pięknych, młodych ludzi, którzy mają dbać o dobre relacje z okolicznymi lekarzami. Czas ujawnić tę tajemnicę poliszynela.

Lekarze przestają być zwolennikami osobistych spotkań z przedstawicielami farmaceutycznymi w swoich gabinetach.

Zwykło się uważać, że farmaceuta żyje z lekarzem, jak pies z kotem (albo na odwrót). Ciągle funkcjonuje stereotyp rywalizacji tych dwóch grup zawodowych. Podobno lekarze oburzają się, kiedy farmaceuci wytykają ich błędy i próbują poprawiać diagnozy. Z kolei farmaceuci wściekają się, gdy lekarze niechlujnie wypisują recepty a później nie chcą ich poprawiać. Może i takie historie od czasu do czasu zdarzają się. Jednak obecnie obraz współpracy między lekarzem a aptekarzem wygląda zgoła inaczej. A stało się tak w wyniku działań sieci aptecznych i producentów leków…

Tajemnicą poliszynela jest zatrudnianie przez sieci apteczne swoich przedstawicieli, którzy zajmują się utrzymywaniem dobrych relacji z okolicznymi lekarzami. Oczywiście celem pracy takiego przedstawiciela jest przekonanie lekarzy, aby odsyłali swoich pacjentów do konkretnych aptek. Skuteczny przedstawiciel potrafi podkręcić obroty apteki o kilkadziesiąt procent. W końcu pacjenci przychodzący do apteki z receptami często kupują też kilka rzeczy extra. A przecież apteki sieciowe są najlepsze we wciskaniu pacjentom przykasówki. Oczywiście przy okazji każdy dostanie jeszcze kartę stałego klienta i obroty rosną.

Nie muszę chyba wspominać, że tego typu układy między lekarzami a pacjentami są nieetyczne i nielegalne. Lekarze o tym wiedzą, jednak są skutecznie przekonywani różnymi prezentami i obietnicami. Sami tłumaczą sobie, że chodzi przede wszystkim o dobro pacjenta. O to by trafił do apteki, w której będzie lek przepisywany przez lekarza i będzie tanio.

Niestety mechanizm rządzące takimi układami niekoniecznie dobro pacjenta stawiają na pierwszym miejscu. Trzeba zacząć od tego, że często to producenci leków są inicjatorami układów między lekarzami i farmaceutami. Najlepszym tego przykładem jest historia Xarelto. Cena leku w wersji nierefundowanej jest zaporowa dla większości pacjentów – ponad 300 zł. Wskazania do refundacji sprawiają, że taniej może go dostać bardzo niewielu pacjentów. Oczywiście producentowi zależy na tym, żeby lek sprzedawał się w większych ilościach, ale też stawał się podstawą leczenia jak największej liczby pacjentów. Dlatego przedstawiciel producenta na ogół dogaduje się z jedną apteką na danym obszarze, że będzie dostawała lek w „specjalnej” cenie – np. 160 zł. Informację o tym, że ta konkretna apteka ma lek taniej niż inne otrzymują również okoliczni lekarze. Oczywiście apteka dostaje wyłączność na Xarelto pod warunkiem rezygnacji z marży. Ale i tak jej się to opłaca, bo przychodzący po nie pacjenci wykupują też inne leki. I biznes się kręci…

Na podobnej zasadzie działają przedstawiciele aptek. Chodzą po lekarzach i informują, że dana apteka ma na przykład Memotropil za 1 zł. A ma go tak tanio bo za plecami producenta do niego dopłaca. Nie jest to lek refundowany, więc nie ma na niego sztywnej marży – NFZ-owi nic do tego. Tyle, że sprzedaż produktu poniżej ceny zakupu to dumping, za który Urząd Skarbowy może nałożyć sporą karę. Tyle, że zyski z takiego procederu są tak duże, że spokojnie starczy na karę. Lekarze będą bowiem wysyłać pacjentów do apteki, która ma Memotropil za 1 zł, a pacjenci będą tam mieli zakładane lojalnościowe obroże – karty, prezenty, rabaty.

I tak właśnie działa sieć, która dosłownie za kilka dni otworzy aptekę pod moim nosem. Znajomi lekarze już donieśli mi, że był u nich młody mężczyzna by porozmawiać o tańszych lekach dla ich pacjentów. Lekarze początkowo myśleli, że to przedstawiciel firmy farmaceutycznej. Kiedy jednak okazało się, że tańsze leki będą tylko w jednej aptece, która dopiero się otworzy, wszystko się wyjaśniło… Mogę mieć tylko nadzieję, że lekarze z którymi współpracowałem przez ostatnie kilka lat nie dadzą się skusić obietnicom przystojnego przedstawiciela. Pewności jednak nie mam.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Kontrowersje wokół sildenafilu Kontrowersje wokół sildenafilu

Choć sildenafil pojawił się na rynku farmaceutycznym zaledwie 20 lat temu, chyba żaden inny preparat...

6 mitów o pokrzywce 6 mitów o pokrzywce

Nagłe pojawienie się na skórze swędzących zmian zazwyczaj budzi u pacjentów niepokój. Zmiany, mimo i...

Borelioza – fakty i mity Borelioza – fakty i mity

Początek maja możemy uznać za rozpoczęcie „sezonu na kleszcze”. Pomimo, że obecnie narzekamy na zbyt...