Magazyn mgr.farm

Aptekarski blue monday

18 stycznia 2018 07:59

Blue Monday to określenie najbardziej depresyjnego dnia w roku, przypadającego jakoby w trzeci poniedziałek stycznia. Do 2011 był to poniedziałek ostatniego pełnego tygodnia. Zmieniono wtedy sposób wyznaczania Blue Monday – szybsze nadejście tego dnia (trzeci, a nie czwarty poniedziałek stycznia) umotywowano kryzysem finansowym.

Na ten moment nigdzie nie został opublikowany projekt rozporządzenia, w którym znajdowałyby się zapisy jakimi "straszą" techników farmaceutycznych organizacje mające ich reprezentować. (fot. Shutterstock)

Pseudonaukowy termin Blue Monday wprowadził w 2004 roku brytyjski psycholog i pracownik Cardiff University. Arnall wyznaczał datę najgorszego dnia roku za pomocą wzoru matematycznego uwzględniającego czynniki meteorologiczne (krótki dzień, niskie nasłonecznienie), psychologiczne (świadomość niedotrzymania postanowień noworocznych) i ekonomiczne (czas, który upłynął od Bożego Narodzenia powoduje, że kończą się terminy płatności kredytów związanych z zakupami świątecznymi). W tym roku mam wrażenie, że kiepski nastrój towarzyszy farmaceutom nieco dłużej i nic tego w najbliższym czasie nie zmieni.

Już końcówka roku pokazała wojownicze nastroje farmaceutów. Sprawa z nieprawidłowo wydanym lekiem obudziła wieloletni problem podziału pomiędzy magistrami farmacji a technikami farmaceutycznymi (czytaj więcej: Techniczka pomyliła leki. Dziecko otarło się o śmierć). Oliwy do ognia dodał plebiscyt na farmaceutę roku, w którym organizator zrównał wszystkich, nazywając ich wykwalifikowanymi pracownikami aptek (czytaj więcej: Technik zostanie Farmaceutą Roku? Środowisko oburzone!). Czara goryczy przelała się i co bardziej zasłużeni farmaceuci zaczęli jawnie pokazywać swój sprzeciw przeciw takiej jawnej ignorancji (czytaj więcej: Hipokrytes Roku).

Nie śmiem twierdzić, że nie istnieje różnica pomiędzy merytoryczną wiedzą magistra farmacji po studiach wyższych a informacjami zdobytymi w toku nauczania technikum farmaceutycznego. Lecz trudno się też nie zgodzić się, że mylimy coraz częściej to marginalizowanie z jawną obrazą naszego zawodu. Pacjent faktycznie skupia się przede wszystkim na jakości obsługi, na życzliwości i z pewnością nazywając każdego „farmaceutą” nie ma w zamyśle obrazy tych właściwych, ani fałszywej nobilitacji techników. Na obronę tego argumentu przytoczę pewną sytuację z życia codziennego, którą obserwuję na oddziale szpitalnym, którego szeregi zasilam w ramach obowiązków zawodowych…

Prócz cieszących się estymą lekarzy, nad pacjentem czuwają pielęgniarki, sanitariusze, fizjoterapeuci i inny personel medyczny. Gdy więc pacjent mylnie nazwie zawodowy tytuł jednej z nich, pielęgniarka oddziałowa nie biegnie na złamanie karku tłumaczyć delikwentowi, że popełnił faux pas, przypisując wiedzę zdobytą podczas studiów wyższych i specjalizacji komuś bez dyplomu. Liczy się pacjent. Podobnie sytuacja ma się z tytułami naukowymi na uniwersytetach. Niejednokrotnie kierownik mojej macierzystej Katedry, szanowna Pani Profesor, opowiadała z uśmiechem, jak to ktoś nazwał ją panią doktor – nie próbowała na siłę wbić do głowy ów zestresowanemu studentowi, że popełnił kardynalny błąd i właśnie ogołocił ją swoją wypowiedzią o parę dobrych lat dorobku naukowego. Liczyło się to, że i tak uznawał ją za swoisty autorytet w danej dziedzinie. Czy więc naprawdę nasza rola jako farmaceutów powinna sprowadzać się jedynie do walki o zdobyty przed laty tytuł?

A propos tytułu, chciałbym nadmienić, że chyba żadna inna grupa społeczna nie jest tak do niego przywiązana. W licznych artykułach farmaceuci podpierają się literą prawa, podkreślającą ich niezbywalne i unikatowe prawo do posługiwania się tytułem, podczas gdy choćby lekarze totalnie nie przejmują się pomyłkami w ich zawodowym tytule. W większości przychodni czy na oddziałach nazwisko lekarza poprzedza się zapiskiem „lek. med.”. Zgodnie polskimi przepisami istnieją jedynie trzy tytuły zawodowe, w których występuje słowo „lekarz”; są to: lekarz, lekarz dentysta (ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, t.j. Dz. U. z 2008 r. Nr 136, poz. 857 ze zm.) oraz lekarz weterynarii (ustawa z dnia 21 grudnia 1990 r. o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych, t.j. Dz. U. z 2009 r. Nr 93, poz. 767 ze zm.). Tytuł „lekarza medycyny” nie występuje w obrocie prawnym, gdyż nie może zostać zgodnie z przepisami nadany. Nie widziałem jednak sytuacji, w której ordynator szedłby z markerem i zamazywał ów dopisek „med” bo nie jest on zgodny z literą prawa.

Moje rozżalenie postawą farmaceutów (przez duże F, odnoszące się do Farmaceutów sensu stricto), którzy nawet w obrębie swojego szanownego gremium skupiają się na tym, co ich dzieli niż na tym co ich łączy. Z zaciekawieniem śledzę opinie innych farmaceutów publikowane na łamach portali farmaceutycznych i dochodzę do nieciekawego wniosku, że im postawa bardziej konserwatywna, bardziej kontrowersyjna, uderzająca w czyjeś interesy, tym bardziej w cenie. Nic tak nie napędza dyskusji jak odmienne zdanie. Rzadko zdarza się, by ktoś starał się zrozumieć odmienny punkt widzenia, zdecydowanie częściej mamy do czynienia z „nawracaniem” na swoją modłę. Czy naprawdę o to w tym wszystkim chodzi?

Środowisko farmaceutyczne i tak jest podzielone: mamy aptekarzy, szpitalników, hurtowników, przemysłowców… Czy w obrębie tych poszczególnych grup aż tak trudno jest o powstrzymanie spirali kolejnych podziałów i zgrzytów? Pewne rzeczy miały już miejsce, nie odkręcimy ich. Zamiast skupić się na tym, co jeszcze dobrego można zrobić dla polskiej farmacji, zapalczywie wciąż podkreśla się jak wiele złego już się zadziało.

Pomyłki się zdarzają. Czynią je prawodawcy, serwując nam legislacyjne zmiany. Zdarzają się pracownikom branży farmaceutycznej – tak samo technikom, jak i magistrom farmacji. Bo wszyscy jesteśmy ludźmi. I jeśli nie zmienimy taktyki z obniżania rangi czyichś kompetencji na podnoszenie własnych, daleko nie zajdziemy. Blue monday będzie trwać i trwać. Skoro farmaceuci są tacy wyjątkowi, niech udowodnią to w inny sposób niż tylko deprymując innych i siebie nawzajem.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Lekarz, ten najgorszy Lekarz, ten najgorszy

Marudzący pacjent w aptece to codzienność. Nawet w małej aptece tafia się taki, który musi uzewnętrz...

Czekamy, czekamy i czekamy… Czekamy, czekamy i czekamy…

Aptekarze czekali 25 lat na zmiany w prawie, umożliwiające otwieranie nowych aptek tylko farmaceutom...

Wycofanie leku z apteki – co zrobić w takiej sytuacji? Wycofanie leku z apteki – co zrobić w takiej sytuacji?

Co zrobić gdy Główny Inspektor Farmaceutyczny wyda decyzję o wycofaniu z obrotu jakiegoś leku? Toczą...