Magazyn mgr.farm

Batalia wyborcza (część 2)

23 października 2015 07:33

Skoro tylko samorząd zawodowy jest ustawowo umocowaną reprezentacją nas wszystkich, to tylko w jego ramach jesteśmy w stanie cokolwiek osiągnąć. Analogowe pokolenie działaczy, widzące w Izbach źródełko (czasem) całkiem niezłego dochodu, odchodzi do lamusa.

vote.png

Możliwości błyskawicznego skomunikowania się z innymi ludźmi są współcześnie ogromne, tymczasem spływ danych z Naczelnej Izby jest powolny i mocno opóźniony, a także nie dotyka spraw najważniejszych. Czy naprawdę farmaceuci w Polsce najbardziej są zainteresowani potrzebą przynależności wskazywanej jako jedną z podstawowych potrzeb życiowych lub ryzykiem samousprawiedliwienia i dobrodziejstwem poczucia winy (tytuły felietonów z Aptekarza Polskiego)?

Cyfrowy świat omija nasze najwyższe władze izbowe. Przekaz intencji samorządu aptekarskiego nie jest rozumiany przez media i polityków, a nawet jeśli jest, to ci ostatni wymanewrowują niewygodne dla nich pytania o przyszłość polskiej farmacji. My mówimy o patologii przekraczania 1 %, oni o wolnym rynku i korzyściach podatkowych. My o niebezpieczeństwach związanych z wpływem niefarmaceutów na kierowników aptek i innych farmaceutów, oni o spełnieniu wymogów ustawowych. My o nierealistycznych marżach, oni przeciwstawiają je misji i etyce, itd. Głośne, czasem nawet za bardzo, pokrzykiwanie podczas posiedzeń Komisji Sejmowych okazało się być przeciwskuteczne. Urażano naszych parlamentarnych sojuszników, zaniedbywano kontakty z mediami, więc tym sposobem staliśmy się osamotnieni. Owszem, należy zauważyć, że druga strona negocjacyjna, zwłaszcza rządowa, bywała impregnowana na nasze argumenty, a często wręcz porażała brakiem wiedzy i zrozumienia dla naszych słusznych oczekiwań. Jako członkowie samorządu zawodowego nie możemy bezpośrednio zmienić wyrazicieli stanowiska strony rządowej, ale na szczęście możemy wymienić nieskutecznych negocjatorów z naszej strony. Takie są twarde reguły negocjacji, że gdy zawodzi merytoryczna wymiana poglądów, wymienia się negocjatorów.

Jesteśmy na finiszu rotacji ludzi z naszych struktur. Do pracy w samorządzie wchodzą nowi członkowie. Pokolenie cyfrowe żyjące czasem przyszłym, a nie historią. Doskonale widzą błędy i zaniechania w dotychczasowej pracy naszych przedstawicieli, których słabe wyniki w wyborach cząstkowych potwierdzają moją opinię. Przypomnę, że w 1940 r. w Wielkiej Brytanii W. Churchill doszedł do władzy nie dlatego, że zdobył w swej partii większość głosów, ale dlatego, iż N. Chamberlain zwyciężył w głosowaniu relatywnie niewielką większością, przez co honorowo podał się do dymisji.

Nowo wybrani przedstawiciele wiedzą też, z którymi z dotychczasowych współpraca będzie się dobrze układać. Wszak kilka tegorocznych osiągnięć dla farmaceutów dokonało się poza nieskuteczną grupą zarządzającą. Usunięcie z projektowanych przepisów wysokich kar finansowych (do 50 tys. PLN!) dla aptek nie mogących dyżurować nie wzięło się z powietrza, ani na podstawie jednego listu do odpowiedniego ministerstwa.

Nowi widzą też, iż moc samorządu jest potencjalnie tak duża, że trwają intensywne próby osadzenia w nim ludzi, na których z merkantylnego zaplecza będą chcieli wpływać niefarmaceuci. Wszyscy się zgodzimy, że na takie zamierzenia naszego przyzwolenia nie będzie.

I właśnie dlatego w chwili, gdy historia zatoczyła swe kadencyjne koło, jesteśmy u progu wymuszonej okolicznościami wymiany grupy nieskutecznych działaczy. Swym anachronicznym postrzeganiem współczesnego świata, przekonaniem o swej nieomylności, wymyślaniem wrogów wokół siebie, autorytarnym traktowaniem kolegów, permanentnymi zaniechaniami i nie wyciąganiem wniosków z popełnionych błędów, postawili samorząd zawodowy farmaceutów przed poważnymi niebezpieczeństwami. Zamiast dążyć do pracy zespołowej, utrudniali lub uniemożliwiali procedowanie projektów autorstwa działaczy mających odmienne opinie. Skupili w swych rękach wszystkie decyzje, za które teraz przyjdzie czas poważnej oceny.

Utrzymywali 1-osobowe Departamenty w NIA, które nie mogły być skuteczne w działaniach. Dopuścili do niewiarygodnych szkód na wizerunku Izby nienależycie zarządzając kryzysem wywołanym aferą poznańską. Sami przyznają, że przy procedowaniu ustawy antywywozowej nie przeszła żadna poprawka NIA, a ta, której najgłośniej się domagali (wszystkie leki bez ograniczeń dla wszystkich hurtowni), paradoksalnie była identyczna z wnioskiem eksporterów równoległych.

Systematyczne podwyższanie sobie apanaży i wyraźnie widoczne plany wymiany pomiędzy sobą foteli, w obecnej sytuacji nie są przychylnie odbierane. Rządy z tylnego fotela gwarantowałyby nam, farmaceutom, utrzymanie dotychczasowego nieskutecznego działania i nieuchronnie musiałyby przynieść negatywne konsekwencje. Byłyby gwarancją upadku Izby i wzmocnieniem naszych przeciwników.

Panowie, w przeciwieństwie do porażek nie macie zbyt wielu sukcesów na koncie! Nie bądźcie przeszkodą dla wzmacniania roli Izby Aptekarskiej. Skupiliście całą władzę w swoich rękach, więc skupiliście też na sobie całą odpowiedzialność. Nie chwytajcie się brzytwy dla utrzymania status quo. Odejdźcie już, a my z pewnością będziemy Was wspominać.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Równouprawienie w antykoncepcji Równouprawienie w antykoncepcji

Kilka tygodni temu opublikowano wyniki chyba najbardziej intrygującego badania w kontekście męskiej ...

Antyjednoprocentowcy Antyjednoprocentowcy

Powiedzmy to bardzo wyraźnie: przedstawiciele sieci aptecznych celowo, bądź to manipulują treścią za...

O trudnej współpracy lekarza z farmaceutą O trudnej współpracy lekarza z farmaceutą

Pracowałam w małym mieście gdzie prawie wszyscy się znają, pracowałam też w mieście wojewódzkim, gdz...