Błędy w aptekach zdarzają się nieustannie. Nie znam farmaceuty, który w swojej karierze zawodowej nie wydałby pacjentowi źle ani jednego leku. Jesteśmy tylko ludźmi. Czytając tysiące recept i wydając setki tysięcy leków przez te wszystkie lata wykonywania zawodu, nie ma możliwości absolutnej nieomylności. Po prostu nie ma. Profesjonalizm farmaceuty poznaje się więc nie po tym ile błędów popełnia, ale co z nimi robi. Zamiata pod dywan czy poprawia z otwartą przyłbicą?
To pierwsze wyjście jest oczywiście łatwiejsze. W większości przypadków nasze pomyłki nie rodzą większych konsekwencji dla pacjentów. Pacjent dostał Depralin zamiast Debretinu? Diuramid zamiast Diuredu? Na pewno mu te leki nie zaszkodzą. Problem w takim myśleniu polega jednak też na tym, że wydane źle leki mu nie pomogą na to z czym poszedł do lekarza. Depralin raczej nie ureguluje pracy jelit. Diuramid może i zadziała podobnie do Diuredu, ale co jeśli zażyje go pacjent będący zawodowym kierowcą? W ulotce leku wyraźnie jest napisane, że dużych dawkach może powodować senność, rzadziej znużenie, zawroty głowy oraz dezorientację. Dlatego w czasie leczenia pacjenci nie powinni prowadzić pojazdów ani obsługiwać maszyn…
Dlatego każdą pomyłkę farmaceuta powinien naprawiać – niezależnie od jej rozmiaru i przypuszczalnych konsekwencji. Bo nawet jeśli wydaje nam się, że pomyłka która nam się przydarzyła nie ma absolutnie żadnego znaczenia dla pacjenta, możemy być w błędzie. Błędzie, którego konsekwencje będą nas ścigały do końca życia. To dlatego tak ważna w naszym zawodzie jest etyka. Etyka wynikająca z wagi naszej pracy i znajomości konsekwencji niechlujstwa.
Niestety ta ostatnia cecha coraz częściej kojarzy mi się z młodymi farmaceutami, którzy pochodzą do apteki zaraz po studiach. Kompletnie przeczą oni stereotypowi aptekarza jako człowieka precyzyjnego, dokładnego i opanowanego. Staram się nie skreślać takich farmaceutów i daję im szansę na poprawę. Ale kiedy widzę, że ktoś ma problem z naklejeniem na opakowanie leku właściwej metki, to poważnie zastanawiam się nad jego przyszłością w tym zawodzie. To nie jest kwestia wyrobienia w sobie odpowiedniej umiejętności. Nie trzeba kończyć długich studiów czy praktykować kilka lat aby bezbłędnie ometkować leki. Jeśli ktoś popełnia błędy w trakcie tak prostej czynności, to obnaża jego niechlujstwo i brak umiejętności skupienia. A to dwie cechy, które są najmniej pożądane w zawodzie farmaceuty. Osoby o takich cechach nie tylko popełniają częściej błędy przy wydawaniu leków ale i bagatelizuje konsekwencje swoich błędów i unikają ich naprawiania.
Ktoś mógłby powiedzieć, że przesadzam i nie można ocenić tego czy ktoś będzie dobrym farmaceutą tylko na podstawie sposobu w jaki nakleja metki na opakowaniach. Może i nie. Ale na pewno na tej podstawie można ocenić kto na farmaceutę pracującego w aptece się nie nadaje. Jeśli przerasta go tak banalne zadanie, to czy można mu powierzyć bardziej odpowiedzialne? Błądziciele rzadko się zmieniają. Idą przez życie szukając ciągle swojej drogi i nie przywiązując się do zasad, reguł i etyki zawodu, który nie leży im tak jakby tego sobie życzyli.










