Boli, bo musi boleć

8 września 2016 08:01

„Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu” – głosi nieodłączny element reklam produktów leczniczych.

tabletk.png

Dla niektórych jest on materiałem do ćwiczeń językowych, dla innych powodem do śmiechu, jednak dla nas powinien być sygnałem, że pacjent ma prawo skorzystać z naszej opinii, wiedzy i doświadczenia. Jednak owo prawo nie tyczy się jedynie momentu zakupu leku – jesteśmy odpowiedzialni za proces farmakoterapii, tak więc w przypadku wystąpienia późniejszych działań ubocznych, miejmy świadomość, że powinniśmy być na tyle godni zaufania, by pacjent się do nas zwrócił.

Wg definicji ustawy z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne, zdarzenie niepożądane to każde zdarzenie natury medycznej wywołujące negatywne skutki u pacjenta lub uczestnika badania klinicznego, któremu podano produkt leczniczy lub badany produkt leczniczy albo badany produkt leczniczy weterynaryjny, chociażby nie miało związku przyczynowego ze stosowaniem tego produktu. Natomiast ciężkie – lub poważne – zdarzenie niepożądane to takie, które bez względu na zastosowaną dawkę badanego produktu leczniczego albo badanego produktu leczniczego weterynaryjnego powoduje zgon pacjenta, zagrożenie życia, konieczność hospitalizacji lub jej przedłużenie albo trwały lub znaczny uszczerbek na zdrowiu. Zastanawiam się, czy przeciętny farmaceuta zdaje sobie sprawę z wagi tych słów i czy umiejętnie potrafi zastosować je w codziennej praktyce.

Zatrważająco niski jest bowiem odsetek reklamacji dotyczących produktów leczniczych, zgłaszanych przez farmaceutów, choć wg obowiązujących przepisów zgłoszenia należy kierować właśnie do farmaceuty bądź innej osoby wykonującej zawód medyczny, podmiotu odpowiedzialnego lub prezesa URPL. Pacjent ma prawo zgłaszać wszystkie działania, które w jego odczuciu są niewłaściwe. Zaliczają się do nich działania szkodliwe i te, które powodują uczucie dyskomfortu. Należy je zgłaszać bez względu na to, czy jest to sytuacja rzeczywista, czy jedynie podejrzenie. Jak jednak zachowalibyśmy się wobec pacjenta, a jak w ciszy własnego sumienia, gdy przychodzi pacjent i mówi, że zażywa ten nowy lek na nadciśnienie od tygodnia i pieką go uszy?

Zastanawiam się, z czego wynika to zjawisko braku farmaceutów wśród zgłaszających. Czy nie mając odpowiedniej wiedzy boimy się czasem zasugerować taką możliwość? Czy pacjenci nie zauważają troski z naszej strony, więc nie jesteśmy dobrym materiałem na rozmówcę o zaobserwowanych zdarzeniach niepożądanych? Czy może zażywający leki boją się naszej reakcji, bo ich odczucia wydają się na pierwszy rzut oka śmieszne bądź niedorzeczne?

Na tle innych państw Polska pozostaje w tyle pod względem raportowanych zdarzeń niepożądanych. Przykładowo w Japonii, restrykcyjnie przestrzegającej przepisów swojej farmakopei liczba zgłoszeń jest kilkudziesięciokrotnie wyższa niż u nas przy 4-krotnie tylko wyższej liczbie mieszkańców. Wynika to nie tylko ze świadomości społeczeństwa, ale również zaangażowania farmaceutów. Obecnie wiele aptek jako swoisty chwyt marketingowy stosuje zapis „oferujemy tańsze zamienniki leków”, choć de facto leży to w ich obowiązku. Pacjenci nauczyli się o nie pytać, a także korzystać z nich. Może więc pora, by skoro w naszej gestii leży raportowanie zdarzeń niepożądanych, umieścić taką informację przy pierwszych stole?

Nie ma pewnie jednej recepty na wszystkie postawione pytania. Problem jednak istnieje i jest wart uwagi, a zważywszy na fakt, że jako środowisko staramy się budować zaufanie do farmaceutów wśród społeczeństwa, nie bójmy się czasem dopytać, a po godzinach dokształcić z raportowania takich zdarzeń. Bądź co bądź aptekarz, który się nami interesuje jest dużo lepszy od tego, który twierdzi, że „boli, bo musi boleć”.

Cogaiseoir

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Serwitor, uczony, sprzedawca Serwitor, uczony, sprzedawca

Nie da się rozmawiać o przyszłości zawodu farmaceuty bez znajomości jego pochodzenia i świadomości j...

Jaki kartofel dla karmiącej? Jaki kartofel dla karmiącej?

Spotkałam się w swojej praktyce zawodowej z wieloma koszmarnymi mitami dotyczącymi karmienia piersią...

Syrop na mokry i suchy kaszel? Syrop na mokry i suchy kaszel?

Kaszel suchy czy mokry? Jak sugeruje reklama syropu firmy z Pabianic możemy uniknąć tego odwiecznego...