Magazyn mgr.farm

Brak mi słów

24 października 2016 08:07

Ostatnio czytałem książkę, w której próbowano uargumentować tezę, iż nasza planeta osiągnęła tak zwany moment „point of no return” – w dużym uproszczeniu autor stara się przekonać czytelnika, że świat nie może już się cofnąć przed ostateczną zagładą, bo zbyt wiele zostało zrobione lub powiedziane. Ja więc dziś chciałbym wysunąć podobną tezę w kontekście farmaceutów.

ugly.png

Z racji wieku (moje pokolenie słynie z przeszukiwania cyberprzestrzeni), chęci bycia na bieżąco (cecha osobnicza) oraz tworzenia treści na owym portalu, jestem stałym czytelnikiem działu „Opinie”, jednak ostatni tydzień (gdyż tyle mija mniej-więcej między moim jednym a drugim artykułem) obfitował w artykuły o pesymistycznej, apokaliptycznej wręcz werterowskiej treści. Zastanawiam się czy to kwestia jesiennego przesilenia (choć o tej porze roku mamy równonoc), perygeum księżyca czy goethowskiego bólu istnienia, zwanego eufemistycznie Weltschmerzem. Osobiście jestem za ostatnią diagnozą…

Ciekaw jestem skąd w farmaceutach tyle fatalizmu? Oczywiście, wiem że złote czasy aptekarstwa już minęły, a nastała era walki o przetrwanie i być albo nie być. Jednak nawet w najtrudniejszych czasach ludzie się jak dotąd jednoczyli i skupiali się na tym, co dobre, a nie tylko podkreślali to, co ich dobija! Nie wiem, czy ktoś miał okazję obejrzeć produkcję pt. Joyeux Noel (Wesołych świąt) – jest to film oparty na prawdziwych wydarzeniach jakie miały miejsce w roku 1914, dramat wojenny w którym ukazana jest bitwa między żołnierzami niemieckimi a oddziałami Francji i Wielkiej Brytanii. Na czas wigilii wrogie państwa postanawiają odłożyć broń na bok, a nawet złożyć sobie wzajemnie życzenia świąteczne. Po co przytaczam ten opis, skoro do Świąt jeszcze dwa miesiące? Bo chcę podkreślić, że takie podejście marzy mi się w światku farmaceutów.

Gdy na zewnątrz jest nieciekawie, ludzie chowają się w domach i starają się rozgrzać ciepłem domowego ogniska. Jestem oczywiście w stanie zrozumieć, że nie każda apteka może naśladować rodzinne gniazdko, ale mam poczucie, że ostatnimi czasy większość patrzy na to, jak jawi się ogólnokrajowy trend aniżeli próbować dobrze się poczuć we własnym zespole. Dlaczego nie chcemy czasem zwyczajnie cieszyć się tym, co jest? Dlaczego tak lubujemy się w wyszukiwaniu negatywnych stron obecnej sytuacji zawodowej, że za chwilę stracimy ostatnie rzeczy, bo skupimy się na narzekaniu zamiast umacnianiu tego, co jeszcze działa?

Wiele razy przytaczałem już jako argument pracę w mojej aptece. Wielokrotnie słyszałem, że chyba jest ona oderwana od rzeczywistości, bo nie znam z niej problemów, o których czytam. Otóż zaświadczam, że problemy są, tyle że jakoś udaje się nie zaprzedać im duszy.

Dlaczego na mnie osobiście te wszystkie hasła o zagrożonej wolności o godności farmaceuty nie robią takiego wrażenia? Bo nie uważam, że należy apteki oczyścić ze wszystkiego co niefarmaceutyczne – począwszy od ludzi, a skończywszy na produktach. Otaczają mnie farmaceuci, technicy, pomoc apteczna, menadżerowie, kierownicy i dzięki nim wszystkim to wszystko się trzyma. Wydaje leki, ale sprzedaję też tony suplementów, kosmetyków i artykułów drgoeriopochodnych i nie mam z tym problemu – świat lubi różnorodność 🙂 Było już w historii kilku takich, którzy bardzo zawzięcie walczyli o „czystość” w wybranym przez siebie aspekcie i jakoś nikomu nie wyszło to na dobre…

Sezon przeziębień w pełni, mam więc nadzieję, że i ten syndrom narzekania to zwykła krótkotrwała infekcja. Warto więc jako specjaliści od stawiania na nogi poświęcić trochę czasu sobie i wzmocnić się, by przetrwać te wszystkie zawirowania, od których człowiek ledwie odrywa się od ziemi, przybity rozmiarem problemów.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Koleus, czyli pokrzywa z Indii Koleus, czyli pokrzywa z Indii

To niepozorna roślina, której ozdobnych kuzynów znajdziemy w doniczkach na naszych parapetach. Pocho...

Manifest na Dzień Chłopaka Manifest na Dzień Chłopaka

Nieważne czy ktoś uważa to święto za potrzebne lub nie – trzydziestego dnia września, cztery dni po ...

Tran… z rekina? Tran… z rekina?

Jesień zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią wzrost zainteresowania preparatami wzmacniającymi o...