Można śmiało rzecz, że era terapii CAR-T to najwyższy poziom medycyny zindywidualizowanej. Miną zapewne lata nim stanie się ona powszechniejsza, lecz powinniśmy odczuwać dumę z faktu, że Polska w tym wyścigu naprawdę świetnie sobie radzi. Warto więc zapoznać się z podstawowymi założeniami tej metody leczenia, jak i przyswoić pierwsze krajowe sukcesy na tym polu.
CAR-T jako terapia celowana
Na samym początku warto rozszyfrować sam skrót stosowany jako nazwa terapii. Chimeryczny receptor antygenowy CAR (ang. chimeric antygen receptor) to genetycznie modyfikowane białko receptorowe, składające się z fragmentu zewnątrzkomórkowego wiążącego docelowy antygen komórkowy za pomocą pojedynczego łańcucha lekkiego, domeny rozdzielającej, domeny przezbłonowej oraz wewnątrzkomórkowej domeny sygnałowej. Rozpoznanie docelowego antygenu przez limfocyty T zawierające CAR (CAR-T) prowadzi do ich aktywacji.
Zalicza się ją do metod leczenia z obszaru immunoonkologii. Celem immunoterapii nowotworów jest przełamanie tolerancji immunologicznej oraz wykształcenie efektywnej odpowiedzi odpornościowej. Sam proces jest dość złożony. Limfocyty T są pobierane od chorego w specjalistycznym procesie filtrowania krwi. Kolejny krok stanowi ich zamrożenie oraz przekazanie do laboratorium, gdzie następuje modyfikacja. Przy pomocy nieaktywnego wektora wirusowego limfocyty T zostają genetycznie zaprogramowane, aby rozpoznawały komórki nowotworu. Zmodyfikowane limfocyty T trafiają do krwi pacjenta i są już zaprogramowane tak, by rozpoznawać komórki nowotworowe, łączyć się z nimi i je niszczyć.
Immunoterapia CAR-T znajduje zastosowanie w leczeniu ostrych białaczek limfoblastycznych i limfocytowych oraz chłoniaków złośliwych B-komórkowych.
Polski sukces
Kilka dni temu krajowe media nagłaśniały radosną informację, gdy lekarze z Kliniki Hematologii i Transplantologii Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu jako pierwsi w Polsce przeprowadzili terapię CAR-T u pacjenta z chłoniakiem złośliwym. Koszt tej terapii wyniósł około 1,5mln złotych i związany był z koniecznością transportu zamrożonych komórek do USA, gdzie limfocyty zostały przeprogramowane. Wciągu kilku następnych tygodni powinny być możliwe do zaobserwowania cofające się zmiany nowotworowe, końcowe wyniki i podsumowanie terapii ma być dostępne do połowy przyszłego roku.
Jest to terapia, która może być terapią końcową. Limfocyty mogą przetrwać w krwi chorego przez wiele miesięcy, może nawet powyżej roku, i kontrolować w ten sposób chorobę resztkową. Dodatkową korzyścią wartą podkreślenia jest brak standardowych objawów ubocznych przy radio- czy chemioterapii – jedynym możliwym, acz rzadkim działaniem niepożądanym może być zespół wyrzutu cytokin.
Szansa dla pacjentów pediatrycznych
Immunoterapia CAR-T może być stosowana w leczeniu chłoniaków złośliwych B-komórkowych, ale także ostrych białaczek limfocytowych czy limfoblastycznych. Wrocławscy doktorzy przekonują, że tę przełomową terapię będzie można stosować u dzieci chorych na tę ostatnią. Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Przylądek Nadziei Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu będzie pierwszym i jedynym ośrodkiem w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, w którym takie leczenie może zostać przeprowadzone.
Do tej pory żaden ośrodek medyczny w Polsce nie stosował terapii CAR-T u dzieci. Na przeprowadzenie terapii CAR-T czeka już trójka dzieci. U pierwszego pacjenta pobrano już limfocyty, które przesłano do Stanów Zjednoczonych, by tam wprowadzić gen, który koduje chimeryczny receptor antygenowy przeciwko antygenowi CD19.
Terapia CAR-T ratuje życie, jest zdecydowanie skuteczniejsza niż wszystkie znane terapie w wąskich wskazaniach w hemotoonkologii, których dotyczy, przy bardzo wysokiej śmiertelności w tych grupach chorych, ale na razie resort zdrowia problem formalno-prawny. Z racji każdorazowego przygotowania limfocytów pod konkretnego pacjenta obecne zapisy legislacyjne uniemożliwiają refundację takiej terapii. Miejmy nadzieję, że ten przełom w medycynie doczeka się jednak odpowiednich norm prawnych, by nowa nadzieja była dostępna dla większej liczby pacjentów onkologicznych.










