Magazyn mgr.farm

Ciąża to nie choroba?

14 stycznia 2016 07:36

Podczas każdej z moich rozmów o pracę padły mniej lub bardziej dyskretne pytanie o stan cywilny, ilość posiadanych dzieci, plany na przyszłość, a nawet kredyty itd. Już nie wystarcza dyskretne spojrzenie na dłoń w poszukiwaniu obrączki czy pierścionka zaręczynowego, bo teraz potencjalni pracodawcy chcą wiedzieć jak najwięcej. Niektóre z tych pytań były niezgodnie z Kodeksem Pracy, ale pomogły w odsiewie młodych mężatek z planami powiększenia rodziny. Potencjalna ciąża – słowa, którego pracodawcy boją się bardziej niż zarazy.

untitled_design_3.png

Bo ciąża to przecież zwolnienia, rozwalony grafik, szukanie kogoś na zastępstwo, ale nikt nie bierze pod uwagę, że to czasami sami pracodawcy doprowadzają do stanu, kiedy kobiety w ciąży nie chcą lub nie mogą pracować i uciekają na tzw. L4. Ciąża to nie choroba, ale często chorobą jest stan umysłowy pracodawcy, do którego nie dociera, że jest ciąża to stan „odmienny” i w niektórych przypadkach wymaga specjalnego, łagodniejszego traktowania. Szczytem bezczelności ze strony pracodawcy jest kuszenie pustą obietnicą zachowania etatu, jeśli kobieta będzie aktywna zawodowo prawie do końca ciąży. Niestety jak życie pokazuje z dotrzymywaniem obietnic różnie bywa.

Jedna z moich byłych kierowniczek miała dziwny fetysz, bo niebywałą radość sprawiało jej gnębienie i upokarzanie techników. Nie było taryfy ulgowej, bo nie odpuściła nawet dziewczynie, która była w ciąży. Oprócz standardowego „stania przy okienku” dostawała też zadania dodatkowe np. w środku mroźnej zimy zlecono jej rozmrożenie aptecznej lodówki i ręczne skucie lodu z bocznych ścianek. Mając do wyboru pięć innych osób zadanie powierzyła akurat tej dziewczynie, która była w ciąży i zapewniam, że nie był to przypadek. Innym razem było to polecenie umycia szyb i wytarcia kurzu na regałach. Tego typu prace wymagały wspinania się po drabinie, a tego kobiety w ciąży nie powinny robić (prawo przewiduje różne ograniczenia w zakresie wykonywania określonych prac przez kobietę ciężarną) Dziewczyna w milczeniu znosiła takie traktowanie (bo przecież ciąża to nie choroba), ale nie poszła na zwolnienie argumentując to tym, że chce pracować jak najdłużej i po macierzyńskim chce wrócić do pracy w tej aptece. Dwa miesiące później trafiła do szpitala z krwawieniem z dróg rodnych i wyrokiem „ciąża zagrożona”. Koleżanka poszła na zwolnienie, a kierowniczka dostała szału, bo plany przecież były inne.

Inna moja znajoma pracowała prawie do końca ciąży, bo liczyła na to, że pracodawca doceni jej poświęcenie. Praca w tej aptece była mocno stresująca, więc tym bardziej nie potrafię zrozumieć idei wypruwania sobie flaków, tylko po to, aby pracodawca był zadowolony. Dziecko urodziło się z wadą wrodzoną, ale teraz możemy sobie tylko gdybać czy wpływ na to miał przewlekły stres w pracy, a może na „fruwające” drobnoustroje, których w aptece nie brakuje, a może jeszcze coś innego. Po urlopie macierzyńskim zamiast obiecanej pracy zobaczyła środkowy palec, bo w między czasie na jej miejsce został zatrudniony pracownik bez dzieci i bez planów rozrodczych.

Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego worka, bo mam świadomość, że są pracodawcy z ludzką twarzą, dla których pracownica w ciąży to nie koniec świata. Zastanawiam się tylko czy jest sens ryzykować i czasami pracować ponad swoje siły tylko po to, aby zadowolić pracodawcę i to w warunkach, którym daleko do sterylnych? Z drugiej strony konsekwencją nadużywania zwolnień lekarskich w czasie ciąży jest niechęć pracodawców do zatrudniania młodych kobiet z planami powiększania rodziny. I koło się zamyka.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Żegnam Panią Żegnam Panią

Pierwszy raz zdarzyło mi się wyprosić pacjentkę z apteki. Istnieje granica tolerancji ludzkiego cham...

Run Andrzej, Run! Run Andrzej, Run!

Wielu oburzonych kolegów, liberałów gospodarczych i ultrasów wolnego rynku zadaje mi pytanie. Jak ko...

Racjonalna Suplementacja Diety: 10 kroków zbliżających do racjonalnej suplementacji Racjonalna Suplementacja Diety: 10 kroków zbliżających do racjonalnej suplementacji

Wspomaganie diety coraz większą ilością preparatów suplementacyjnych (często źle dobranych), jest pr...