Czarne chmury

13 grudnia 2016 15:00

Ostatnio mam wrażenie, że farmaceuci jak dotąd żyli w swoim bezpiecznym, lekko odosobnionym świecie, który zapewniał doskonałą izolację przez dziejącymi się wokół zmianami. Potrafili się od tego odseparować i rzetelnie wykonywać swój zawód, pokazując, że niezachwiane są fundamenty pracy aptekarza…

Farmaceuci wchodzący w interakcje online z pacjentami mają takie same obowiązki i ponoszą taką samą odpowiedzialność, co w przypadku kontaktów bezpośrednich 'face-to-face'. (fot. Shutterstock)

Niestety, zarówno w treściach internetowych, jak i w komentarzach z codziennej pracy widzę, że szklana szyba między nami a resztą kłócącego się społeczeństwa runęła bezpowrotnie (ku mojemu rozczarowaniu) i dołączyliśmy do mas, które tworzą wrogie sobie obozy, a których jedynym celem jest zwalczanie się nawzajem zamiast planowanie wspólnego jutra.

Sam staram się na bieżąco śledzić doniesienia, które w bardzo krótkim czasie mogą zmienić przyszłość moją, mojej apteki i mojego najbliższego środowiska zawodowego. Jednak mimo reform, które zapewne będą miały miejsce chcę wciąż dobrze wykonywać swoje obowiązki. A by tak się działo, potrzebuję wiary we własną misję, dobrego kontaktu ze współpracownikami i poprawnych relacji z innymi osobami zaangażowanymi w łańcuch ochrony zdrowia. Jeśli jeden z tych elementów upada, całość po prostu się sypie. Powoli staje się to faktem – i wewnątrz aptek i w obrębie środowiska aptekarskiego. Wzajemne zarzuty, oskarżenia i próby podkreślania, kto zyska na czyimś nieszczęściu pokazują, że zatraciliśmy pewną bezcenną cechę, którą zawód farmaceuty miał przez wieki. Nasze środowisko zachowało swoją odrębność przez przestrzeganie tych samych norm, podporządkowywanie się tym samym kodeksom i wyznawanie podobnych wartości – i były one mniej lub bardziej niezmienne przez dziesięciolecia a nawet przez wieki. Ile jeszcze innych zawodów może pochwalić się tradycjami sięgającymi tak odległych czasów? Dlaczego więc chcemy nagle z tego wszystkiego zrezygnować?

Nie chce zagłębiać się w meandry przygotowywanych zapisów, analizować kto zyska a kto straci, dlaczego to jest dobre albo złe i czy jesteśmy na to przygotowani. Możemy o tym dyskutować, ale sprawy zaszły za daleko i my, na samym dole całej drabiny nie mamy już za wiele powiedzenia w kwestii tak lub nie. Dlaczego więc zdajemy się tego nie zauważać? Kłócimy się o rzeczy, na które nie mamy wpływu, a coraz ostrzejszy język sprawia jedynie, że odsuwamy się od siebie. Szkoda, że nie wyciągamy lekcji z podręczników historii, z których jasno wynika, że gdy przeciwnik słabnie, łatwiej go zaatakować. Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że w takim momencie – wydaje się dość przełomowym – powinniśmy być jednością? Tylko wtedy mamy szansę pokazać, że nasz głos też się liczy. A tworzenie teraz alternatywnych scenariuszy co by było gdyby prowadzi jedynie do faktu, że dzielimy się na coraz mniejsze i mniejsze obozy, aż w końcu znikniemy w mnogości alternatyw.

Nie mam pojęcia czy na obecnym etapie podziałów jest jeszcze szansa wrócić do wspólnego źródła. To jest trudne już w samych założeniach – farmaceuci to zróżnicowana grupa pod względem oczekiwań i priorytetów. Mamy przecież czynnych aptekarzy, właścicieli aptek, osoby związane z administracją i wiele pomniejszych części wewnątrz jednego wspólnego organizmu. Choć jesteśmy zawodem zaufania publicznego, coraz częściej zapominamy ufać sobie nawzajem i wierzyć, że tak naprawdę gramy do jednej bramki. Albo przynajmniej powinniśmy. Jeśli naszym głównym celem staje się powątpiewanie w dobre intencje drugiego, to stajemy się komórką, która przestaje pasować do całego organu, a z czasem cały organ zbuntuje się przeciw jednostce. Może jest jeszcze szansa, by to jakoś naprawić? Nie warto wyrzucać do kosza tylu lat wspólnie pisanej historii tylko dlatego, że nagle tak wiele może się zmienić. Niepewność nie powinna być przekuwana w gniew, a gniew w agresję. Nie chciejmy tego. Jeśli nie możemy niczego zmienić u góry, zastanówmy się co można zrobić na samym dole, gdzie jesteśmy. Pytanie tylko, czy chcemy…

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Lobbing na sejmowym korytarzu? Lobbing na sejmowym korytarzu?

„(….)Mając posłów można więcej…Cały czas robimy w tym kierunku b.dużo (…)” – sieciowi lobbyści bardz...

Połowinki Naczelnej Rady Aptekarskiej – część 2 Połowinki Naczelnej Rady Aptekarskiej – część 2

Gdybym chciał manipulować przekazem, napisałbym, że tylko poprzednicy obecnej NRA odpowiadają za gło...

Eksperyment w Tuskegee Eksperyment w Tuskegee

Największe postępy w medycynie są zasługą eksperymentów przeprowadzanych na ludziach. Często okazują...