Magazyn mgr.farm

Czas na zmiany

21 czerwca 2016 07:05

Zwykle to nowy rok, kolejne urodziny czy święta są momentami, kiedy na chwilę zatrzymujemy się w codziennych obowiązkach i zastanawiamy nad naszym życiem. Co robimy teraz, czy sprawia nam to satysfakcję, co osiągnęliśmy i czy to jest właśnie to co chcemy robić w przyszłości?

zmiany1.png

Zadając sobie te pytania większość z nas pomyśli o pracy – jesteśmy w trakcie robienia mniej lub bardziej oszałamiającej kariery i to zajmuje bardzo dużą część naszego czasu. Również, według opinii moich kolegów i koleżanek po fachu, jest to jeden z tych aspektów ich życia, o który najbardziej się boją, który wydaje się najmniej pewny i dlatego może taki ważny. Stąd też negatywne uczucia związane z pracą rzutują na nasze samopoczucie każdego dnia i często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dlatego warto jednak zatrzymywać się częściej, myśleć o swoich potrzebach i planach nie tylko te trzy razy do roku. Może akurat teraz nadszedł czas na zmiany.

Nigdy nie zastanawiałam się nad tym poważniej, do momentu gdy na którymś ze szkoleń nie spotkałam kilku moich kolegów i koleżanek ze studiów. Korzystając z okoliczności, jak to zwykle bywa przy takich okazjach, omówiliśmy nasze losy od momentu pożegnania się z Alma Mater. Wtedy mnie uderzyło, w jak dziwnych konfiguracjach przyszło im wykonywać zawód. Ich z kolei zdziwiło, że już czwarty rok pracuję w jednym i tym samym miejscu i jestem zadowolona.

Nie miałam na co narzekać. Praca dawała mi satysfakcję, atmosfera była bardzo dobra, a koledzy w porządku. Niestety wielu moich znajomych nie miało tyle szczęścia. Trafili w miejsca, gdzie umowy były konstruowane bardzo niejasno, a sposób wyliczania wynagrodzenia był niejednoznaczny (np. była niska „podstawa”, a dodatki zależały od pracy w weekendy i wyrabianiu nadgodzin – po przeliczeniu, żeby wyrobić zadawalającą kwotę trzeba było np. pracować przez trzy weekendy w miesiącu i wziąć trzy nocki poza etatem), gdzie wykorzystywano nie ich umiejętności i wiedzę, a tężyznę fizyczną (do przeprowadzek, przenoszenia sprzętu, malowania, naprawiania rzeczy również prywatnie, poza godzinami pracy), gdzie byli karani za brak wymaganej sprzedaży (apteka była zlokalizowana w fatalnym miejscu i nie było klientów), nie mówiąc o przypadkach, w których dochodziło do rzeczy niezgodnych z prawem pracy. Kończąc studia zdecydowaliśmy wszyscy, że nie będziemy pracować za niższą kwotę niż ustalona. Zdziwiłam się zatem słysząc, że wielu z nich zarabia tyle, co u mnie technik. A jeszcze bardziej zdziwiło mnie to, że nic z tym nie chcieli zrobić.

Zmiana pracy należy do tych rzeczy, które rzutują na wiele aspektów naszego życia, dlatego często tak trudno jest to zrobić. Zawsze pojawiają się obawy przed nieznanym – może będzie gorzej niż jest? I obawa przed nowym – trzeba będzie znowu uczyć się wszystkiego – rozkładu szuflad, stałych pacjentów, zasad pracy panujących w aptece. Czasami te obawy są tak silne, że człowiek zaczyna myśleć, że stan obecny wcale nie jest taki zły, że skoro jakoś funkcjonujemy, to znaczy, że możemy to robić dalej.

Niestety w takiej postawie czai się niebezpieczeństwo. Pozostając w miejscu, w którym czujemy się źle, które powoduje u nas tylko frustrację, stajemy się niezadowoleni i zgorzkniali. Zaczynamy się wypalać i czuć niechęć do pracy, potem do domu, a potem w ogóle do wstawania z łóżka. Tracimy poczucie tego co jest ważne, tracimy radość z życia i powoli wpadamy w depresję. I nie tą wymyśloną na potrzeby sprzedaży preparatów z walerianą, ale taką prawdziwą, trudną, wymagającą leczenia. Proces ten nie jest na szczęście ani szybko postępujący ani niezauważalny, więc znając niepokojące objawy i słuchając osób z naszego najbliższego otoczenia jesteśmy w stanie w porę zareagować. I zrozumieć, że najwyższa pora na zmianę.

Pewien bardzo sędziwy pacjent kiedyś mi powiedział, że ten, kto stoi w miejscu nie rozwija się, bo żeby to robić, potrzebne są nowe doświadczenia i to z nich dopiero można czerpać wiedzę. Na moje pytanie, co zrobić, żeby móc się ruszyć z miejsca, odparł, że do tego potrzeba jedynie odwagi. I tego właśnie Wam wszystkim życzę, drodzy koledzy i koleżanki, zwłaszcza tym, którzy utknęli w martwym punkcie i nie wiedzą jak ruszyć dalej, tym, którzy wahają się nad zmianą i tym, którzy właściwie podjęli już decyzję, ale mają jeszcze wątpliwości. I nie tylko w kontekście pracy, ale też w każdym innym aspekcie życia. I jednocześnie żegnam się z Wami na pewien czas, wierząc, że zmiana, która niebawem mnie czeka, przyniesie mi choć trochę tej mądrości, o której mówił wspomniany pacjent.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Pro farmaciae bono Pro farmaciae bono

O nowej jakości i zmianach w stylu pracy Naczelnej Rady Aptekarskiej, jako pierwsi – kilka godzin po...

NIA odpowiada! NIA odpowiada!

Kilka dni temu jeden z naszych stałych felietonistów – farmaceuta ceniący swoją anonimowość – zdecyd...

Wrzutki Wrzutki

Tupet niektórych przedstawicieli farmaceutycznych i hurtowni przekracza kolejne granice. Liczba niez...