Domowa chemia okiem farmaceuty

24 stycznia 2017 07:50

Idealny farmaceuta to prawdziwy człowiek renesansu. W opinii pacjentów wie niemal wszystko, a przynajmniej wszystko o co zapytają powinien wiedzieć… To wielka odpowiedzialność.

chemik.png

W trakcie pracy i prywatnie wiele razy zadawano mi pytania, na które nie znałam odpowiedzi. Albo coś pamiętałam, ale niedokładnie, nie do końca, nie byłam pewna. To niezaprzeczalny impuls do rozwoju zawodowego i osobistego, ale i dowód na to jak nasza pamięć jest zawodna. Kiedyś bardzo dociekliwy pacjent w trakcie spokojnej zmiany zaczął ze mną dyskutować o tym ile chemii jest w naszym otoczeniu, ile zanieczyszczeń w przedmiotach codziennego użytku. Dyskusja stała się wkrótce monologiem pacjenta, nieco przesadnie podkreślającego nawet niewielkie zagrożenia. Cóż mogłam mu odpowiedzieć gdy wokół mnie, w szufladach i na półkach, pełno było substancji potencjalnie trujących. W końcu to dawka czyni truciznę.

„Stosować odzież ochronną, szczelne okulary i rękawice w miejscu gdzie możliwe są wycieki lub rozpryskanie substancji.” To cytat z karty charakterystyki 3% wody utlenionej. Przesada w którymkolwiek kierunku nikomu nie służy. Zimowy smog w miastach zawiera głównie dwutlenek azotu, dwutlenek siarki i tlenek węgla. Narażenie organizmu przy ich codziennym wdychaniu jest bardziej ryzykowne niż stosowanie większości środków chemicznych wykorzystywanych w gospodarstwach domowych. Czy w związku z tym ma sens próba ograniczenia ilości chemii w naszym otoczeniu?

Najwięcej kontrowersyjnych substancji można znaleźć w preparatach czyszczących i odświeżających powietrze. Zawierają lotne związki organiczne, które poprzez drogi oddechowe i błony śluzowe łatwo dostają się do organizmu. Producenci środków czystości nie mają obowiązku szczegółowego informowania o zawartości produktu – skład to najczęściej konserwant, zapach i enigmatyczne kationowe i anionowe środki powierzchniowo czynne. Niektóre z nich mogą uczulać, innych nie wolno łączyć z konkretnymi związkami ponieważ reagują z wydzieleniem substancji drażniących. Niebezpieczny przy nieodpowiednim stosowaniu jest również chlor. Rozpuszcza się w wodzie tworząc kwas solny oraz podchlorawy. Ten ostatni w pęcherzykach płucnych uwalnia aktywny tlen. W tkankach reaguje i łączy się z licznymi enzymami zaburzając ich pracę. Na szczęście chlor w wodzie rozpuszcza się słabo, dlatego działa drażniąco głównie na drogi oddechowe i narażone na bezpośredni kontakt błony śluzowe. Warto jednak wiedzieć, że w czasie I wojny światowej stosowany był jako gaz bojowy – w dużym stężeniu snuł się nad tuż ziemią powodując silne podrażnienie układu oddechowego i wymioty.

Na dość duże stężenie substancji potencjalnie groźnych narażeni są użytkownicy nowych domów oraz świeżo wyremontowanych i umeblowanych mieszkań. Z materiałów budowlanych i mebli ulatnia się formaldehyd. Został zaklasyfikowany jako czynnik rakotwórczy, a u dzieci przewlekle narażonych zaobserwowano wzrost zachorowań na astmę i alergiczne kontaktowe zapalenie skóry. Dichlorometan jest powszechnie stosowany jako rozpuszczalnik i oraz składnik środków czyszczących i pielęgnujących drewniane podłogi. Jest bardzo lotny, działa drażniąco na skórę i oczy, wchłania się przez drogi oddechowe i jest metabolizowany do tlenku węgla. Wpływa na powstawanie nowotworów płuc, wątroby i sutka. Polibromowane bifenyle i difenyloetery to tzw. uniepalniacze. Dawniej stosowane nawet w wózkach dziecięcych, dziś ich używanie jest zakazane przy produkcji tkanin mających kontakt ze skórą człowieka. Pomimo to nadal można je znaleźć w środkach do impregnacji drewna, przy produkcji pianek wypełniających fotele, kanapy i poduszki. Zalicza się je do substancji zaburzających pracę układu hormonalnego, obniżają płodność i zakłócają przekazywanie impulsów nerwowych. Wiele napisano również o szkodliwości ftalanów. Stosowane są do produkcji klejów, farb, odświeżaczy powietrza, kosmetyków, detergentów i materiałów budowlanych. Stwierdzono powszechne narażenie na ich kumulację w organizmie – znajdowano je we wszystkich niemal tkankach, od płynu owodniowego do tkanki tłuszczowej. Są toksyczne, zaburzają produkcję testosteronu, mogą powodować wady wrodzone u dzieci, alergie, uszkodzenia wątroby i nerek.

To tylko kilka substancji toksycznych, na których działanie nieświadomie codziennie jesteśmy narażeni. Ich stężenie w powietrzu oraz stosowanie regulują odpowiednie przepisy prawne, tak aby nie stanowiły zagrożenia. Czy jednak suma całej otaczającej nas sztucznej chemii ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie? W końcu to dawka czyni truciznę….

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Lek – odpad szczególnej troski? Lek – odpad szczególnej troski?

Pudełka i pudełeczka, blistry i buteleczki, tubki i tuby wszelakiej maści – niektóre opakowania pami...

Ministerstwo Zdrowia po kryjomu poprawia błędy Ministerstwo Zdrowia po kryjomu poprawia błędy

6 października Ministerstwo Zdrowia opublikowało komunikat, w którym odnosiło się do artykułu „Choro...

Właściciel Dr. Max wykupi kolejne sieci? Właściciel Dr. Max wykupi kolejne sieci?

BRL Center-Polska (spółka z grupy Penta Investments) złożyło wnioski do Urzędu Ochrony Konkurencji i...