Dookoła Wojtek, czyli w koło Macieju

7 stycznia 2019 12:29

Jestem najemnikiem. Wykonuję swoja pracę za godziwą pensję. Kierownikuję w niewielkiej aptece w małym mieście, które jest tak zapyziałe, że nawet TIR-y je mijają bokiem. Jestem takim małomiasteczkowym kierownikiem. I znowu nabieram kolejnych doświadczeń i nawyków. Pracując spokojnie, obserwując sobie życie, które toczy się wokół, rozmyślam o różnych różnościach.

"Waadze nasze kochane, też są zupełnie niemyślące. Nie zastanowią się, po co. Kiedyś było, to powielmy. Nikomu to nie jest potrzebne, ale niech mają, co robić" (fot. Shutterstock)
"Waadze nasze kochane, też są zupełnie niemyślące. Nie zastanowią się, po co. Kiedyś było, to powielmy. Nikomu to nie jest potrzebne, ale niech mają, co robić" (fot. Shutterstock)

W ostatnim roku zdarzyło się wiele. Wprowadzono „AdA”, był bunt techników, zaczęła się era e-recepty i dyrektywa antyfałszywkowa na horyzoncie – zegar w GIF-ie tyka, czyli wprowadzają nas w Rok Przejrzałego Sera czy tego chcemy czy nie chcemy. A… i zapomniałbym mieliśmy kolejną nowelizację nowelizacji rozporządzenia o receptach lekarskich. Nie wiem, czy któryś z moich kolegów farmaceutów zauważył pewien absurd poza oczywistymi, rzecz jasna.

Po kiego groma certolimy się z osobnym wypisywaniem leków psychotropowych i rozpisywaniem ich na atomy słownie ilość substancji? Dlaczego celebrujemy Rpw.? Dlaczego w dobie powszechnej komputeryzacji musimy prowadzić książki narkotyczną, ewidencję psychotropów, czy ewidencję sporządzonych leków recepturowych? Czy ktoś mi może to wyjaśnić?

Mam wrażenie, że jedynie dla dzikiej satysfakcji organów ścigania, przepraszam, Inspekcji Farmaceutycznej, bo nikogo innego to nie interesuje. Waadze nasze kochane, też są zupełnie niemyślące. Nie zastanowią się, po co. Kiedyś było, to powielmy. Nikomu to nie jest potrzebne, ale niech mają, co robić.

Jaskrawym przykładem jest art. 94 (dot. dyżurów aptek) ustawy naszej znakomitej, pisanej na kolanie. Pierwszy raz pojawia się w Dz.U. 1951 Nr 1 poz. 2 w ustawie o aptekach z dnia 8 stycznia 1951 art. 10, ale razem z tym pojawia się np. rozporządzenie zapisane w Dz.U. 1958 Nr 74 poz. 378 w Rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 12 grudnia 1958 r. w sprawie wynagrodzenia pracowników farmaceutycznego oraz wynagrodzenia innych pracowników zatrudnionych w aptekach otwartych i kolejowych. Ciekawi mogą sobie poszukać. Jedno jest pewne. Wtedy w porównaniu do dziś, mimo że gorzej, było lepiej. Pracownicy byli opłacani i za dyżury można było trochę zarobić. Nie to co teraz. Pacjenci też nie tacy sami.

Trzeba by Homera, albo lepiej Ezopa, aby opisać wszystkie typy pacjentów, które nawiedzają apteki, z resztą chyba moja szanowna koleżanka po fachu popełniła artykuł o pacjentach.

„Jedna baba drugiej babie….”

Wracając do dyżurów, aptekarze przypominają owieczki, które nagle odkryły, że rogi i kopytka nieźle się ostrzą i mogą być użyte niezgodnie ze wskazaniami. A starostwa powiatowe są w ciemnej du…szy, bo waadze w swojej umiejętności preparowania coraz to większej ilości papieru zapomniały o czymś – tam skutkowo – przyczynowej. Aha i nie chcą dać kasy. Bo jedni uważają, że nie mają delegacji prawnej, żeby dać kasę, którą dają opiece zdrowotnej, a drudzy, też nie – bo…

a) aptekarze mają misie
b) praca za darmo uszlachetnia,
c) przecież, pacjenci,
d) i tego,
e) i no właśnie.

Przyczyn, dla których aptekarze mają za darmo „siedzieć” w pracy 24/7 jest bardzo dużoooo. Z reszta o tym też pisałem, jakoś w 2016 roku. Można znaleźć.

Problem dyżurów jest bardziej skomplikowany. Wiem, że (powiem to dużymi literami) NACZELNA IZBA APTEKARSKA DZIAŁA. I DZIAŁA SKUTECZNIE.  Ma w swoich szeregach, używając słów twórcy Trylogii, „małego rycerza, który to, jako ten pies mały kąsa rękę sułtana…”, Jeśli się uda to będziemy mieli bohatera na miarę Hektora kamienieckiego. Brzmi to groteskowo i niektórzy czytający mogą nie zrozumieć, ale, że czasy pracy za darmo, raz, że nigdy nie były, dwa są bezprawne. Za pracę należy się płaca. Tak mówi Kodeks Pracy. Wszyscy, którzy dyżurują dla misi, lub za uśmiech pacjenta powinni być wolontariuszami. To tyle w tym temacie. Może więcej nie trzeba będzie.

„Что вы смеетесь? Bы смеетесь над собой!” –  Gogol M.

Wcześniej wspomniałem o felietonie mojej szanownej Koleżanki, w którym to scharakteryzowała typy pacjentów nawiedzających apteki, w których pracujemy (czytaj więcej: Typy pacjentów). Ja pokuszę się o typy pracowników aptek, z którymi spotykają pacjenci przekraczający progi przybytków z kielichem i wężem w herbach. Zaczynamy, więc. Pacjent wchodzi do apteki i widzi:

Panienkę z pazurami w kolorze odblaskowy oranż, z rozpuszczonymi włosami i rozpiętym fartuchu w stylu Batmana. Od razu widać, że trafiliśmy na GWIAZDĘ, przynajmniej do momentu aż się odezwie. Tu często możemy się rozczarować.

Młody/a naiwny/a – optymiści, którzy są  jeszcze pełni entuzjazmu i niewiedzy pozostałej ze studiów. Oni jeszcze mają misję i kodeks etyki wyryty na pamięć. I tą wiarę w oczach, że będą zarabiać 10k.

„Panią Halinkę, ew. Bożenkę” – starszą panią, która zawsze wie lepiej. Jest to najpewniej tzw. NADTECHNIK. Ten typ zjadł zęby ( również trzecie i czwarte) na pracy w aptece Zna wszystkich pacjentów do czwartego pokolenia nazad, łącznie z niuansami i koligacjami. Drżą przed jej obliczem stażyści i magistrzy. Kierownik rozmawiając z Nią, kornie pochyla głowę i mówi po cichu. Ba nawet właściciel czuje trwogę przed Jej osobowością. Ona zawsze wie lepiej, że przepisy są dla innych, bo ona zawsze tak robiła.

Zahukaną szarą myszkę, która wszystkich się boi. Paraliż ją ogarnia na myśl, że pacjent o coś zapyta i ona będzie musiała odpowiedzieć. Paznokcie najczęściej obgryzione, okulary na nosie i zwiędłe włosy bez wyrazu – mówiąc językiem lekramy. Ten typ najlepiej czuje się w recepturze, w komorze przyjęć lub gdzieś z dala od pacjentów.

Krawężnika. To typ legalista. Najczęściej rodzaju męskiego. Prawo farmaceutyczne ma wyryte w sercu, a duszę impregnowaną w sol.  Formaldehydi dil. Próżno Pacjencie będziesz błagał o ampułkę soli fizjologicznej do iniekcji. Zapomnij. Szybciej dostaniesz się do lekarza po receptę, niż krawężnika przekonasz do popełnienia PRZESTĘPSTWA.

Menela – brodaty gbur w kraciastej koszuli bez krawata. Odmiana krawężnika, ale w przeciwieństwie do ww. na NaCl 0,9% wystawi ci receptę farmaceutyczną, bo ma do tego PRAWO.

Gburka – jeśli na niego trafimy, nie odzywajmy się, nie pytajmy, nie zwracajmy na siebie uwagi, bo w najlepszym razie usłyszymy jedynie burknięcie

Batmana – typ zarówno męski i żeński. Lata po aptece w rozpiętym fartuchu i zaczepia się o klamki. Niegroźny, ale niechlujny w wyglądzie

Mistrza przykasówek, – po trafieniu na niego to, mimo że przyszliśmy po wodę utlenioną, wyjdziemy z apteki z kremem do stóp, czopkami od hemoroidów, syropem od kaszlu i kremem przeciw zmarszczkowym, 70+ ale bez wody utlenionej, a zwrotów do apteki nie ma.

Kierownika. Ujrzenie za pierwszym stołem, to tak jakbyśmy wygrali milion w Lotto. Ten typ z gatunku Reptilian rzadko wyłazi ze swojej nory, gdzie wprowadza towar, zamawia towar, sprawdza recepty, wprowadza towar, zamawia towar i zamawia towar. Albo gra w kulki.

Starca – bardzo podobny do menela, ale o większym stażu i wiedzy. Zamiast żelkami, każe karmić dzieci owocami i na przeziębienie sugeruje setkę z pieprzem i gorący rosół. Też przestrzega prawa, ale nie lubi recept farmaceutycznych, gdyż uznaje, że od leczenia jest lekarz, a pacjenci są leniwi i wygodni

– Kolejny typ farmaceuty to właściciel. Właściciel jest kombinacją wszystkich typów po trochu. Ma kilka podgatunków: Władca – moja apteka to moje państwo i moje prawo i pozostałym wara od tego. Mędrzec – obserwujący rzeczywistość i wyciągający wnioski na przyszłość. Ostatni podgatunek nazywa się podobnie do kawałka męża cioci – paskudny, wredny. Brr. Ten typ pisze donosy i jest odpowiedzialny z ferment w środowisku. Po namyśle stwierdziłem, że jest jeszcze jeden typ szkodnika- Zgredek – apteka najczęściej wiejska licho oświetlona, w zimie zimna, bo szkoda na opał, w lecie insulina w lodówce się gotuje, bo klima żre prąd. W garażu passat 1, 9 TDI kopcący na czarno i właściciel doznający orgazmu z podniecenia po sprzedał w odwróconym szlaku dystrybucji 1 (słownie JEDNO) opakowanie Clexane 40 mg

Podejrzewam, że jest więcej typów i dowolnych kombinacji. Wybrałem te najczęściej spotykane, co nie znaczy, że w aptece nie pracują też normalni farmaceuci

Na zakończenie powinienem jakoś spuentować felieton. Posłużę się słowami mistrza Waligórskiego z „Ballady o straszliwej rzezi”

Przepraszam, lecz wypada
dodać jeszcze pointę.
Nie! Pointy nie będzie
i żądać jej na próżno, ·bo w morderczym zapędzie
kneź pointę też urżnął.
Hej, urżnął ci ją, jejku jej!
Znaczy się, pointę też urżnął…

Ps. Jest  styczeń 2019 roku – roku zmian. Życzę nam, abyśmy Bracia Najemnicy i Siostry też, byli na fali i dziobem do przodu.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

32 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Ładnie opisane typy pracowników ;D
Mariusz Politowicz (gość) 2019-01-07 14:28:46
Kąsanie ręki sułtana... :-))) Fajny felieton. Mariusz Politowicz
bardzo przyjemnie się czytało dodam że z uśmiechem na twarzy ;)
Tak.Zawód nasz sprowadzono do dziwacznego księgowego.Większość czasu zajmje nam wklepywanie numerków,wypełnianie zeszycików,drukowanie zestawień i wymaga się od nas nowych vide ewidencja zapotrzebowań...jednocześnie wprowadza się nam wymóg informatyzacji,przekazywania danych i drżyj Mi ręko jeśli błędnie coś wbiję gdyż wymaga to korekty fiskalnej ( a tu za rogiem już US...) i nie można takiej błahej w sumie rzeczy,skorygować w programie.cała machina urzędnicza wtrynia nam na siłę swoją pracę.Tworzymy bazę , kosztem naszego czasu i nieodpłatnie a korzystać mają z niej lekarze i pacjenci...myśmy niegodni.Jesteśmy jak pożyteczni idioci do nudnej roboty.Za darmo.Dyżury też mamy obowiązek pełnić.Za darmo.W dobie kapitalizmu nam przydzielono socjalizm...ale bardzo ładnieś to opisał.Muszę sobie taki oranż odblaskowy sprawić.Nigdy nie miałam.Muszę nadrobić bo potem , może,będę żałować ? :D.
Peter Avocado (gość) 2019-01-07 22:49:02
Hehe, chyba jutro przytnę brodę żeby nie być jak ten menel. Ale z koszuli w kratkę na rzecz krawata nie zrezygnuję ;-) Pozdrawiam.
Ale koszulę chyba nosisz zapiętą? A co do brody... Nie tak dawno zostałam zaatakowana przez młodszego Kolegę, ze się nie znam, a broda i koszula w kratę to stylizacja "na drwala", jak najbardziej na czasie. Skomentował to Tobiasz, który stwierdził, że "Nie każdy drwal nosi brodę i nie każdy z brodą jest drwalem":) Podobnie jest chyba z menelami?
Mariusz Politowicz (gość) 2019-01-08 21:17:37
Klient w krawacie jest mniej awanturujacy się.
Chyba najwięcej jest typów mieszanych, ale większość trafionych w punkt ;)
Ale batmanów faktycznie jest sporo ;)
jjjdj djjjd (gość) 2019-01-08 08:39:41
Szczególnie w lato gdy klima ma \"awarię\". S.P.
latają jak szalone ;p nie powiem parę gwiazd z życiu też spotkałam ;)
Ewa Kotarska (gość) 2019-01-08 07:43:33
Cudowności. Więcej proszę.
Jestem \"Krawężnikiem\" i jestem z tego dumny. Żyjemy w kraju, gdzie olewanie przepisów jest normą, natomiast nie można tego nazwać normalnością. Nie ze mną te numery! Poza tym, kram nie jest mój, więc po co mam nadstawiać karku za własność S.A.?
Batman to niechluj? Przecież to prestiż podwinąć rękaw, rozpiąć fartuch i od razu +10 do charyzmy ;)
Kierownik też potrafi całą zmianę przegadać przez telefon....
Przeraziłam się - czas na zmiany, myślicie, że można z jednej grupy przeskoczyć do drugiej😶😋
Zdecydowanie tak, wystarczy nad sobą popracować ;)
Popłakałam się ;) co do Batmana, to ja się wiecznie zaczepiam fartuchem o klamki, ale nie dlatego, że jest rozpięty, tylko dlatego, że mamy do dyspozycji tylko fartuchy z krótkim rękawem, a przy moim wzroście ten rękaw wypada akurat na wysokości klamki ;)
Mam podobnie, tylko w drugą stronę - jestem wysoka, mój zapięty fartuch (a dokładniej jego kieszenie) są notorycznie atakowane przez złośliwe uchwyty szuflad na magazynie...
Tak samo potrafiłam się ciągle zaczepiac ;)
A najlepiej gdy, podczas wymijanki w drzwiach, guzik zabytkowego fartucha utkwi w futrynie we wrębie na zamek, a Ty masz ręce zajęte syropami. Totalne unieruchomienie. Bez pomocy osób drugich nie obyło się :(
Aż mi się przypomniało, jak na studiach jeden z asystentów na laborkach namiętnie upominał: „W rozpiętych fartuchach to chodzą kosmetyczki, nie farmaceuci” ❤️
Chciałem zauważyć, że od długiego już czasu istnieje możliwość prowadzenia ewidencji leków recepturowych oraz książki narkotycznej w formie elektronicznej.
Jakie chęci masz na myśli( tylko głośno myślę)?😄
Istnieje.Przychodzi WIF i twierdzi,że trzeba raz na jakiś czas wydrukować...xd.
Nie mając nic na poparcie widzimisię może tylko twierdzić. :)
To fakt.Ale twierdzi sobie.Urzędy lubieją papier chociaż i tak jest postęp bo na ostatniej kontroli inspektor dysponował drukarką i laptopem a nie tradycyjnymi kalkami :).
Widać że się rozwijają jeszcze trochę i może będą z nich korzystać ;)

Powiązane artykuły

Rozwój chorób wieku starczego można opóźnić? Rozwój chorób wieku starczego można opóźnić?

Zdaniem naukowców dieta zależna od DNA może być przełomem w profilaktyce i leczeniu chorób chroniczn...

Farmaceuci mogą pójść w kamasze Farmaceuci mogą pójść w kamasze

Akademia Wojsk Lądowych im. generała Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu prowadzi nabór magistrów farma...

Isis Pharmaceuticals zmienia nazwę Isis Pharmaceuticals zmienia nazwę

Kalifornijska firma farmaceutyczna Isis Pharmaceuticals poinformowała, że rozważa zmianę nazwy ze wz...