Dzieci na celowniku

4 września 2015 07:45

Przeraża mnie, że coraz częściej na celowniku firm farmaceutycznych pojawiają się dzieci. Nie ma godziny, żeby w radio lub telewizji nie pojawiła się reklama kolejnego cudownego suplementu diety lub leku przeznaczonego dla naszych pociech. Na ogół wynika z nich, że dzieci to chorowite, rozwydrzone i pełne wad istoty, które dla prawidłowego rozwoju muszą łykać kilka pigułek dziennie – najlepiej kolorowych i owocowych.

opinie_mgrfarm_03.png

Jestem w stanie przełknąć reklamy suplementów diety na odchudzanie, cellulit, pryszcze, wypadające włosy czy „konar, który nie chce płonąć”. Ich adresatami są dorośli ludzie, którzy samodzielnie decydują o sobie i biorą pełną odpowiedzialność za połykane pigułki. Z przerażeniem obserwuję jednak, jak firmy farmaceutyczne z coraz większą odwagą wyciągają swoje oślizgłe macki po nasze dzieci. Metody ich działania są niezwykle wyrafinowane i wyrachowane…

Wiele reklam żelków, lizaków, pastylek i syropków jest adresowana bezpośrednio do dzieci. Przykład? Małego chłopca męczy straszny kaszel przez co nie może spać. Mama podaje mu więc cudowny syrop i już za chwilę widzimy, jak malcowi śnią się cudowne przygody – „jest kosmonautą i wraz z siostrą Jagodą odkrywa planetę cudmalinową”. To chyba oczywiste, że taka forma reklamy jest ewidentnie skierowana do dziecka, które przy następnej wizycie w aptece (prawdopodobnie symulując atak kaszlu) zamęczy swoją mamę o ten syrop, po którym ma się takie fantastyczne sny. A rodzic dla świętego spokoju go kupi. Lista takich reklam jest długa – żelki z marsjańskimi gadżetami, truskawkowe pastylki na gardło…

Znacznie bardziej wyrachowane są reklamy leków i suplementów diety skierowane do rodziców. Wykorzystują one prostą i podstawową regułę: rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Dlatego kiedy w reklamie pojawia się sugestia, że jakiś preparat uczyni nasze dziecko zdrowszym, szczęśliwszym i mądrzejszym… bez wahania pobiegniemy po niego do apteki. Firmy farmaceutyczne manipulują naszymi instynktami rodzicielskimi tylko po to by wyciągnąć od nas pieniądze. Przyznam szczerze, że bywają momenty kiedy sam się niemal ma to nabieram. A co dopiero rodzice, którzy nie mają wiedzy farmaceuty i bezkrytycznie wierzą w dobroczynne działanie suplementów diety?

Ostatnio moje zniesmaczenie wywołała reklama preparatu hamującego apetyt u dzieci. Tak – nie pomyliłem się. HAMUJĄCEGO APETYT. Podobno jakimś cudem zawarte w nim składniki roślinne sprawiają, że dziecko nie chce jeść słodyczy. Co ciekawe ta sama firma niemal równocześnie reklamuje syrop na poprawę apetytu. Oczami wyobraźni widzę rodziców, którzy kupują oba preparaty jednocześnie z zamiarem faszerowania nimi swojej pociechy, która nie chce jeść obiadu ale między posiłkami podjada cukierki i czekoladki. Który z rodziców nie ma takiego problemu ze swoim dzieckiem? W tej firmie muszą pracować geniusze, że w końcu wymyślili preparaty na ten problem. Teraz wystarczy podać dziecku cukierka by nie chciało jeść słodyczy i syrop by zjadło obiad. GENIALNE!

Żyjemy w czasach wszechwładnej i wszechmocnej pigułki, która potrafi rozwiązywać wszystkie nasze problemy. Zasadniczo jako farmaceuta powinienem się z tego cieszyć. Z jednej strony jako „władca pigułek” posiadam narzędzia zbawienia, których pożąda większość społeczeństwa. Nie dość, że daję im szczęście reklamowo (bo przecież nie podręcznikowo) rozwiązując ich problemy, to jeszcze na tym nieźle zarabiam. Wcale nie jest mi szkoda tych pacjentów, których mózgi sprawiają wrażenie mniejszych od tych pigułek, które tak namiętnie łykają. Tak naprawdę żal mi ich dzieci, które przez bezmyślność swoich rodziców i wyrafinowane metody koncernów farmaceutycznych, hodowane są na kolejnych zjadaczy pigułek.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Zagrożenia w farmakoterapii geriatrycznej Zagrożenia w farmakoterapii geriatrycznej

Osoby w wieku starszym i podeszłym (czyli odpowiednio – powyżej 65. i 75. roku życia) stanowią około...

Moja macica, moje życie, moja decyzja…? Moja macica, moje życie, moja decyzja…?

Pierwszy raz przeczytałam o projekcie nowej ustawy antyaborcyjnej pierwszego kwietnia i uznałam to z...

Wygrana bitwa z opornością Wygrana bitwa z opornością

Współczesna medycyna wiele zawdzięcza przypadkom i szczęśliwym zbiegom okoliczności. Również chlorhe...