Ustawa Prawo Farmaceutyczne z dnia 6 września 2001 roku nakreśla nam definicję apteki: (Rozdział 7. Apteki Art. 86. Ust. 1.) [i]Apteka jest placówką ochrony zdrowia publicznego, w której osoby uprawnione świadczą w szczególności usługi farmaceutyczne. [/i]Wspomniane usługi farmaceutyczne są opisane w kolejnym ustępie, z którego jedyny pożytek może stanowić punkt 4) „udzielanie informacji o produktach leczniczych i wyrobach medycznych”.
Czy nie powinniśmy założyć, że ustawodawca miał na myśli odrobinę więcej niż cytowanie Charakterystyki Produktu Leczniczego? Nieraz musimy skupić się na wyjaśnieniu mechanizmu działania danego leku, dla czego ułatwieniem wydaje się zarysowanie patomechanizmu danej choroby. Co więc stoi na przeszkodzie, by przy okazji wspomnieć parę słów o rozpoznaniu danej jednostki chorobowej czy profilaktyce?
Wiadomym jest, że prawo krajowe nakłada na polskie apteki inne wymagania niż to, które prezentują zagraniczne akty prawne w stosunku do swoich placówek. Jednak warto przypatrywać się wzorcom zza granicy, by zacząć bardziej holistycznie traktować usługi farmaceutyczne.
Według wyników badania przeprowadzonego przez NHS (brytyjski odpowiedni NFZ), zaledwie co szesnasty rodzic dzieci poniżej 5. roku życia szuka najpierw pomocy u farmaceuty, gdy ich pociecha jest przeziębiona. Kampania społeczna ma to zmienić. National Health Service rozpoczął nową kampanię, w której zaleca rodzicom przeziębionego dziecka wizytę w aptece zamiast u lekarza pierwszego kontaktu. Celem nowej kampanii jest skrócenie kolejek w przychodniach zdrowia, oszczędność na czasie i zmniejszenie presji na lekarzy pierwszego kontaktu. W sezonie jesienno-zimowym nie wszystkie przeziębione dzieci wymagają pomocy lekarza i wystarczy by rodzice kupili odpowiednie środki w aptece po skonsultowaniu objawów z farmaceutą.
W Polsce możemy mówić o co najmniej dwóch dużych kampaniach informacyjnych w polskich aptekach. Cztery lata temu byliśmy świadkami kampanii medialnej „Leki tylko z apteki” informującej pacjentów o zagrożeniach związanych z pozaaptecznym obrotem lekami i suplementami diety. [i]”Tylko apteki gwarantują odpowiednie przechowywanie preparatów leczniczych, co w połączeniu z wiedzą Farmaceutów na temat możliwych interakcji czy odpowiedniego dawkowania, zapewnia pacjentom bezpieczną terapię. Tylko apteki – jak pokazało doświadczenie – reagują natychmiast na decyzję o wycofaniu z obrotu produktów leczniczych, podejmując działania, które mogą uchronić nas wszystkich przed groźnymi w skutkach konsekwencjami.” [/i]– głosiły hasła kampanii.
Na początku tego roku Główny Inspektorat Farmaceutyczny ruszył z kampanią „Kupuj leki legalnie”, którą wsparła część Okręgowych Izb Aptekarskich. GIF od dłuższego czasu zwraca uwagę na sfałszowane leki pochodzące z przemytu i nielegalnej produkcji, które są sprzedawane za pośrednictwem internetu. Alarmuje, że blisko 50 proc. leków z nieautoryzowanych źródeł internetowych jest fałszywych. W ramach kampanii stworzono już stronę internetową Lekilegalnie.pl, dzięki której można dowiedzieć się, w jaki sposób kupować leki legalnie, a czym grozi kupowanie leków niewiadomego pochodzenia.
Przykłady idą z Zachodu, przykłady idą z góry. Czy coś stoi na przeszkodzie, byśmy sami wyszli z inicjatywą? Moim zdaniem nie. Kampania może nie będzie ogólnopolska, ale grunt, że będzie na kogoś oddziaływać. Choć byśmy mieli wyedukować jedynie pacjentów swojej apteki w zakresie profilaktyki chorób przewlekłych, kwestii szczepień czy higieny zdrowia psychicznego, po prostu warto.










