Magazyn mgr.farm

Farmaceuta a choroby rzadkie

10 września 2015 20:22

Z grubsza przeszkolono nas do pracy w swoim zawodzie. Całe pięć lat wkładano nam do biednych i obolałych od nadmiaru wiedzy głów najważniejsze prawdy medyczne, zasady tego, jak działa ludzki organizm i co kryje się za pudełkiem białych tabletek. Można dyskutować co prawda, czy kiedykolwiek w życiu zawodowym przydała nam się chemia fizyczna albo liczenie pyłków pod mikroskopem, ale nie w tym przecież rzecz.

confused.jpg

Biorąc pod uwagę cały ten trening farmaceutyczny, jakiemu zostaliśmy poddani, można by przypuszczać, że choć z grubsza damy radę sprecyzować dolegliwości przybywającego do apteki pacjenta i wywnioskować, jakiego rodzaju opieki potrzebuje. Starczy mu dostępny bez recepty lek? Trzeba go skierować do lekarza? A może lekarstwem będzie postępowanie zachowawcze i zalecenia niefarmakologiczne co do modyfikacji stylu życia?

Wydawać mogłoby się jednak dużo. Każdy dzień pracy przynosi bowiem nowe, interesujące doznania i zostawia nas z szeroko otwartymi ze zdziwienia ustami. Pacjenci są skarbnicą skarg, których nie stworzyłaby nawet najdoskonalsza wyobraźnia. A oni wymyślą. Szacunek.

Sytuacja nr 1

P(acjentka) zdecydowanym, dziarskim tonem: Poproszę coś na ból!
F(armaceutka): A proszę mi powiedzieć, jaki konkretnie ból? Głowy?
P: A co to za różnica?
F: Wie Pani, trochę jednak różnica. Są różne rodzaje bólów i dobieramy do nich różne leki.
P: No, szyja mnie boli!
F: -roztacza przed Pacjentką wachlarz możliwości: doustnych, smarowideł, plastrów, czym chata bogata-
P: Eeee, ale to na mięśnie? Mnie żyły bolą! O tu, Pani patrzy, tak za uchem mnie ciągnie, o, o tu tu!

Bolące żyły, no jasne. Chwila, niech tylko odgrzebię właściwą szufladkę w głowie. Gdzieś to na pewno było. A może nie? Może nikt nigdy nie powiedział mi, czemu bolą żyły na szyi? Co począć, jak żyć.

Sytuacja nr 2

P: Ja tu do Pani Magister z takim problemem. Właściwie nie ja, moja mama, wie Pani? Mamo powiedz, jak to jest
M(ama): Bo ja mam duży problem!
F: Oczywiście, słucham! (wszak jesteśmy tu od rozwiązywania problemów i radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. Rzeczy niemożliwe robimy od razu, cuda zajmują nam trochę czasu)
< w międzyczasie Farmaceutka pręży się ze skupienia i napina swoje zwoje mózgowe>
M: Bo mnie Pani Magister język piecze! O tu, na czubeczku! To znaczy, nie zawsze piecze. Właściwie rzadko, bo wie Pani, piecze mnie, jak jem kiwi!

Farmaceutka zagryza dolną wargę. Ją też piecze, jak je kiwi. Można by rzec nawet, że choroba jest u niej bardziej zaawansowana- piecze ją jak je cytrynę, rzodkiewkę i kiedy wyjada Vibovit z saszetek. Ale czy wypada powiedzieć teraz, w ramach dalece posuniętej opieki farmaceutycznej, że skutecznym rozwiązaniem w tej podbramkowej sytuacji może okazać się porzucenie zgubnego i fatalnego w skutkach jedzenia kiwi?

Są takie dni, że nijak nie można się wykazać. Z której strony, by nie podejść do pierwszego stołu, okazuje się, że wobec niektórych problemów ludzkości na zawsze pozostaniemy bezradni i żadne Wyższe Szkoły na to nie pomogą. Są to te dni, kiedy z ulgą zrzuca się fartuch i przekręca klucz w drzwiach wyjściowych. Byle do weekendu.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Mityczny „Pakt dla farmacji” Mityczny „Pakt dla farmacji”

W ostatnich tygodniach przedstawiciele dwóch okręgowych izb aptekarskich kwestionują działania Nacze...

A miało być tak pięknie A miało być tak pięknie

Lubię w miarę swoją pracę, ale czasami narzekam na pacjentów, na życie, a także na byłych pracodawcó...

Panie prezesie! Pan sprzedaje leki czy apteki? Panie prezesie! Pan sprzedaje leki czy apteki?

Trwa dyskusja o patologiach na rynku aptecznym, w której farmaceuci przerzucają się argumentami z wł...