Magazyn mgr.farm

Farmaceuta też człowiek

11 sierpnia 2016 11:25

Archetyp Pani Magister zakłada, że jest trzecia po Bogu (zaraz za Panem Doktorem), wita wszystkich uśmiechem wyważonym, grzecznym, zapraszającym, wzbudzającym zaufanie i dającym poczucie bezpieczeństwa, z daleka promienieje nie tylko oświeconym umysłem, lecz przede wszystkim idealnie białym fartuchem, który niczym zbroja wojownika świadczy o wykonywanej profesji. Pani Magister nie tylko wydaje w aptece leki – ona sprawia, że codzienność staje się znośniejsza, że ból głowy mija, ale też z nią codzienne troski odchodzą w niepamięć, bo Pani Magister nie tylko zna się na lekach, ona zna się na ludziach. Ona to wszystko potrafi niczym superbohater! Co jednak, jeśli Pani Magister zagubiła gdzieś swoją supermoc?

far.jpg

Odnoszę wrażenie, że farmaceuta w aptece jest po trosze lekarzem pierwszego kontaktu, który diagnozuje i od razu leczy, po trosze psychologiem, który wysłucha o codziennych troskach i problemach, po trosze lokalną bazą danych, którą należy informować w kolejce co w trawie piszczy, po trosze przyjacielem, który pocieszy, że choroba szybko minie, a ceny na pewno zmaleją. Skąd jednak ma czerpać na to wszystko siłę?

System pracy w aptece nie należy do łatwych – zmianowość, brak stałego grafiku, ruchome dni wolne, często praca pod presją, nierzadko trudne rozmowy z pacjentami. Przyzwyczajeni jesteśmy słyszeć, że obciążenie psychofizyczne towarzyszy kontraktowym pracownikom wielkich korporacji, lecz czy my nie jesteśmy narażeni na wielokierunkowe czynniki mające negatywny wpływ na nasze samopoczucie? Jak z tym wszystkim wciąż stać na wysokości zadania i fachowy wypełniać obowiązki farmaceuty?

Nie zapominajmy, że nie samą pracą żyje człowiek – zdecydowana większość z nas nie umie w stu procentach rozdzielić emocji związanych z życiem zawodowym od tych, dotyczących życia prywatnego i przenosi emocje z jednej płaszczyzny na drugą. Skutkować to może pogorszeniem relacji w domu, więzi z bliskimi, niezrozumieniem ze strony ukochanej osoby, która niewspółmiernie słabiej może angażować się w przeżywany przez nas problem. Z drugiej strony niezamknięte sprawy w związku czy problemy z wychowaniem dzieci mogą w prosty sposób rzutować na naszą wydajność w pracy. Jak więc z tym sobie radzić?

Przede wszystkim należy dać sobie prawo do gorszego dnia. Albo nie – tak naprawdę do powiedzenia sobie wprost, że nie mamy nad wszystkim kontroli – i nie próbujmy mieć! To raczej mało prawdopodobne, by zarwać noc z powodu choroby dziecka, pracować jak przodownik pracy przez osiem godzin, po czym wrócić do domu i uwodzić partnera niczym najlepszy kochanek – a to wszystko na pełnych obrotach. Każdego z nas dopada bycie tylko człowiekiem, bez supermocy, których często się od nas oczekuje. Farmaceuta nie powinien się mylić, nie powinien chorować, powinien zawsze wiedzieć, co pacjentowi dolega, doradzić najtańszy i najskuteczniejszy lek i z niesłabnącym uśmiechem witać kolejnych zainteresowanych „dzień dobry” od progu. Nie zawsze mamy jednak ochotę powiedzieć, że ów dzień do tych dobrych należy. Wtedy warto po prostu nie próbować tego udźwignąć.

Każdy ma prawo być tylko i aż człowiekiem. Poprośmy więc pacjenta o dodatkowe parę minut na wyszukanie zagubionego leku, porozmawiajmy z kierownikiem o odłożeniu zaplanowanego zadania na jutro, a po powrocie do domu nie próbujmy na siłę zrobić e-szkolenia, tylko weźmy do ręki dobrą książkę albo spędźmy cały wieczór na kanapie przerzucając leniwie kanały. Czasem poczucie, że nie można „tyyyyyle” jest przytłaczające. Lecz zaraz powinno się pojawić przekonanie, że moje dzisiejsze „tyle” jest i tak tyyyyyle większe od tego, co na co dzień robią inni. I znów możemy czuć się jak superbohater 🙂

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Męczennica cielista, czyli passiflora incarnata Męczennica cielista, czyli passiflora incarnata

Jej owoce znane były już ludom pierwotnym Ameryki, o czym świadczą znalezione wśród wykopalisk pestk...

Lenistwo formą wspomagania reeksportu Lenistwo formą wspomagania reeksportu

Ustawa zwana antywywozową dołożyła farmaceutom sporo (pojęcie względne) pracy typowo administracyjne...

Dlaczego farmaceutki powinny być brzydkie i zaniedbane Dlaczego farmaceutki powinny być brzydkie i zaniedbane

Na wstępie zaznaczę, że osobiście wcale tak nie uważam. Dlaczego więc bulwersuję tytułem? Otóż obser...