Farmaceuta w Irlandii: szok apteczny czy kulturowy?

20 marca 2018 12:35

Jakie są podstawowe różnice między pracą w aptece polskiej i irlandzkiej? Zacznijmy od tego, że ani farmaceuta, ani technik nie są pierwszymi osobami kontaktującymi się w aptece z pacjentem. Rolę tę bardzo często pełnią tzw. „Panie OTC”. Z kolei irlandzki technik farmaceutyczny zajmuje się w aptece, tym co w Polsce robi kierownik – papierologią.

irl3.png

Po trzech moich dotychczasowych wpisach, mówiących o tym jak znaleźć pracę w irlandzkiej aptece i poradzić sobie z niezbędnymi formalnościami, przyszedł czas na więcej konkretów. A do takich z pewnością należą podstawowe różnice między pracą w aptece polskiej i irlandzkiej? Zacznijmy zatem od początku…

Obecność personelu do obsługi OTC

Farmaceuta ani technik nie są pierwszymi osobami kontaktującymi się z pacjentem w aptece. Pracujemy w „dispensary” – w większości aptek odgraniczonej murkiem dość wysokim, by pacjent widział jedynie naszą głowę. Za kasą pracuje personel przeszkolony do sprzedaży odręcznej. Nie posiada on żadnego wykształcenia farmaceutycznego, chociaż sieci mogą wymagać zdania wewnętrznych testów, potwierdzających znajomość asortymentu.

„Panie OTC” dobrze radzą sobie z polecaniem suplementów, sprzedażą podstawowych leków przeciwbólowych, preparatów na problemy gastryczne, opatrunków i środków odkażających etc. Należy jednak pamiętać, że w ostatecznym rozrachunku farmaceuta pracujący na zmianie odpowiada za porady udzielane przez personel OTC, więc dobrze słuchać „jednym uchem”, co dzieje się przy kasie. Jeśli „Panie OTC” mają jakiekolwiek wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa stosowania danego preparatu czy możliwych interakcji, zwracają się do farmaceuty. Warto wspomnieć, że to „Panie OTC” rozliczają kasę, co zdejmuje z nas ten nieprzyjemny obowiązek i stres związany z tym, czy utarg pod koniec dnia się zgadza (uff…). Robią również zamówienia z sekcji OTC.

Moim zdaniem ich obecność czyni apteki bardziej ludzkie i ciepłe – farmaceuta jest zazwyczaj niedostępnym fachowcem przychodzącym do pacjenta z gotową receptą lub na prośbę pacjenta. Natomiast z „Panią OTC” można porozmawiać, zwłaszcza jeśli pracuje w aptece od lat, mieszka w sąsiedztwie i zna większość pacjentów z imienia.

Wyraźne rozgraniczenie w kompetencjach farmaceuty i technika

W Irlandii technik nie jest uprawniony do sprawdzania recept. W UK istnieje kurs Accuracy in Dispensing[/url], po którego ukończeniu i bezbłędnym sprawdzeniu tysiąca leków w przeciągu minimum trzech miesięcy, technik może samodzielnie sprawdzać recepty, jednak zgodnie z wiedzą moich kolegów nie jest on w tej chwili uznawany w Irlandii.

Do obowiązków technika należy robienie zamówień, wprowadzanie faktur (a właściwie walidacja ich poprawności, gdyż są wczytywane elektronicznie), dbanie o zwalidowanie i wysłanie na czas dokumentacji niezbędnej do refundacji… Robi więc to, co w polskich aptekach jest uważane za domenę kierownika – dba o papierologię. Oprócz tego wprowadza dane z recepty do komputera, drukuje etykiety na leki (w Irlandii każdy lek wydany pacjentowi ma naklejkę z nazwą leku, ilością tabletek, nazwiskiem pacjenta i zaleceniami dot. stosowania), zbiera leki z półek i tak gotową receptę sprawdza farmaceuta.

Oczywiście nie znaczy to, że farmaceuta nie wprowadza recept do systemu – pomagamy sobie nawzajem, np. technik przygotowuje receptę, na którą pacjent czeka w danym momencie, a farmaceuta może w tym czasie zadzwonić do doktora wyjaśnić wątpliwości z recepty (queries), przygotowywać recepty ‘na jutro’, zamówić leki, które potrzeba pod pacjenta, sprawdzać blister packi (A co to? Cierpliwości!), porozmawiać z pacjentami, wydać metadon regularnym pacjentom czy odbierać telefony np. ze szpitala z prośbą o podanie regularnych leków naszych stałych pacjentów lub po prostu od pacjentów z prośbą o zamówienie swoich stałych leków*.

Moim zdaniem takie rozdzielenie kompetencji jest z korzyścią dla farmaceuty, bez którego lek nie trafi do pacjenta. Podnosi to po prostu prestiż zawodu. Oczywiście jako młody farmaceuta uczę się od starszych stażem kolegów techników w kwestiach refundacji czy zamówień, ale w kwestii leku to ja udzielam porad (z całą płynącą z tego odpowiedzialnością).

*W Irlandii z reguły pacjent ma jedną aptekę, do której przychodzi co miesiąc. Jeśli dostał receptę na trzy lub sześć miesięcy może ją trzymać w folderze w swojej aptece i co miesiąc zamawiać.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Przegląd lekowy [cz. 1] Przegląd lekowy [cz. 1]

Uważam, że wprowadzenie opieki farmaceutycznej jest w Polsce niezbędne. Wynika to z kilku przyczyn. ...

Apteczna pomoc dla karmiącej matki Apteczna pomoc dla karmiącej matki

Mleka modyfikowane i preparaty mlekozastępcze zajmują dość sporo miejsca w magazynach aptek. I słusz...

Kierownikiem jestem Kierownikiem jestem

Jestem kierownikiem w swojej aptece. Dla wielu farmaceutów to spełnienie marzeń. Własny interes, nie...