Magazyn mgr.farm

Farmaceuta w szpitalu

25 maja 2017 10:26

Zwykło się uważać, że praca w aptece szpitalnej jest nudna i monotonna. Czy rzeczywiście brak w niej wyzwań? Jak naprawdę wygląda praca w takim miejscu? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Woda oczyszczona powinna być przechowywana w pojemnikach o pojemności nie większej niż 1000 ml, zapewniających utrzymywanie jałowości nie dłużej niż 16 godz. po otwarciu. (fot. Shutterstock)

Praca w aptece szpitalnej większości farmaceutów kojarzy się ze spokojem, monotonią i nadmiarem czasu, który można spożytkować na zjedzenie śniadania, wypicie kilku kaw i ploteczki z kolegami. Okazuje się, że to stereotyp, który obecnie niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Farmaceuci pracujący w aptekach szpitalnych stają przed wyzwaniami, o których nie śniło się tym, z aptek ogólnodostępnych. To dwa kompletnie różne światy. Który z nich wydaje się obecnie bardziej atrakcyjny dla ambitnych farmaceutów? Odpowiedź może Was zaskoczyć.

Farmacja szpitalna kiedyś…

Apteka szpitalna jeszcze kilkadziesiąt lat temu była skupiona na bezpieczeństwie leku, a nie jak obecnie – na bezpieczeństwie pacjenta. Do lat 90-tych praca farmaceutów skoncentrowana była na tradycyjnych zadaniach apteki szpitalnej, czyli przechowywaniu i wydawaniu produktów leczniczych oraz wykonywaniu ogromnej ilości receptury aptecznej. W tamtych czasach leki cytostatyczne przygotowywane były przez pielęgniarki w niejałowych warunkach, co wiązało się z ogromnym zagrożeniem dla życia pacjenta. Żywienie pozajelitowe nie odgrywało tak istotnej roli w terapii jak obecnie.

A jednak, w ciągu tak krótkiego okresu czasu, apteki szpitalne znacznie rozszerzyły swój zakres działania. W szpitalach powstały pracownie żywienia pozajelitowego i cytostatyków. Zaczęły powstawać komitety do spraw antybiotykoterapii, racjonalnego doboru leków, zakażeń wewnątrzszpitalnych, w skład których wchodzi farmaceuta. Magister farmacji zaczął realizować działania konsultacyjne, technologiczne, naukowe jak i administracyjne. Jego obecność zaczynała być kluczowa w funkcjonowaniu jednostek publicznych, czy prywatnych. Dzięki takiemu rozwojowi farmacji szpitalnej obecnie w Polsce jest 890 aptek szpitalnych, zakładowych i działów farmacji szpitalnej.

Dość powszechnie uważa się, że studia nijak przygotowują do pracy w aptece zarówno szpitalnej, jak i otwartej. Jak wiadomo obie jednostki różnią się między sobą diametralnie. W aptece otwartej często farmaceuci są sprowadzani do poziomu marketingowca, który musi wypychać terminujące się leki i suplementy, polecać produkty promocyjne, czy zwiększać koszyk zakupowy, z którego jest następnie rozliczany. Apteka szpitalna funkcjonuje zupełnie inaczej. Farmaceuci nie dotykają pieniędzy i prawie nie mają kontaktu z pacjentami. Oczywiście ideałem by było, gdyby farmaceuta był obecny na każdy, oddziale szpitala kontrolując farmakoterapię i edukując zarówno personel medyczny, jak i pacjentów. Jednak, póki co, w Polsce farmacja kliniczna nie jest na takim poziomie jak na zachodzie, więc pozostaje nam czekać co czas przyniesie.

Typowy dzień „szpitalniaka”

W aptece szpitalnej praca zaczyna się zazwyczaj o 7 lub 7.30, a kończy 7,5h później. Każdy ma tu swoje obowiązki i nikt nikogo nie popędza. Jednak trzeba być niezwykle zorganizowanym, by w tak krótkim czasie wykonać wszystkie czynności danego dnia. Trzeba wprowadzić faktury, przyjąć towar, sprawdzić i go rozłożyć. Wiele czasu zajmuje kompletowanie apteczek na oddziały, czyli zbieranie zamówionych leków i wyrobów medycznych oraz wydawanie ich pielęgniarkom i lekarzom. Jest mnóstwo środków odkażających, kontrastowych, opatrunków, narzędzi do operacji, protez, implantów i wiele innych, a farmaceuta musi się o nich wszystkiego nauczyć.

[img]https://mgr.farm//sites/default/files/mgr_6.png[/img]Część dnia poświęcona jest na sporządzanie leków recepturowych. Jeśli w szpitalu jest oddział dermatologii, to dziennie jest robionych dla niego nawet kilka kilogramów maści. Jeśli jest oddział okulistyczny – sporządza się leki do oczu w warunkach aseptycznych. Z kolei kardiologia wymaga chociażby sporządzania specjalistycznych płynów do operacji na otwartym sercu (tzw. kardioplegina). Prócz tego wykonuje się standardowe proszki, płyny czy czopki. Pracownia cytostatyczna oraz żywieniowa jest nadzorowana przez jednego lub kilku farmaceutów – w zależności od ilości wykonywanych produktów leczniczych.

Przed wejściem do pracowni żywienia pozajelitowego farmaceuta zbiera wszystkie zlecenia z oddziałów i sprawdza ich poprawność. Sprawdzane są ilości składników, czy dają one niezgodności, czy płyn po sporządzeniu będzie stabilny i czy będzie miał odpowiednią osmolarność. W żywieniu dożylnym składniki są podawane w postaci roztworów wodnych, najczęściej o dużej osmolarności. Roztwory hiperosmolarne działają drażniąco na śródbłonek naczyń i powodują zmiany zakrzepowo-zapalne. Do podawania obwodowego roztwory nie mogą więc przekroczyć 900mOsm/l. Mieszanina do wkłucia obwodowego wymaga większej objętości i tym samym mniejszej osmolarności, niż do centralnego.

Jeśli farmaceuta wychwycić jakąś nieprawidłowość natychmiast konsultuje się z danym lekarzem, by rozwiać wszelkie wątpliwości. Podejmowana jest decyzja, czy na przykład zmienić wkłucie z żyły obwodowej do centralnej, albo czy rozcieńczyć mieszaninę do odpowiedniej osmolarności i zostawić wkłucie. W sporządzaniu mieszanin do żywienia pozajelitowego mogą też wystąpić niezgodności, takie jak na przykład rozwarstwienie emulsji. Farmaceuta musi takie sytuacje przewidzieć, gdyż inaczej stracony zostanie niepotrzebnie cenny czas i wygenerowane zostaną dodatkowe koszty. Jeśli apteka nie dysponuje maszynami, które automatycznie napełniają worki, farmaceuta wykonuje je manualnie, a nierzadko jest to całkiem wyczerpująca fizycznie czynność. Często wykonuje się „nadprogramowe” worki dla pacjentów przebywających już poza szpitalem, które dostają do domu.

W przypadku cytostatyków, podobnie jak w żywieniu pozajelitowym, farmaceuta przed wejściem do boksu sprawdza zlecenia z oddziałów. Weryfikuje się wszystkie dane na recepcie: nazwisko, wiek, masę ciała, wzrost, rodzaj substancji, dawkę leku (dawkę przelicza się na metr kwadratowy powierzchni ciała), rozpuszczalnik, objętość roztworu i drogę podania, a następnie konsultuje z lekarzem i przygotowuje sprzęt i substancje niezbędne do produkcji „chemii”. Przy sporządzaniu produktów leczniczych zawierających cytostatyki trzeba być niezwykle ostrożnym. Dlatego podczas pracy farmaceuta musi mieć wszelkie procedury i zasady GMP w małym palcu. Niewielki błąd może skutkować nie tylko narażeniem jego zdrowia, ale również może skutkować stratą leku wartego zawrotną sumę pieniędzy.

Gdy praca w boksie jest już skończona następuje część „biurowa” – czyli sporządzanie dokumentów, etykiet i telefonowanie do oddziałów. Magister jest również odpowiedzialny za wydawanie leków psychotropowych i narkotycznych. Na niektóre oddziały leki te wydaje się wręcz kartonami (np. na anestezjologię czy intensywną terapię). Po tym wszystkim trzeba jeszcze znaleźć czas na zrobienie zamówienia na leki i wyroby medyczne dla całego szpitala, sprawdzić czy wszystko zostało wykonane i tak kończy się standardowy dzień.

Partner lekarza i pielęgniarki

Farmaceuta w aptece szpitalnej posiada odpowiednią wiedzę na temat właściwości produktu leczniczego, bezpiecznych dróg jego podania, interakcji, działań niepożądanych i jego metabolizmu. Jest więc specjalistą, który służy pomocą lekarzowi jak i pacjentowi. Prócz tego, wraz z personelem szpitalnym, prowadzi nadzór i kontrolę recept w zakresie racjonalnej gospodarki lekiem oraz opracowuje nowe wytyczne farmakoterapii. Współpraca z lekarzami polega również na monitorowaniu bezpieczeństwa farmakoterapii, a dokładniej na zgłaszaniu powikłań lekowych w reklamacjach klinicznych, kiedy jest podejrzenie o złą jakość produktu leczniczego.

[img]https://mgr.farm//sites/default/files/mgr_6.png[/img]Farmaceuci w aptece szpitalnej również koordynują badania kliniczne. Powołuje się magistra farmacji, którego mianuje się koordynatorem badań klinicznych i do jego obowiązków należy kontakt z firmą farmaceutyczną, sponsorem i personelem medycznym. Odpowiada on również za poprawność przechowywania, wydawania i przygotowania badanego produktu leczniczego oraz za dokumentację medyczną. Prócz tego prowadzi ewidencję próbek do badań klinicznych.

Ważnym aspektem pracy apteki szpitalnej jest racjonalna gospodarka lekami, do której prócz doboru i dystrybucji leków należy kontrola wydatków. Każdy produkt leczniczy i wyrób medyczny, z których korzysta szpital, musi najpierw znaleźć się na liście przetargowej. Apteka ogłasza przetargi dla firm, które proponują możliwie najniższą cenę za dany produkt. Kolejnym elementem racjonalizacji farmakoterapii jest redagowanie receptariusza szpitalnego. Jest on zbiorem leków dopuszczonych do obrotu w danym szpitalu, zalecanych do terapii poszczególnych jednostek chorobowych. Leki te wybiera się bazując na badaniach klinicznych oraz koszcie kuracji. Dzięki temu optymalizuje się wydatki oraz ułatwia wybór leku w szpitalu.

Co nas czeka w przyszłości?

Z systemu Unit Dose korzysta większość aptek szpitalnych w USA (tylko około 3% nim nie dysponuje), natomiast w Polsce zaledwie w kilka (m.in. w Krakowie, Wrocławiu i Grudziądzu). System dawek indywidualnych (Unit Dose) jest standardem terapeutycznym na świecie, umożliwiającym monitorowanie procesu farmakoterapii oraz eliminującym ewentualne pomyłki. Dąży się przecież do maksymalnej poprawy bezpieczeństwa terapii przy jak najmniejszym ryzyku popełnienia błędu i wystąpienia działań niepożądanych czy interakcji.

System ten polega na rozprowadzaniu leków dla konkretnych pacjentów w ściśle określonej ilości, a nie dostarczaniu całych opakowań leków jak ma to miejsce w typowym systemie apteczek szpitalnych. To farmaceuta w całości odpowiada za przygotowanie leku w ilości potrzebnej do terapii. Odpowiada więc za sprawdzenie leku, opisanie daty ważności, zapakowanie do blistrów, hermetyczne ich zamknięcie, umieszczenie w „poczcie pneumatycznej” i dostarczenie do oddziału. Na oddziale zawartość pojemników zostaje przewieziona do szuflad z nazwiskami pacjentów. Kod kreskowy z pojemników pasuje do kodu kreskowego danego pacjenta, więc przed podaniem pielęgniarka skanuje oba i tym samym eliminuje ryzyko podania niewłaściwego leku. Dzięki temu pielęgniarki zostają odciążone z obowiązku przygotowywania leków i mają zdecydowanie więcej czasu na pielęgnację pacjentów. Odpowiedzialność za cały proces przygotowania leków spada więc na farmaceutę, który na tym etapie może ingerować w terapię oraz wyłapywać interakcje między lekami, które przyjmować ma dany pacjent. System Unit Dose ma wiele zalet. Przede wszystkim minimalizuje ryzyko omyłkowego podania leku i dawki. Redukuje stany magazynowe oraz pozwala na lepszą kontrolę dat ważności. Pozwala również zaoszczędzić czas pielęgniarek oraz pieniądze szpitala, a ten aspekt ekonomiczny jest bardzo ważny. Faktem jest, że szpital początkowo musi zainwestować około 5-7 mln złotych, jednak inwestycja zwraca się już po roku od wdrożenia systemu.

Przyszłościowa wydaje się również świetnie prosperująca na zachodzie farmacja kliniczna, która ma na celu świadczenie usług farmaceutycznych ukierunkowanych na pacjenta. Sprawuje ona pieczę nad bezpieczeństwem farmakoterapii, wykorzystując współpracę z personelem medycznym w celu wyboru właściwego sposobu leczenia. Farmaceuta kliniczny ma wgląd do dokumentacji pacjenta i na bieżąco wraz z lekarzem ustala jakie leki mogą być zaordynowane, w jakich dawkach, czy występują interakcje lekowe, przeciwwskazania. Magister nie tylko wymienia uwagi z personelem, ale jego zadaniem jest również właściwa edukacja samego pacjenta. W Polsce, niestety, niewielu jest farmaceutów klinicznych którzy ściśle współpracują z personelem medycznym na oddziałach sprawując opiekę nad pacjentami. Jest to bardzo dobre rozwiązanie dla szpitala, pozwalające na zoptymalizowanie kosztów prowadzonej terapii. Wspólnie z lekarzem farmaceuta dobiera odpowiednią substancję i dawkę, uwzględniając jej cenę, inne leki stosowane przez pacjenta i minimalizując wystąpienie działań niepożądanych. I tak, na przykład, gdy zastosuje się u danego pacjenta substancję o udowodnionej wyższej skuteczności, ale droższą od mniej skutecznej, ostatecznie i tak można zredukować koszty poprzez skrócenie pobytu pacjenta na oddziale.

[img]https://mgr.farm//sites/default/files/mgr_6.png[/img]Farmacja kliniczna jest bardzo dobrze rozwinięta w USA, gdzie w aptekach szpitalnych pracuje prawie jedna czwarta farmaceutów (23%). Nazywa się ich „clinical pharmacists” i zazwyczaj całą swoją uwagę skupiają na pacjentach na oddziałach. Każdy z nich musi posiadać specjalizację lub szkolenie w zakresie farmacji klinicznej. Farmaceuci kliniczni współpracują z lekarzami, pielęgniarkami, dietetykami i fizjoterapeutami. Opracowują wspólnie optymalną terapię dla danego pacjenta.

Jakie są plusy pracy w aptece szpitalnej?

Największą zaletą pracy w aptece szpitalnej są stałe godziny pracy, brak pracujących weekendów oraz świąt. Po godzinie 15 można się poświęcić życiu prywatnemu i swoim zainteresowaniom. Niektórzy mają jeszcze siłę by pracować w aptece otwartej na godziny.

Wbrew pozorom kontakt pracowników w aptece szpitalnej z innymi ludźmi nie ogranicza się tylko do nich samych. Farmaceuta szpitalny ma kontakt z całym personelem medycznym – od lekarzy, przez pielęgniarki, aż po laboratorium. O dziwo, współpraca farmaceuty z lekarzem jest bezproblemowa i przebiega na równym poziomie i każdy szanuje zdanie tego drugiego, co jest często nie do pomyślenia w aptekach otwartych. Lekarze bez problemów przyjmują wszystkie sugestie i wykazują dużą chęć współpracy w momencie wprowadzania nowego leku czy zmianie dotychczasowego leczenia.

Bez wątpienia wielkim plusem jest możliwość uczestniczenia w badaniach klinicznych, co wiąże się z ciągłym dokształcaniem i polepszaniem swojej wiedzy na tematy, które w aptece otwartej praktycznie nigdy nie są poruszane. Farmaceuta szpitalny staje się więc jedynym w swoim rodzaju specjalistą, z którego wiedzy może skorzystać cały szpital. Poza tym praca w takim miejscu jest spokojniejsza i mniej stresująca, niż w aptece otwartej. Farmaceuta czuje się docenionym praktycznie na każdym kroku i namacalnie widzi, że jego wysiłki realnie polepszają komuś zdrowie lub ratują życie.

Serdeczne podziękowania dla mgr. farm Katarzyny Walkowiak oraz mgr. farm Agnieszki Szelążek za wielką pomoc i cenne wskazówki podczas pisania artykułu.
[img]https://mgr.farm//sites/default/files/mgr_6.png[/img]

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Marzenia trzeba realizować Marzenia trzeba realizować

Gdybym miał znaleźć największe marzenie mojego pokolenia farmaceutów odnośnie ich pracy zawodowej, b...

Wandalizm polityczny Wandalizm polityczny

W trakcie minionych dwóch weekendów, w strukturach polskiego samorządu aptekarskiego doszło do spory...

Wstrzymanie i wycofanie leku… czyli jak media sieją panikę! Wstrzymanie i wycofanie leku… czyli jak media sieją panikę!

Główny Inspektor Farmaceutyczny wydał decyzję o wstrzymaniu w obrocie popularnego syropu dla dzieci ...