Stanisława Dowgiałłówna poznała Jadwigę i Janinę podczas praktyki na pomocnika aptekarskiego, którą to praktykę wszystkie trzy dziewczęta odbywały w warszawskiej aptece Alfonsa Bukowskiego. Egzamin na pomocnika aptekarskiego kobiety zdały w 1894 roku i jednocześnie rozpoczęły starania o przyjęcie do grona studentów Uniwersytetu Warszawskiego, który konsekwentnie im tego odmawiał. Nie zrażając się tym, Stanisława – wraz z koleżankami – zgłosiła się do władz uczelni krakowskiej, gdzie w staraniach o przyjęcie pomogła im żona profesora UJ oraz działaczka ruchów kobiecych – Kazimiera Bujwidowa. To właśnie ona dostrzegła szansę dla dziewcząt na przystąpienie do wykładów w charakterze hospitantek – czyli słuchaczek – jednak bez możliwości uzyskania dyplomu. Spora grupa zainteresowanych kobiet powołując się na instytucję hospitantki, złożyła podanie o przyjęcie do grona studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednak tylko nasze trzy bohaterki uzyskały zgodę 20 października 1894 roku. Wymogiem dodatkowym była konieczność uzyskania pozwolenia na uczestnictwo w wykładach i zajęciach każdego z profesorów osobno. Plotka głosi, iż dziarskie kobiety udały się do jednego z profesorów, a gdy ten na prośbę o zgodę na udział w jego wykładach odpowiedział negatywnie, niespodziewanie uzyskał ripostę od Janiny Kosmowskiej – „zaczekamy aż pan profesor umrze […]”. Dziwnym trafem ów profesor po spotkaniu z kobietami zmienił zdanie i zgodę na korzystanie z jego wykładów podpisał.
Determinacja naszych trzech bohaterek była na tyle silna, iż przekonały one wszystkich wykładowców i rozpoczęły kształcenie farmaceutyczne w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Utrudnień na swej drodze miały wiele – po każdym semestrze musiały ponownie ubiegać się o pozwolenie na dalsze kształcenie, jak również musiały uzyskiwać zgody od wykładowców na uczestnictwo w zajęciach. Jako że kształcenie akademickie kobiet było postrzegane jako coś niepożądanego, kobietom obiecano możliwość przystąpienia do egzaminu na prowizora farmaceutycznego, jednak pod warunkiem samodzielnego zdobycia wymaganej wiedzy.
Uczelnie zachodnie znacznie wcześniej niż polskie (trzeba pamiętać, że byliśmy wtedy pod zaborami) wyraziły zgodę na kształcenie kobiet, jednak na przykład we Francji studiowały głównie kobiety z Europy Wschodniej – w tym z Polski. Męska część studentów witała panie na wykładach tupaniem, gwizdaniem, a nawet wyzwiskami, dlatego pomimo uporu i chęci odkrywania świata, Dowgiałło, Sikorska i Kosmowska z obawą wkroczyły na swoje pierwsze wykłady. Okazało się jednak, że większość kolegów studentów oraz spora część Krakowian z zainteresowaniem śledziła losy naszych bohaterek. Na mieście ludzie robili im zdjęcia, zaś na wykładach – choć nie wszyscy – koledzy w większości okazywali kobietom wsparcie. Na jeden z pierwszych wykładów, jak głosi historia, kobiety wkroczyły niepewnym krokiem spotykając się z pokrzykiwaniami części słuchaczy, jednak gdy poczęły zdejmować odzienie przy wieszaku podszedł do nich jeden student i z uprzejmością pomógł niewiastom. Zabawna anegdota dotyczy również tego, iż jeden z asystentów podobno zarezerwował kobietom miejsce w ławach wykładowych umieszczając na nich kartkę „Miejsce dla pań”.
Pomimo przychylnego podejścia uczelni do studentek oraz obietnicy dopuszczenia ich do egzaminu końcowego, kobiety ostatecznie nie uzyskały takowej zgody. Nie zraziły się również zwróceniem im dokumentów wymaganych do rozpoczęcia kształcenia. Stanisława Dowgiałło złożyła wówczas podanie o przyjęcie na Uniwersytet Moskiewski, gdzie szczęśliwie przyjęto ją, oraz gdzie w 1897 roku uzyskała tytuł „prowizora z odznaczeniem” (odpowiednik naszego magistra farmacji). Sikorska i Kosmowska pozostały w Krakowie i po licznych staraniach otrzymały zgodę na przystąpienie do egzaminu końcowego. Obie uzyskały tytuł magistra farmacji w 1898 roku, czyli rok później niż ich koleżanka.
Pełnię szczęścia psuł jednak fakt, że choć pozwolono kobietom na zaliczenie studiów i uzyskanie tytułu, to zakazano im praktyki na terenie zaboru austriackiego.
Stanisława Dowgiałło otworzyła swoją aptekę na Inflantach, a później także – odziedziczywszy majątek rodzinny – na dzisiejszej Łotwie, prowadziła je nowocześnie i wydajnie. Stanisława była kobietą majętną, acz jednak skromną. Doświadczenie farmaceutyczne zdobywała między innymi u swej koleżanki – Antoniny Leśniewskiej, właścicielki pierwszej na świecie „żeńskiej apteki” w Petersburgu.
Sikorska i Kosmowska pozostały w Krakowie, gdzie pracowały jako taksatorki recept w Okręgowej Kasie Chorych. Stanisława dołączyła do koleżanek w 1927 roku, po reformie rolnej na Łotwie i utracie swojego majątku. Przez pewien czas kobiety pracowały wspólnie. Kosmowska pozostając pod wpływem profesorstwa Bujwidów, założyła pierwszą wytwórnię kefiru, a także współtworzyła artykuły naukowe na temat jadu błoniczego. Sikorska z kolei założyła pierwszy w Krakowie skład materiałów aptecznych, w którym zatrudnienie znajdywały wyłącznie kobiety. Po I wojnie światowej założyła pod Wieliczką hodowlę roślin leczniczych, którą prowadziła z zyskiem aż do momentu przekazania w ręce córki i zięcia.
Farmacja jest kobietą?
Wspominając o kobietach w farmacji, nie wolno pominąć wspomnianej już Antoniny Leśniewskiej. Urodziła się w Warszawie, a swoją przygodę z farmacją rozpoczęła w Petersburgu, gdzie odbyła praktyki w aptece. Zapragnęła jednocześnie rozpocząć studia farmaceutyczne, lecz zajęło jej kilka miesięcy nim uzyskała stosowne zgody petersburskiej uczelni. Podobnie jak trójka kobiet z Krakowa, tak i Leśniewska spotkała się z kłopotami na swej naukowej drodze. Nie zniechęcała się jednak, a przeciwności wykorzystała do hartowania swego ducha. Tytuł prowizora uzyskała w roku 1897, zaś dyplom magistra farmacji otrzymała po złożeniu egzaminu w Akademii Wojenno-Medycznej w Petersburgu w 1901 roku – tytuł ten uzyskała jako pierwsza kobieta na terenie Imperium Rosyjskiego. Zaraz po uzyskaniu tytułu otworzyła pierwszą w Petersburgu i jedyną na świecie aptekę zatrudniającą wyłącznie kobiety, która zwana była „żeńską apteką”. Prowadziła także przy swej aptece Kursy Farmaceutyczne (głównie dla kobiet), które to uprawniały do uzyskania tytułu pomocnika aptecznego.
Wszystkie ze wspomnianych kobiet napotykały problemy z dostępem do akademickiego kształcenia. Oprócz barier kulturowych i walki ze stereotypowym podejściem do roli kobiety, zmagały się dodatkowo z konsekwencjami różnego programu kształcenia w gimnazjach męskich oraz żeńskich.
Z tego powodu ograniczano kobietom dostęp do nauki szkolnictwa wyższego – powołując się na różnice programowe. Leśniewska postanowiła przeciwdziałać niesprawiedliwości i założyła w 1903 roku pierwszą w Rosji żeńską dwuletnią szkołę, pod nazwą „Farmaceutyczna Szkoła dla Kobiet”, w której uczennice zdobywały wiedzę niezbędną do podjęcia egzaminu na prowizora. Antonina założyła również „Dom Studentek Farmacji”, w którym uczennice mogły bezpiecznie zamieszkać na czas studiów, bez obawy o niestosowne komentarze społeczeństwa. Zaraz po studiach Leśniewska wydała książkę w formie pamiętnika „Nieprzetarte szlaki”, traktującą o jej przejściach w czasie nauki farmaceutycznej. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę powróciła do Warszawy, gdzie uruchomiła aptekę przy ulicy Marszałkowskiej. Była cenioną działaczką i dla uhonorowania jej farmaceutycznych zasług przed śmiercią została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Polonia Restituta, zaś w latach 80-tych XX w. utworzono w Warszawie muzeum jej imienia.
Prócz naszych polskich pionierek farmacji warto także wspomnieć o pewnej Amerykance. Nazywała się Mary Jacobi Putnam i była jedną z pierwszych kobiet, które ukończyły farmację. Żyła i uczyła się w Nowym Jorku. To właśnie tam, jako jedna z pierwszych kobiet na świecie uzyskała wykształcenie farmaceutyczne, kończąc Kolegium Farmaceutyczne – dokonała tego w 1863 roku, a więc wcześniej niż nasze polskie bohaterki artykułu. Nie było to jednak równoznaczne z uzyskaniem tytułu magistra farmacji, zatem za pionierki nadal należy uznawać Polki. Później uzyskała doktorat z medycyny i przeniosła się do Europy, aby przystąpić do francuskiej Ecole de Medecine. Powróciwszy do Ameryki rozpoczęła pracę jako lekarka, walcząc jednocześnie o prawa kobiet do nauki. Założyła Stowarzyszenie Poparcia dla Medycznego Kształcenia Kobiet oraz została pierwszą kobietą przyjętą do grona członków Nowojorskiej Akademii Medycznej.
Burzliwe są losy kobiet na całym świecie. Trudne są także zmiany oraz wprowadzanie nowości, ponieważ najczęściej spotykają się z niezrozumieniem społecznym. Jednak te właściwe zmiany powodują, iż nasza kultura wzbogaca się i rozwija. Warto mieć to na uwadze, gdy pomyślimy o tym, jak bardzo sfeminizowany jest obecnie kierunek farmacja.
Zacytuj ten artykuł jako:
- Emilia Krupa, Farmaceutyczne emancypantki, MGR.FARM, Nr 1/2018 (17) luty/marzec 2018, str. 70-72










