Gangsterskie sieciówki

22 grudnia 2016 08:59

Na jednym z portali farmaceutycznych miałem wątpliwą przyjemność zapoznania się z artykułem, w którym autor zdaje się robić wszystko, by utwierdzić kolegów po fachu, iż aptekarze zatrudniani w sieciówkach są jak żona gangstera – mają tylko się uśmiechać i ładnie pachnieć. Absolutnie nie grzeszą oni inteligencją, w zasadzie każdy swój brak wiedzy umiejętnie zastępują robieniem tak zwanego dobrego wrażenia…

farmaceuta7.png

Otóż chciałbym wszem i wobec ogłosić, że my, farmaceuci aptek sieciowych mamy więcej niż dwa neurony i także potrafimy udzielić profesjonalnego poradnictwa. Bo tak się składa, że przekroczenie progu apteki sieciowej nie odbiera nieodwracalnie wiedzy zdobytej na studiach i chęci samokształcenia.

Może się wydawać, że artykuł niepotrzebny – aczkolwiek jestem odmiennego zdania. W dobie zmian w prawie farmaceutycznym i nadchodzących reformach, które mają na celu jasne ograniczenie rozwoju i ekspansji aptek sieciowych. Mogę zaakceptować aspekty ekonomiczne, które poruszają właściciele i pracownicy małych aptek, choć to zwykłe mechanizmy rynkowe zadecydowały, że pacjent zwyczajnie wybiera sieciówkę. Nie jestem w stanie jednak zgodzić się na schodzenie w argumentacji do poziomu piaskownicy i oczernianie się nawzajem, jakoby aptekarz zatrudniony w czymś większym niż rodzinnej placówce musiał wstydzić się swojego miejsca pracy oraz nosić na sobie brzemię mniej douczonego.

Tak bardzo wypomina się nam, że dbamy o dobre relacje z pacjentami, że witamy ich uśmiechem, żegnamy dobrym słowem, że zależy nam na uprzejmym i życzliwym zachowaniu. Czy jednak jest w tym coś złego? Nie zaszkodziłoby niektórym farmaceutom z mniejszych aptek czasem rozchmurzyć się na widok wchodzącego pacjenta. Apteka to nie umieralnia i można przemycić tak odrobinę radości! Jesteśmy nie tylko pracownikami ochrony zdrowia, ale też pracownikami sektora usług i chyba wszędzie indziej oczekujemy życzliwego podejścia drugiej osoby, dlaczego więc tak bardzo piętnujemy to w aptekach sieciowych? Poza tym, te wszystkie ozdobniki i dodatkowe elementy komunikacji mają tylko ułatwić docelowy i ostateczny kontakt z pacjentem, polegający na udzieleniu fachowej porady. Gdyby któryś a autorów tych obrazoburczych artykułów zadał sobie trochę więcej trudu i porozmawiał z którymś z farmaceutów, może przekonałby się, że pod tym uśmiechem kryje się profesjonalna wiedza i fachowe doradztwo.

Kolejnym wypominanym „rzeczowym” aspektem za prowizorycznością fachowości aptek sieciowych jest ich przywiązanie do dobrego wyglądu, szerokiego asortymentu, promocji i wszelkich innych form, które cieszą oko. Powtórzę swoje pytanie: czy jest w tym coś złego? Czy idąc po pracy do sklepu nie wybieramy sami tego, co ładnie zaprezentowane a tańsze? Dlaczego aptekarze z prywatnych aptek zachowują się jak pies ogrodnika i jedynie krytykują każdą strategię sieciówek zamiast zwyczajnie uczyć się od tych, którzy przyciągnęli tym pacjentów i konkurować na płaszczyźnie zawodowej zamiast walczyć argumentami poniżej pasa, że sieciówki nie mają do zaoferowania nic poza bezwartościowymi świecidełkami i ładnie opakowanymi produktami? Każdy ma prawo się starać, wiedza zdobyta na studiach nie jest jedynym gwarantem zapewniającym powodzenie w świecie farmaceutycznym, a mam wrażenie, że z takiego założenia wychodzi część przedstawicieli naszej branży, bo zwyczajnie chcieliby zrównać ze sobą tych wszystkich, którzy dają z siebie trochę więcej.

Jestem zdania, że nadciągające zmiany ostatecznie podzielą farmaceutów na tych, którzy akceptują sieciówki na rynku aptecznym i na ich dożywotnich wrogów. Apeluję jednak, by nie zniżać się do argumentów typu „my jesteśmy słabsi, bo oni tylko nabierają pacjentów na ładne oczy” – ja też mogę pisać subiektywnie, że jesteśmy najlepsi, ale nie tędy droga. Szanujmy się nawzajem, nie generalizujmy i myślmy przede wszystkim o tym, czy pacjenci korzystają na naszych zabiegach – jeśli tak, nie próbujmy ich na siłę zwalczać. Wtedy możemy sprawiać wrażenie, że sami nie mamy nic do zaoferowania i jedynie poprzez niszczenie wizerunku konkurencji mamy szansę się jeszcze podnieść.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Etycznie czy zgodnie z prawem? Etycznie czy zgodnie z prawem?

Mamy swój Kodeks Etyki Aptekarza. Mamy zdrowy rozsądek, który podpowiada nam, jak powinniśmy się nie...

Piłeczki w palcach żonglerów Piłeczki w palcach żonglerów

"Piłeczki w palcach żonglerów" - pod takim tytułem wydano książkę Artura Zygmuntowicza opowiadającą ...

Przegląd lekowy [cz. 3] Przegląd lekowy [cz. 3]

O konsultacje w kwestii leków poprosiła p. Agata. Ma 40 lat, pracuje w dziale księgowości w średniej...