Gdy farmaceuta musi, a nie powinien…

7 czerwca 2017 10:00

Jednym z ustawowych obowiązków farmaceuty jest poinformowanie pacjenta o tańszym odpowiedniku każdego refundowanego leku z recepty. Przepis ten budzi kontrowersje od samego początku. Powodów jest wiele, a kolejnych dostarczyli kilka tygodni posłowie i Ministerstwo Zdrowia…

Farmaceutka obsługuje pacjentkę

Obowiązek poinformowania pacjenta o tańszym odpowiedniku leku z recepty jest odbierany przez farmaceutów jako rodzaj przymusu, pomijającego ich merytoryczne przygotowanie i sprowadzającego do funkcji robotów realizujących recepty. Cel jest oczywisty. Pacjent ma wybrać tańszy lek, do którego NFZ mniej dopłaca. Zyskuje na tym pacjent – bo mniej płaci, Fundusz – bo więcej zostaje w ‘kasie’, inni pacjenci – bo dzięki temu Ministerstwo Zdrowia ma pieniądze na refundację kolejnych leków i świadczeń. Ten trend – do zwiększania stopnia substytucji – obserwowany jest na całym świecie. Jego podwaliną jest teza, że leki generyczne działają tak samo jak oryginalne (i inne generyczne) a ich zamiana nie wpływa na zdrowie pacjenta. Ten fundament substytucji leków coraz częściej się jednak chwieje. Już nie tylko pacjenci, farmaceuci, ale i lekarze poddają w wątpliwość równoważność odpowiedników (czytaj więcej: Farmaceuta nie powinien wymuszać substytucji na pacjencie).

Problemem wspomnianego zapisu ustawy refundacyjnej jest jego „niewybiórczość”. Brak w nim wyjątków i szczególnych sytuacji (wyłączając informację autorstwa lekarza „nie zamieniać”, o której za chwilę). Niezależnie od tego jaki lek znajduje się na recepcie lub na co choruje pacjent, farmaceuta MUSI poinformować go o istnieniu tańszego odpowiednika, a pacjent może sobie takiego leku zażyczyć. Pytanie brzmi: czy farmaceuta informując, może pacjentowi odradzić taką zamianę w oparciu o swoją wiedzę? Czy ma prawo kwestionować skuteczność leków generycznych, jak to w ostatnim czasie robią lekarze i politycy?

Dyskusja o biorównoważności leków oryginalnych i generyków, ale także generyków między sobą, toczy się na całym świecie (czytaj więcej: Leki oryginalne i ich odpowiedniki – czy są tak samo skuteczne i bezpieczne?). W USA tworzone są wręcz specjalne klasyfikacje grupujące generyki na mniej lub bardziej równoważne. W RPA rząd oficjalnie odradza substytucję niektórych leków (wąski indeks terapeutyczny itp.).

W Polsce decyzyjność odnośnie możliwości stosowania przez pacjenta leków posiadają lekarze. W rozporządzeniu w sprawie recept, mają zapisany przywilej zaznaczenia na recepcie, iż dany lek nie może zostać zamieniony na żaden inny generyki. Wielu lekarzy korzysta z tej możliwości, zgodnie z międzynarodowymi zaleceniami wpisując eNZetki przy lekach na padaczkę, psychotropowych, przeciwarytmicznych i o wąskim indeksie terapeutycznym. W ten sposób chronią swoich pacjentów przed niemożliwymi do przewidzenia konsekwencjami substytucji, o których rozpisują się publikacje naukowe na całym świecie.

Co jednak jeśli lekarz nie zna wytycznych? Jeśli pacjentowi po przeszczepie czy chorującemu na padaczkę leki na kontynuację terapii przepisuje lekarz POZ, który nie przybije pieczątki „nie zamieniać”? Albo co gorsza – lekarz nie wie o możliwości dodania takiej adnotacji na recepcie, czego dowód dał niedawno dr n. med. Jerzy Friediger zarzucając farmaceutom czerpanie korzyści z wydawania pacjentom odpowiedników (czytaj więcej: Apteki mają profity z wydawania zamienników?). W takich sytuacjach farmaceuta musi beznamiętnie wyklepać ustawową formułkę o istnieniu tańszego odpowiednika leku z recepty, choć jego wiedza każe mu taką zamianę odradzić. A co jeśli pacjent słysząc taką informację, i będąc pod wpływem resortowej i unijnej „propagandy” o biorównoważności generyków, postanowi o wyborze tańszego odpowiednika? Kto weźmie odpowiedzialność za ewentualny kryzys terapii takiego pacjenta? Farmaceuci nieustannie słyszą od pacjentów stwierdzenia „ten odpowiednik na mnie nie działa” albo „chcę wrócić do poprzedniego, bo po tańszym odpowiedniku czułem się gorzej”… Subiektywne odczucia czy kryzys biorównoważności?

W polskich aptekach przybywa leków generycznych – również w grupach terapeutycznych, w których substytucja nie jest wskazana przez ekspertów. Być może nadszedł czas na rewizję obowiązków i uprawnień farmaceutów w tym kontekście?

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Farmaceuta musi nosić identyfikator Farmaceuta musi nosić identyfikator

Ilekroć wchodzę do apteki i widzę jej pracownika bez jakiegokolwiek identyfikatora to wiem, że nie j...

Stres w pracy – czyli dlaczego płoniemy jak zapałki Stres w pracy – czyli dlaczego płoniemy jak zapałki

Praca z ludźmi, to wyzwanie, do którego trzeba umieć się zdystansować. W przeciwnym razie bardzo szy...

„Wyślij do nas skan recepty to dostaniesz lek” „Wyślij do nas skan recepty to dostaniesz lek”

Od pewnego czasu takie właśnie żądanie słyszę ze strony przedstawicieli niektórych producentów leków...