W świecie badań naukowych raz po raz zdarzają się przełomy. Jedne dotyczą innowacji – ktoś odkryje nowe właściwości znanego od lat leku, opisze nieznany dotąd surowiec roślinny, zaobserwuje zjawisko, o którego istnieniu nikt nie miał pojęcia, zmieniając myślenie badaczy i medyków na całym świecie, dając nadzieję na poprawę wyników terapii lub w ogóle ją umożliwiając. Inne przełomy dotyczą lepszego zrozumienia czynników, które działają niekorzystnie na zdrowie w naszym codziennym życiu, związane z dietą i stylem życia, których wyeliminowanie zagwarantuje lepsze efekty terapeutyczne. Wszystko po to, żebyśmy żyli długo i szczęśliwie.
Czasami jednak te przełomy, które od pierwszej publikacji potrząsają fundamentami medycyny, lśnią w świetle jupiterów i szybko wspinają się na szczyt listy przebojów naszych pacjentów równie szybko trafiają do lamusa. Gdy po obiecujących teoriach i wstępnych badaniach nadchodzi weryfikacja i okazuje się, że skuteczność preparatu jest bardzo mała, działanie niepewne, a eliminacja czegoś z diety jest ryzykowne dla zdrowia, obietnica lepszych terapii i poprawy jakości życia upada. Ale posmak pierwszego sukcesu pozostaje i nie jest łatwo przekonać pacjenta, że to, czym się zachwycał, jest już nieaktualne.
Mimo upływu lat, nowych badań i zaleceń, nadal wśród pacjentów krąży wiele mitów, takich jak ten, że jedyna skuteczna witamina C to ta lewoskrętna, że szczepionki powodują autyzm, jaja zawierają dużo cholesterolu, który jest szkodliwy dla zdrowia, koper działa antykolkowo, wody nie można zagotować dwa razy, a jedzenie glutenu powoduje choroby.
Ten właśnie niesforny gluten, który kilka lat temu trafił na okładki gazet, wywołując sensacje w świecie nauki, zmusił naukowców, pseudo-naukowców, lekarzy, dietetyków, blogerów, piłkarzy, aktorów do zajęcia jakiegoś stanowiska w tej sprawie. W pewnym momencie każdy miał na jego temat coś do powiedzenia, niestety nie zawsze sensownego i nie zawsze opartego o jakiekolwiek wiedzy popartej dowodami. Nie jedzenie glutenu stało się trendem z własną mitologią.
Producenci produktów pro-zdrowotnych i suplementów diety, a także zwykłych przetworów żywnościowych wykorzystali gorący temat i w szczycie złej famy glutenu zamieszczali masowo informacje, że dany produkt go nie zawiera, wykorzystując nowinkę nie tylko w celu informowania osób chorych na celiaklię o braku zagrożenia, ale głównie w celach marketingowych, doprowadzając do sytuacji absurdalnych, budując wśród konsumentów opinię, że gluten jest szkodliwy dla zdrowia.
Antyglutenowy trend trochę ucichł, a przynajmniej tak mi się wydawało, gdy w 2016 roku opublikowane zostały zalecenia PTGHiŻ, które obaliły teorie wpływu ekspozycji na gluten na występowanie chorób z jego nietolerancji i zasadności stosowania profilaktycznych diet eliminujących gluten. Od dłuższego czasu na topie była suplementacja witaminą D i moda na probiotyki. Niedawna historia mojej pacjentki jednak pokazała, że antyglutenowa moda zakorzeniła się głęboko w świadomości ludzi. Do tego stopnia, że nawet specjaliści przekazują mity dotyczące spożywania glutenu w sposób tak bezrefleksyjny, jak tamta dietetyczka ze szpitala. Bo czy naprawdę gluten jest gorszy od morfiny?










