Gorzka prawda czy słodkie kłamstwo?

19 lutego 2016 11:07

Na pierwszym lub drugim roku studiów mieliśmy przedmiot o nazwie „Psychologia z socjologią”, który prowadziła asystentka z wiedzą raczej czysto teoretyczną. Przedmiot zapowiadał się ciekawie, ale nie wniósł nic nowego do mojego życia. Nic, co mogłoby mi się przydać w późniejszej pracy w aptece.

pociesz.png

Może to była kwestia zaangażowania nauczyciela, a może to wymagania programowe były takie a nie inne. Wiem, co to jest „dysonans poznawczy” czy „efekt pierwszeństwa” i znam inne szalenie ciekawe pojęcia, ale nikt mnie nie nauczył jak postępować z pacjentem, który nagle dowiedział się o swojej ciężkiej chorobie lub zawalił mu się świat, bo ktoś z jego bliskich umiera.

Parę dni temu była u mnie pewna pani, która powiedziała wprost „Jestem prostą kobietą”. Jej prostota polegała na tym, że nie znała się kompletnie na lekach ani na chorobach i nie miała w rodzinie nikogo, kto by jej to przetłumaczył jakimś zrozumiałym językiem. Opowiedziała mi kawałek swojego życia i zostawiła plik recept przeznaczonych dla syna: chłopak niewiele młodszy ode mnie, recepta ze szpitala onkologicznego i zestaw leków taki, który wskazuje na to, że lepiej już raczej nie będzie. Pani leki odebrała następnego dnia, ale w między czasie ktoś (prawdopodobnie był to lekarz) uświadomił ją w brutalny sposób, że to zaawansowany nowotwór i prawdopodobnie trzeba będzie szukać hospicjum. To, co się działo niewiele później w aptece mogę określić, jako atak paniki, lament, przeraźliwy płacz. Z drugiej strony okienka jestem ja – sierota kompletnie nieprzygotowana do rozmowy z pacjentem w takiej sytuacji. Na domiar złego napływ pacjentów do apteki spowodował, że kolejka zwijała się jak świński ogonek, ale szczęście nie byłam sama w aptece.

Przez chwilę miałam dylemat czy zająć się pacjentami z kolejki czy wspomnianą panią, której zawalił się świat. Ku niezadowoleniu pacjentów wybrałam drugą opcję, ale wydaje mi się, że do tego momentu zachowanie z mojej strony było prawidłowe. Z punktu widzenia osób, dla których apteka jest tylko źródłem zysku moje zachowanie byłoby raczej „nieekonomiczne”, bo zajęłam się pacjentem, który w tym momencie potrzebował tylko rozmowy. I tu zaczęły się schody, bo pani zalała mnie lawiną pytań, na które nie wiedziałam jak opowiedzieć np.: Czy jest jeszcze jakaś nadzieja? Czy on z tego wyjdzie? Dlaczego ją to spotkało itd. Pojawiły się też pytania odnośnie choroby, ale jakoś z tego wybrnęłam, bo nie jestem lekarzem i nie mam pojęcia, jaka dokładnie jest diagnoza, rokowania i plan ewentualnego leczenia (jeśli jakiś jest), ale zestaw leków plus to, co powiedział lekarz o hospicjum sugeruje, że „happy endu” raczej nie będzie. I teraz pytanie: czego w takiej sytuacji od nas oczekuje pacjent. Czy powinniśmy pocieszyć pacjenta i dać iskierkę nadziei, że będzie dobrze nawet, jeśli sami w to nie wierzymy? Mnie osobiście nie przekonują górnolotne frazesy, że „nadzieja umiera ostatnia”, bo jestem realistą, ale jestem w stanie na potrzebę sytuacji nawet skłamać. Z drugiej strony, jeśli powiem wprost, że trzeba się przygotować na najgorsze, to wyjdę na osobę bez serca. A co jeśli postawiona przez lekarza diagnoza jest błędna? Szansa na to jest minimalna, ale i takie rzeczy się zdarzają. A może po prostu należy olać temat i odesłać pacjenta i jego rodzinę do lekarza? Do lekarza prowadzącego, którego było stać tylko na suche komunikaty „hospicjum” i „zaawansowany nowotwór”?

To nie jest pierwszy i zapewne nie ostatni taki przypadek. Za każdym razem czuję, że coś zrobiłam źle i że rozmowę powinnam poprowadzić w inny sposób lub powinnam poświęcić więcej czasu osobie w potrzebie. W indeksie mam wpis, że zliczyłam przedmiot „Psychologia z socjologią” i co z tego skoro jak życie pokazuje był to kolejny teoretyczny gniot?! Jeśli jakimś cudem w aptece uruchomiona zostanie „opieka farmaceutyczna” to takich sytuacji i pytań może być jeszcze więcej. I co wtedy? Będę profesjonalistą, który powie wprost, że rokowania są niepomyślne czy może zostanę profesjonalnym kłamcą wciskając kit, że będzie dobrze?

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Na raka szkoda energii Na raka szkoda energii

Kolejny dzień na oddziale. Biorę najpierw historie chorób pacjenta. Pan X, lat 81 przyjęty z powodu ...

Hipokrytes Roku Hipokrytes Roku

Jesienią 2017 r. Oficyna Wydawnicza – gazeta „Głos Wielkopolski”, ogłosiła kolejną edycję konkursu p...

Wolno sieci, wolno i mi! Wolno sieci, wolno i mi!

Otwieram lokalną gazetę, a w niej reklama pobliskiej apteki. Gdy jadę odebrać dziecko z przedszkola ...