Gra pozorów i na czas

22 lutego 2017 19:05

Hipokryzja przeciwników poselskiego projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego jest jak płaszczyzna, linia prosta lub miłosierdzie boskie: nieograniczona. Zarzucają nam, że chcemy tworzyć farmaceutyczne dynastie, aby zarabiać duże pieniądze. Na czym, na carvedilolu 6,25 mg x 30 tabl.?

Gra pozorów i na czas

Minął już prawie miesiąc od zwrotu akcji ( „Apteka dla aptekarza odrzucona, ale to jeszcze nie koniec…” ) zaskakującego wszystkich obserwatorów i uczestników procesu nowelizacji prawa farmaceutycznego. Przez ten czas sporo się wydarzyło. Wróćmy jednak do tych kilku minut z 25 stycznia b.r. Przyjrzyjmy się… mowie ciała i innym reakcjom przeciwników normalizacji polskiej farmacji. Nie wierzyli własnym uszom. Biernie siedzieli czekając na rozwój sytuacji. Słowa, które tam wypowiedziano, w sumie nie były istotne dla dzisiejszego felietonu. Istotny okazał się wynik nieprzewidzianego głosowania i reakcje po nim. Okrzyki radości, chichot i sztubackie miny pokazały prawdę. Nawet rozradowana twarz byłego ministra zdrowia współgrała z resztą. Jakby Święty Mikołaj przyszedł drugi raz podczas tej samej Gwiazdki.

Nie ukrywali radości, ale przede wszystkim widziałem… zaskoczenie. Tak, to było zaskoczenie. Ale uwaga! Bliższe prawdy jest internetowe powiedzonko, czyli „szok i niedowierzanie”.

Jak wytłumaczyć ich reakcję? Najlepiej wprost. Wtedy nie rozumieli, co się wydarzyło. A wydarzyło się coś znanego od zarania dziejów. Grupa polityków wewnątrz ugrupowania, postanowiła zaznaczyć swą obecność. Wykorzystali moment i to zrobili. Zarówno farmaceuci jak i przeciwna strona, zostali potraktowani przedmiotowo, choć powaga sytuacji w polskiej farmacji nie powinna dopuszczać takich zachowań. Stało się. Stało się ponad wszystkimi. Ktoś gdzieś nacisnął guzik, „przełożył wajchę”, nadepnął na odcisk, strzelił focha, itp.

Logika wydarzeń została naruszona. To źle. Źle nie tylko dlatego, że źle. Źle dlatego, że bez sensu. Sens został określony w zamierzeniach legislacyjnych. Wysocy przedstawiciele resortu zdrowia cały czas dobitnie to podkreślają. Myślę, że nie bez powodu.

Oprócz widocznego wtedy zaskoczenia, dziś widzimy reakcje. Dotarło do nich, że nie ma w tym ich zasług. Czyli grube pieniądze wpompowane w wynajęte kancelarie prawne nie przyniosły efektów. A skoro tak, to nic nie jest przesądzone. Czyli muszą zintensyfikować działania właściwe oraz pozoracyjne.

Do tych pierwszych należy zaliczyć wpływanie na parlamentarzystów, polityków. Och, to są działania wielopoziomowe! Z jednej strony obserwujemy wypowiedzi polskiego wicepremiera, który jest przeciw nowelizacji, a z drugiej strony publicznie głosi chęć wspierania gospodarki obcego kraju. Ciekawym wątkiem tej rozgrywki będzie los interpelacji grupy sześciu posłów Platformy Obywatelskiej, którzy dopytują o tę sprawę. Pikanterii jej dodają niektóre nazwiska z tej grupy, do tej pory kojarzone z totalnej negacji projektu nowelizacji. Gdy się wspomni rozradowaną minę byłego ministra zdrowia, interpelacja szóstki posłów z jego ugrupowania powinna mu zetrzeć ten uśmieszek z twarzy. O tym, czy to są zwykłe igrzyska dla ludu, utrudnianie przez opozycję życia rządzącym czy wewnętrzne tarcia, przekonamy się z czasem.

Do działań pozoracyjnych (choć nie do końca) zaliczyłbym aktywność w mediach. Obserwujemy zatem przewidywane dyskredytowanie celów wprowadzenia nowelizacji, a także osób z naszego samorządu zawodowego. Mnie szczególnie śmieszy, gdy profani zawodu podnoszą, jakoby zjedli wszystkie rozumy w dziedzinie prowadzenia aptek. Ordynarny dumping wspomagany inną działalnością gospodarczą, dochodami z hurtu lub zapasami z funduszy inwestycyjnych, działa jak czołg wpuszczony na tor wyścigów Formuły 1. To nawet nie różnica klas, tylko różne konkurencje. Nawiązując do mego hobby, wspomnianego w poprzednim felietonie, apteka indywidualna w starciu z sieciową, to jak strzelanie z małokalibrowego karabinka sportowego do metalowych figur, zwykle przewracanych seriami pocisków z karabinu maszynowego![/url]

Sędzią jest tu państwo. Ono ustala reguły. Zdaje się, że już zrozumiało, że obce czołgi nie płacące podatków nie są pożądane na polskich szosach. Niszczą nawierzchnię oraz rozgniatają innych użytkowników drogi, której naprawa i dalsze utrzymanie będzie niezwykle kosztowne. Co więcej, firmy remontowe również nie będą polskie. Bądź, co bądź, ambasadorowie obcych państw nie wstawialiby się za polskimi firmami, prawda?

Kolejną odsłoną działań pozoracyjnych jest aktywność wynajętych trolli. Trzeba przyznać, że sypnięto pieniędzmi i zaangażowano „fachowców” nie wahających się brać do rąk zawartości szamba. Zawsze coś przyschnie… Po obu stronach. Na szczęście, gdy się rozumie, jaki jest cel, nie dziwią ich metody. Co zabawne, ci „fachowcy” w większości dość szybko zostali zidentyfikowani.

Twarze trolli są różne. Miewają także fizjonomie dziennikarzy – czasem bardzo znanych – z różnych mediów. Jako profesjonaliści widzimy ich „argumenty”, które wynieśli z imienin u cioci lub… z podpowiedzianych przekazów. Znam je na wylot, ale jednym z bardziej oderwanych od rzeczywistości jest ten, jakoby po wejściu w życie nowelizacji, miała spaść liczba aptek oraz konkurencja między nimi. Ile razy trzeba wbijać w te rycerskie głowy, że proponowana nowela nikogo nie wywłaszcza, nie likwiduje, nie dzieli, ani nie nakazuje odsprzedaży??? Przepis prosty jak drut, ale nawet kancelarie prawnicze wynajęte przez przeciwników noweli, głoszą takie banialuki. Jak to się pisze w necie: łomatko… Naprawdę mam uwierzyć, że po tamtej stronie są profesjonalni prawnicy? Aż mi się przypomniał dowcip z czasów komuny: jak sobie pomyślę, jakim jestem inżynierem, to aż się boję pójść do lekarza!

Hipokryzja przeciwników Projektu jest jak płaszczyzna, linia prosta lub miłosierdzie boskie: nieograniczona. Zarzucają nam, że chcemy tworzyć farmaceutyczne dynastie, aby zarabiać duże pieniądze. Na czym, na carvedilolu 6,25 mg x 30 tabl.? Poza tym farmaceuta zarabiający na aptece rzekomo jest kimś złym, natomiast bezosobowa spółka kapitałowa prowadząca aptekę lub w nielegalny sposób reeksportująca leki jest czymś dobrym?

Warto przypomnieć znany fakt, że wśród członków obecnej Naczelnej Rady Aptekarskiej, tylko dwie osoby mają dzieci będące farmaceutami. O dynastii moglibyśmy mówić, gdyby tytuł magistra farmacji był dziedziczony wraz z nazwiskiem. Paradoksem wartym podkreślenia jest, że właśnie obecnie mamy dynastie i magnaterie niefarmaceutów, którzy swe apteki swobodnie przekazują dzieciom, spadkobiercom, choć nikt z nich nie ma dyplomu magistra farmacji.

Wytykajmy im te ich niepoważne zarzuty. To działa. Proszę zauważyć, że ostatnio z przestrzeni medialnej zniknął wyśmiany przeze mnie przykład matek z wózkami z dziećmi, w przyszłości rzekomo z trudem poszukujących zlikwidowanych aptek. Nie twierdzę, że jest to moją zasługą, ale fakt jest faktem. Już się nie powtórzył wyssany z palca żenujący dla jego autorki-farmaceutki „argument”, że w aptekach typu B (leków gotowych) posiłki jada się w recepturze.

Pora zmierzać do pointy. Jutro też jest dzień. Pacjenci wymagają naszej uwagi. Cóż, proza życia. W każdym razie proponuję odpowiedzieć sobie na pytanie, czy tak zmasowana kampania dyskredytacji projektu noweli oraz samorządu byłaby konieczna, gdyby już wszystko zostało postanowione?

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Ostatni „papierowy relikt” polskiej farmacji? Ostatni „papierowy relikt” polskiej farmacji?

Ta pozycja książkowa to istny „biały kruk” polskich aptek. Tak naprawdę , w ostatnio wydanej wersji ...

Spisek w aptece Spisek w aptece

Farmaceuta Ignacy Łukasiewicz zasłynął jako wynalazca lampy naftowej i pionier przemysłu naftowego. ...

Byłam pracownikiem apteki sieciowej, cz. II Byłam pracownikiem apteki sieciowej, cz. II

Kolejne słowo, które poznałam to „koszyczek”, czyli średnia wartość paragonu. Była to wartość teoret...