Gra w kotka i kodeinę

12 sierpnia 2015 08:38

Każda apteka ma swój wianuszek pacjentów, którym codzienne wrażenia nie wystarczają. W poszukiwaniu nowych, odmiennych doznań są w stanie przyjąć, wessać, wypalić czy wciągnąć substancje, obok których banalni śmiertelnicy przechodzą obojętnie, nie wiedząc nawet, jaki skarb mijają. Do tej pory ich życie płynęło wartko, od jednej paczki tabletek na kaszel do następnej i nikt nie zakłócał tej raz ustalonej równowagi. Co prawda od czasu do czasu zdarzały się bezczelne kradzieże „na strzykawki z dolnej szuflady”, ale ci najwierniejsi wiedzieli, że działanie takie jest jednorazowe, a apteki potrzebują niemal ciągle.

stoned.png

I nagle, niczym grom z jasnego nieba, ich codzienny los został odmieniony. Dosięgły ich LIMITY. Limity wieku, limity ilości kupionych opakowań. Uważne patrzenie w oczy i na ręce. Legalne kwestionowanie ich prawa do poddaniu się selekcji naturalnej.

Pierwszym wizytom po zmianach towarzyszył zwykle szok.

„Nie mogę kupić? Jak to nie mogę, wczoraj mogłem!”
„To teraz tabletki na katar są od 18 lat? A jak będę miał katar przed osiemnastką?”

Prośby i groźby jednak nie działały. Skoro dostaliśmy zielone światło do reglamentacji potencjalnych psychodelików, czemuż by z niego nie skorzystać?
I wtedy zaczyna się najciekawsza część zabawy. Znudzona wakacjami młodzież postanawia zagrać z apteką w kotka i myszkę.

-Poproszę tabletki XYZ!

-A ma Pan 18 lat?

-A muszę?

– Tak, taki jest nowy wymóg prawny.

– Aha. Czyli muszę mieć 18 lat, że kupić te tabletki? – młodzieniec drapie się w głowę w głębokiej zadumie

– Dokładnie to powiedziałam!

– Mhmmm – nadal zatopiony w swoich myślach wychodzi z apteki

Po chwili słychać krótką naradę pod drzwiami, nawoływanie kogoś z zewnątrz i po ten sam preparat wchodzi już osoba pełnoletnia. Zabawa w kotka i myszkę trwa w najlepsze, gdy tym razem mówię, że tabletek XYZ zwyczajnie nie ma.

Ten rodzaj przekrętu jestem jeszcze w stanie zrozumieć. Czy przyszłoby Wam jednak do głowy, aby próbować kupić produkt dozwolony od 18 lat na…kartę bankomatową? Podkreślam, nie ZA kartę, a NA kartę. Zbity z pantałyku młodociany klient dzielnie się jednak trzymał. Poinformowany, że dokumentem może być dowód osobisty, spytał czy koniecznie musi być to jego dowód. Oczywiście, że nie- dowód może należeć do pełnoletniego pudelka sąsiadki Zdzisi. Pffff.

Czy wolno nam w ogóle weryfikować dowody i legitymować obywateli? Ano nie wolno. Ale przykładanie ręki do rozmiękania mózgów już i tak nie najmądrzejszych nastolatków wydaje się gorszą zbrodnią przeciwko ludzkości.

Nikt co prawda nie odpowiedział jeszcze dobrze na pytanie, co jeśli apteka ma pięć stanowisk i na każdym z nich żądny różowych jednorożców pełnoletni obywatel zapragnie kupić po jednym opakowaniu. Co jeśli ten sam obywatel zrobi rundkę po osiedlu i wróci do domu nie z dwoma opakowaniami, a z całą ich siatką? A co jeśli ja nie sprzedam, a sprzeda krwiożercy dorobkiewicz z apteki naprzeciwko? Być może najlepszym wyjaśnieniem jest fakt, że przed samym sobą jeszcze nikt nikogo nie uchronił.

Nawet najbardziej opiekuńcze, wychowawcze i strofujące Państwo.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Praca organiczna Praca organiczna

Skoro sami farmaceuci stawiają opiekę farmaceutyczną i obecność farmaceuty w zespole interdyscyplina...

Pacjent może wszystko? Pacjent może wszystko?

Kiedy byłam na studiach, na pewnym przedmiocie z grupy teoretycznych mieliśmy za zadanie wypisać wsz...

Apteka Pod Złotym Lwem w Toruniu Apteka Pod Złotym Lwem w Toruniu

Kolejny tom serii „Najsłynniejsze polskie apteki” dotyczy apteki „Pod Złotym Lwem” w Toruniu, znajdu...