Grincz

23 grudnia 2015 09:29

Już czas. Nareszcie nadeszły Święta Bożego Narodzenia – dzień, na który wiele osób z utęsknieniem czeka przez cały rok, nie tylko ze względu na piękne tradycje, jedzenie i czas dla rodziny ale też z powodu dni wolnych od pracy, bez pacjentów, bez narzekania i pretensji, bez ciągłego marudzenia. Prawdziwy czas odpoczynku i regeneracji.

grinch.png

Dla farmaceutów i wszystkich innych pracowników zawodów medycznych okres okołoświąteczny może być prawdziwym horrorem, o czym pisała ostatnio w swoim felietonie koleżanka („Święta to czas cudów?”). Każdy, nawet na co dzień najmilszy i najukładniejszy pacjent, przed Świętami może zamienić się w rasowego Grincza i pozbawić nas całej radości. Do przeżycia byłoby gdyby to były pojedyncze przypadki, jednak im bliżej Wigilii tym epidemia Grinczów coraz bardziej się rozprzestrzenia. Podstępnie przychodzą do apteki i żądają niemożliwego. Wprawdzie mówi się, że Święta to czas cudów, zwierzęta zaczynają mówić ludzkim głosem i tak dalej, ale nie widziałam jeszcze farmaceuty, który potrafiłby wyczarować coś z niczego. Może po prostu mam za małe doświadczenie.

Wiem natomiast, że można zbliżyć się do farmaceuty-cudotwórcy. Widziałam to na własne oczy. Nawet nie raz! Mam koleżankę, którą zawsze podziwiałam za cierpliwość, od której uczyłam się podejścia do pacjentów i dystansu do pracy. Jeśli ktoś potrafi dokonać niemożliwego na Święta, to właśnie ona. Jak wiadomo przed Wigilią pacjenci walą o apteki drzwiami i oknami. Przepychanki o ostatni Biovital w promocyjnej cenie i krem w zestawie to normalny widok. I oczywiście nie kończące się żądania. Wielu z nas opada z sił, ucieka na zaplecze, do toalety, byle dalej od armii zdeterminowanych i złych, opętanych świątecznym szaleństwem pacjentów. Ale nie moja koleżanka. Ona stoi na posterunku i wprowadza ład i porządek.

Długo obserwowałam z podziwem jej stoicki spokój i zastanawiałam się jak ona to robi. Zajęło mi sporo czasu i rozmów żeby zrozumieć. I teraz, posiadając tę tajemną wiedzę, sama potrafię stać do końca przy moim stanowisku z uśmiechem na twarzy.

Jaki jest klucz do spokojnej przedświątecznej pracy? Nie dać się wciągnąć w szaleństwo, to po pierwsze. Emocje innych ludzi i ich zdenerwowanie bardzo łatwo się udzielają i sami stajemy się nerwowi. Rozchwiany emocjonalnie pacjent wyczuwa nasze negatywne emocje i staje się jeszcze bardziej niezadowolony. Gdy natomiast nie myślimy o tonie jego głosu, o wrogiej minie i roszczeniowej postawie, a skupiamy się na naszym wewnętrznym spokoju (już wkrótce koniec zmiany, spokojny czas w domu, odpoczynek – czerpmy z tego siłę!) o dziwo zaczynają się dziać cuda i pacjent… mięknie. Nawet czasami nieśmiało się uśmiechnie.

Druga sprawa to pamiętać kim jest pacjent. W czasie Świąt to ten sam pacjent, ma tylko więcej problemów. Z jakiegoś dziwnego powodu panuje ogólna moda na to, żeby w tym okresie robić zapasy jak na wojnę i harować jak wół, żeby dom był czysty, choinka pachnąca, pod nią prezenty i mnóstwo, mnóstwo jedzenia na stole. Oznacza to, co pewnie wielu z nas dobrze zna z własnego doświadczenia, że poza codziennymi obowiązkami dochodzi mnóstwo innych zadań do wykonania, na które wcale nie ma więcej czasu. To generuje problemy, frustracje i złość. Dlatego pacjenci często zapominają, że Święta to przede wszystkim czas życzliwości i spokoju, a tuż przed Wigilią, gdy kumulują się rzeczy do zrobienia, kupienia i załatwienia ich zły nastrój osiąga swoje apogeum. Moja koleżanka ich żałuje. Współczuje im złości i frustracji. To pomaga przy wyjątkowo okropnych przypadkach, nie tylko jej w obsłudze, ale też pacjentowi w komunikacji – gdy czuje się lepiej rozumiany od razu zaczyna lepiej współpracować.

Na czym polega całe świąteczne cudotwórstwo? Wiadomo, nie wyczarujemy w szufladzie leku, którego po prostu nie ma. Ale… możemy się postarać znaleźć jakieś inne, zadowalające rozwiązanie, jak zamiennik, nawet droższy, może warto zmienić lek i wydać na receptę farmaceutyczną za konsultacją z lekarzem, wykonać telefonu do innej apteki z pytaniem o dostępność. I mnóstwo innych – oczywiście przy pacjencie. Gdy już naprawdę nie da się nic zrobić staje się to jasne również dla niego i nikt nie oskarży nas o złą wolę.

Nie sądzę, żebym kiedyś dorównała mojej koleżance. Pacjenci, nawet najbardziej niemili, potrafili zgadzać się na wszystko co proponowała, kupować zupełnie inne rzeczy, niż chcieli i być z tego faktu bardzo zadowoleni. Nikt nie wychodził od niej z pustymi rękami, każdy Grincz stawał się z powrotem normalnym człowiekiem i miał to wspaniałe poczucie, że udało mu się załatwić w aptece dokładnie to co chciał. Myślę, że przywracała im w tym gorącym okresie równowagę ducha swoją życzliwością, umiejętnością słuchania i wewnętrznym spokojem.

Wrogość zawsze wywołuje wrogość i to niestety bardzo często w tym okresie spotyka nas w aptece. Wszystkie negatywne uczucia, nasze pojawiające się mordercze instynkty, frustracja i złość nie są potrzebne, a tylko psują nam nastrój i dobre samopoczucie. Pacjenci nie są z gruntu źli, to tylko przemęczenie i przepracowanie zamienia ich w Grincze. Nie dajmy się wciągnąć w spiralę złości, myślmy o przyjemnych rzeczach, o czymkolwiek, co pozwoli nam przetrwać i nie dać się wytrącić z równowagi.

Życzę wszystkim farmaceutom siły i cierpliwości w tym szalonym czasie, a przede wszystkim żeby okres Świąt Bożego Narodzenia był pełen radości, odpoczynku, miłych chwil i pomógł przygotować się na wyzwania Nowego Roku. Wszystkiego dobrego!

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Leki z Internetu Leki z Internetu

Mimo że nie uważam się za farmaceutę “starej daty”, to apteki internetowe budzą we mnie niechęć i ob...

Farmaceuta też człowiek Farmaceuta też człowiek

Archetyp Pani Magister zakłada, że jest trzecia po Bogu (zaraz za Panem Doktorem), wita wszystkich u...

Matka farmaceutka i laktacyjne gestapo Matka farmaceutka i laktacyjne gestapo

Ciągle żyjemy w laktacyjnym ciemnogrodzie, gdzie młode mamy słuchają rozkazów i zakazów niewykwalifi...