Zacznę od tego najbardziej wzniosłego rezultatu moich poszukiwań. Niejaki Paracelsus zwykł podobno powiadać, że „Wszystkie łąki i pastwiska, wszystkie góry i pagórki są aptekami”. Jakież to piękne słowa zdawać by się mogło! Czy w dzisiejszym świecie farmacji stanowią one dla kogoś pochwałę miejsca, w którym pracuje dzień w dzień? Ilu z nas nie traktuje leku roślinnego poważnie, jaka jest tak naprawdę powszechna opinia o leku roślinnym w aptece? Ludzie niezwiązani z farmacją często uważają, że od ziół do homeopatii jest bardzo krótka i prosta droga. Trzeba więc przyznać, że na dzisiejsze czasy nie jest to cytat, który bym chciał sobie wymalować w tympanonie nad wejściem apteki (jeśli oczywiście znalazłbym miejsce, gdy takową otworzyć…).
Drugim interesującym wynikiem był wiersz naszego polskiego poety Jana Brzechwy pt. „Cudowne Lekarstwo”:
[center]( …) wszędzie marmur, szkło,[/center]
[center]A za szkłem równiutko stoi[/center]
[center]Mnóstwo różnych szklanych słoi,[/center]
[center]Puszek z dziesięć czy piętnaście,[/center]
[center]A w nich leki, proszki, maście.[/center]
I tu też zastanawiam się, jak dalece niedzisiejszy wydaje się ten cytat w odniesieniu do współczesnej apteki. O przydatności szklanej szyby między aptekarzem a pacjentem powstawał już niejeden artykuł i owo wyposażenie apteki ma tylu niegasnących zwolenników co zagorzałych przeciwników. Ale gdzie w obecnych czasach leki czy maści w tych pięknych ozdobnych naczyniach niczym z muzeów farmacji? Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy – z własnej nieprzymuszonej woli – odwiedziłem poznańską placówkę muzealną jej kustosz zapytał się mnie czy ktoś mi kazał tu przyjść, bo raczej nie spotkał się z tym, by ktoś w tak młodym wieku interesował się spuścizną materialną farmacji dawnych lat. Szklane słoje to relikt przeszłości, symbol czegoś, co znika, razem z kolejnymi historycznymi aptekami w dużych polskich miastach. Tak więc i ten cytat na nic się zda by przyświecać współczesnemu farmaceucie.
Ostatnim napotkanym przeze mnie fragmentem, który dla wyszukiwarki łączył w sobie komponentę cytatu i apteki była wypowiedź jednego z bohaterów polskich seriali, którego małżonka była farmaceutką: „Chcesz pracować w aptece? Nie zarobisz nawet na waciki, a i tak nie będzie cię całymi dniami w domu.” I powiem szczerze, że choć z początku roześmiałem się, że pośród słów średniowiecznego alchemika i polskiego wieszcza znalazł się wycinek jakiegoś taśmowca. Ale po chwili przeczytałem te słowa jeszcze raz i zdałem sobie sprawę, że są one najbliżej tego, co większości ze współczesną farmacją i aptekarstwem się kojarzy. Farmaceuta przestał być symbolem człowieka renesansu, którym był jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Nikt już nie wiąże tego zawodu z estymą, jedyne wspomnienia jakie obecnie przywołuje, to „magazyn z lekami” i parę głośnych kwestii do przegłosowania w sejmie. Niezbyt wysmakowana wizja zawodu. Pozostając w kręgach kulinarnych – ostatnią wzmianką w ramach moich poszukiwań był krzyżówkowy aforyzm „Apteka to bardzo droga kuchnia” – o interpretację tego zwrotu nie mam jednak nawet sił się pokusić…










