To zaskakujące jak człowiek może zmienić swoje poglądy w zależności od sytuacji, w której się znajduje. Do tej pory uważałem, że zakaz reklamy aptek wprowadzony w 2012 roku był jedną z najlepszych rzeczy, jakie mogły spotkać aptekarzy. Koniec programów lojalnościowych, reklam w prasie, ulotek w skrzynkach, gazetek promocyjnych… Całego tego badziewia, które odwracało uwagę pacjentów o fachowości personelu i prawdziwej wartości apteki. Niestety po 3 latach zakazu reklamy zaczynam za nią trochę tęsknić.
Pewnie zostanę za te słowa zlinczowany przez czytających mnie farmaceutów. Ale chciałbym, żebyście chociaż przez chwilę wczuli się w moją sytuację i spróbowali mnie zrozumieć. Mam aptekę w niewielkim mieście, w którym działa jeszcze 10 podobnych placówek. Stanowimy swoją konkurencję, ale szanujemy się na tyle, żeby konkurować zgodnie z jakimiś zasadami i nie robić sobie wrogów. I nagle pod nosem wyrasta mi apteka sieciowa. Jeszcze nie działa, ale zapewne w przeciągu kilku tygodni się otworzy. Apteka słynąca z niskich cen i agresywnej polityki promocyjnej, która kary za łamanie zakazu reklamy ma wliczone w koszty działalności. Apteka, która jeszcze się nie otwarła a już rozprowadza swoje ulotki po okolicy zapowiadając najniższe ceny! Wczujcie się w moją sytuację i powiedzcie co teraz myślicie o zakazie reklamy aptek?
Apteka to przedsiębiorstwo, które musi zarabiać. Zatrudnia pracowników, płaci podatki i spełnia swoją funkcję społeczną. Czy tego chcemy czy nie, funkcjonuje na rynku jako placówka handlowa. Jest jednak jedyną w swoim rodzaju placówką handlową, której nie wolno się reklamować pod groźbą kary finansowej. Zabronił tego ustawodawca i jestem absolutnie w stanie zrozumieć jego argumenty. Tylko, że ten sam ustawodawca pozwala, aby pod nosem funkcjonującej apteki otwarła się kolejna. Odbierając mi możliwość prowadzenia reklamy, jednocześnie nikt nie zabezpiecza moich interesów i pozwala na wolnorynkową konkurencję pozbawiając mnie podstawowego wolnorynkowego narzędzia konkurencji, jakim jest reklama.
W jaki sposób mam bronić się przed konkurencją, skoro nie mogę wysyłać żadnych komunikatów do moich pacjentów? Jak mam ich przekonać, że powinni korzystać z mojej apteki a nie tej nowo otwartej? Niestety, ale sympatyczny personel i fachowa obsługa to za mało. Za porady farmaceutyczne i rozmowy z pacjentami nikt nam nie płaci. Są za darmo. Więc ludzie będą po nie do mnie przychodzili, a recepty będą realizowali w „taniej aptece”. Taka niestety jest smutna prawda.
Koniecznie trzeba coś zmienić w naszym prawie. Albo przywrócić reklamę aptek – tyle, że ściśle uregulowaną i obwarowaną – by dać im szansę do konkurowania z „najeźdźcami”. Albo uniemożliwić powstawanie nowych aptek w miejscach, gdzie nie są one potrzebne, a jedynie wywołują niezdrową konkurencję. W przeciwnym razie staniemy się krajem taniości.










