Baner zwinięty desktop
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
sob. 18 kwietnia 2026, 06:46

K jak krzepnięcie, czyli niezwykła historia witaminy K!

Niewiele witamin spośród znanej nam palety można uznać za substancje ratujące życie. Poprawa kondycji organizmu, usprawnienie jego funkcji, zapewnienie płynności reakcji enzymatycznych – to zwykłe zadania witamin, do których przywykliśmy. Z witaminą K jest jednak inaczej. W kluczowym etapie naszego życia, tuż po tym, kiedy właśnie wzięliśmy swój pierwszy oddech i rozpoczynamy ziemską przygodę, witamina K jest nam potrzebna jak nigdy wcześniej ani później. Skąd pomysł, by noworodkom podawać witaminę K i czym grozi zaniechanie tego postępowania?

pobieranie krwi
Witamina K stała się jednym z kluczowych wrogów zwolenników medycyny alternatywnej oraz antyszczepionkowców (fot. iStock)

Noworodek to czysta karta – nie tylko w sensie emocjonalnym i rozwojowym, ale również jelitowym. Jelita dopiero co urodzonego dziecka są nieskolonizowane bakteriami, a osławiony mikrobiom jelitowy dopiero będzie stopniowo się rozwijał. Jego skład zależy w dużej mierze od sposobu porodu (siłami natury/cięcie cesarskie), a także pierwszych kontaktów międzyludzkich i środowiskowych. Choć o mikrobiomie jelitowym można mówić długo i niewyczerpująco, w kontekście witaminy K ważne jest tylko jedno. Brak mikrobiomu oznacza brak produkcji witaminy K, która później jest dostarczana nam przez bakterie jelitowe. Noworodki nie posiadają tej linii produkcyjnej i minie jeszcze trochę czasu, zanim ją na dobre rozwiną.

REKLAMA

Witamina K bardzo słabo przenika również przez łożysko, stąd niemożliwe jest wytworzenie magazynu witaminy K z matczynych zapasów. Niewielkie ilości witaminy K znajdują się w mleku matki, w przeciwieństwie do mlek modyfikowanych, które są fortyfikowane witaminą K.

Skoro jednak natura nie wyposażyła naszych najmniejszych w zapasy witaminy K, skąd wiadomo, że w ogóle potrzebują jej na tym etapie życia?

K jak koagulacja…

Historia witaminy K sięga 1929 roku, kiedy duński biochemik Henrik Dam (1895–1976) zaobserwował, że u piskląt karmionych dietą pozbawioną tłuszczu i cholesterolu rozwinęły się krwotoki podskórne i mięśniowe. Bazując na tych obserwacjach, zasugerował, że istnieje rozpuszczalny w tłuszczach związek aktywny, różny od znanych dotąd witamin A, D, i E, oraz że jest to nowy środek przeciwkrwotoczny. Zasugerował, aby nazwać ten czynnik witaminą K (w nawiązaniu do słowa „koagulacja” z języka niemieckiego i duńskiego).

Następnie, na początku lat czterdziestych XX wieku, Edward Doisy potwierdził strukturę dwóch naturalnie występujących form witaminy K: filochinonu (witamina K1) i menachinonu (witamina K2). Dam i Doisy za swoje odkrycie zostali uhonorowani Noblem w dziedzinie fizjologii i medycyny.

Udział witaminy K w prawidłowym krzepnięciu u noworodków zauważono już w latach trzydziestych, kiedy próbowano leczyć witaminą K dzieci z anemią i krwotokami. Dopiero dekadę później lekarze zorientowali się, że dużo lepszym wyjściem będzie unikanie krwotoków niż ich leczenie. Szwedzki lekarz Jorgen Lehmann dowiódł wówczas, że podawanie domięśniowe witaminy K tuż po urodzeniu znacząco zmniejsza liczbę powikłań krwotocznych i zgonów w okresie noworodkowym. Idąc tą drogą, wśród wszystkich szwedzkich noworodków w Sahlgrenska Hospital w Gothenburgu po raz pierwszy na świecie rozpoczęto rutynową profilaktykę witaminą K, stosowaną aż do dzisiaj w większości krajów świata. W 1961 roku takie postępowanie zaczęło być rekomendowane (i pozostaje do dzisiaj) przez Amerykańską Akademię Pediatrii (AAP) – jeden z najbardziej opiniotwórczych ośrodków na świecie w dziedzinie pediatrii.

Polipragmazja zwana też wielolekowością, to przyjmowanie co najmniej pięciu leków jednocześnie (fot. Shutterstock)
CZYTAJ WIĘCEJ

Czy witaminy z suplementów diety w ogóle działają?

VKDB

Niedobór witaminy K w okresie noworodkowym może prowadzić do groźnego dla życia i zdrowia dziecka powikłania, jakim jest VDKB (krwawienie z niedoboru witaminy K). VDKB podzielono na trzy podtypy:

  • wczesne, które pojawia się w ciągu 24 godzin od porodu;
  • klasyczne, do którego dochodzi w pierwszych 14 dniach życia noworodka;
  • późne, które może nastąpić nawet do 6 miesięcy od porodu, ale klasyczny pik krwawień lokalizuje się między 2. a 8. tygodniem życia dziecka.

Zasadniczym problemem związanym z VDKB jest jego nieodwracalność – zaistniały wylew do ośrodkowego układu nerwowego powoduje uszkodzenia, których nie sposób oszacować na tak wczesnym etapie życia. Dalszy rozwój noworodka pozostaje w sferze domysłów, gdyż nie wiadomo, które obszary mózgu będą funkcjonować prawidłowo, a które nigdy nie osiągną oczekiwanego dobrostanu.

Ilu małych pacjentów to dotyczy? Od 250 do 1700 na 100 000 dzieci cierpi na wczesne VKDB, a od 10,5 do 80 na 100 000 dzieci – na klasyczne lub późne krwawienie. Z jednej strony liczby te nie są ogromne, ale same konsekwencje przemawiają dużo bardziej. Mówimy o udarach, krwawieniach do mózgu i śmierci. W badaniu z udziałem 1486 dzieci, które nie otrzymywały witaminy K i cierpiały na VKDB, 305 zmarło. To 20,5 procent. U kolejnych 146 (9,8 proc.) krwawienie zakończyło się trwałym uszkodzeniem mózgu – paraliżem, epilepsją pourazową, niepełnosprawnością. To nie są drobne siniaki – to choroby, które zmieniły losy tych dzieci.

Poza najcięższymi powikłaniami niedobór witaminy K może skutkować również drobniejszymi krwawieniami, do których zaliczają się krwawienia z nosa czy krwawienia z kikuta pępowiny, rzadziej – krwawienia z przewodu pokarmowego. Choć niosą one za sobą mniejsze ryzyko niż krwawienie do ośrodkowego układu nerwowego, są często źródłem stresu zarówno dla dziecka, jak i rodziców. Co więcej, diagnostyka tych objawów naraża noworodka na liczne procedury medyczne, których można było uniknąć (transfuzja krwi lub preparatów krwiopochodnych, pobieranie krwi, zabieg operacyjny, tomograf komputerowy, znieczulenie ogólne itp.).

REKLAMA
REKLAMA

Przeciwnicy witaminy K

Dlaczego witamina K nie może być podawana doustnie? Niedojrzałe jelita nie są jeszcze gotowe na jej przyjęcie. Co więcej, aby uzyskać stężenie docelowe, dawka witaminy K musiałaby być bardzo wysoka, a i tak brakuje pewności, czy zabezpieczenie przeciwkrwotoczne działałoby od razu. Tymczasem kluczowe są pierwsze 24 godziny, w których mogą ważyć się dalsze losy nowego obywatela świata.

Witamina K stała się jednym z kluczowych wrogów zwolenników medycyny alternatywnej oraz antyszczepionkowców. Kontrowersje pojawiły się na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku w związku z rutynową suplementacją, kiedy dwa badania zasugerowały związek pomiędzy pozajelitowym podawaniem witaminy K a występowaniem nowotworów u dzieci. Jednakże oba badania zostały zdyskredytowane ze względu na słabą metodologię i małą liczebność próby, a przegląd danych opublikowanych w 2000 r. przez Rossa i Daviesa nie wykazał żadnego związku między tymi dwoma faktami.

Przeciwnicy poporodowej suplementacji witaminą K utrzymują również, że natura wie, co robi – mleko matki to wszystko, czego potrzebuje noworodek. Prawdą jest, że mleko matki stoi niezwykle wysoko w rankingu znanych panaceum, w tym przypadku nie jest jednak wystarczające, nawet jeśli matka suplementuje samodzielnie witaminę K.

Internetowe strony związane z ruchem antyszczepionkowym straszą wszelkiego rodzaju zagrożeniami rzekomo związanymi z zastrzykiem albo uznają ukłucie igłą za uraz, którego cień na zawsze naznaczy życie niemowlęcia. Podnoszony jest też temat domieszek konserwantów oraz glinu w iniekcji witaminy K, których faktyczna ilość jest zaniedbywalnie mała.

Jednym z najbardziej medialnych przypadków odmowy podania witaminy K jest historia bliźniaków z Nashville, dzieci Melissy i Marka Knotowicz. Rodzice odmówili podania iniekcji witaminy K u swoich bliźniaków, Silasa i Abela, po ich narodzinach w lipcu 2014 roku w lokalnym szpitalu w Nashville. „Z informacji, które posiadaliśmy, wynikało, że największym ryzykiem był zawarty w zastrzyku środek konserwujący, który może prowadzić do białaczki u dzieci” – powiedział potem Mark Knotowicz. „Pomyśleliśmy: «Nie chcemy, żeby nasze dzieci chorowały na białaczkę», więc odrzuciliśmy tę propozycję, tak naprawdę nie słysząc o żadnych korzyściach”.

W okolicy szóstego tygodnia życia zachowanie Silasa zaczęło niepokoić rodziców. Niemowlak wymiotował w nocy, obudził się bardzo blady i nie chciał ssać. Bliźniacy mieli tego dnia wizytę kontrolną. Pediatra podejrzewał sepsę i kazał zabrać go na oddział ratunkowy Szpitala Dziecięcego. W związku z dużą liczbą przypadków VKBD związaną z odmową iniekcji witaminy K personel SOR Szpitala Dziecięcego otrzymał dodatkowe przeszkolenie. Po tym, jak rodzice Silasa potwierdzili, że nie podano mu witaminy K poporodowo, niezwłocznie wykonano badania obrazowe głowy, uwidaczniając ogniska krwawienia w mózgowiu.

Silas otrzymał podwójną dawkę witaminy K, aby zatamować krwawienie. U jego bliźniaka, Abla, zdiagnozowano bezobjawowy niedobór witaminy K i on również otrzymał zastrzyk. Silas spędził tydzień w szpitalu. Do dziś przechodzi fizjoterapię z powodu problemów związanych z rozwojem nerwowo-mięśniowym. Rozwój poznawczy dziecka został częściowo zahamowany, Silas mierzy się z trudnościami w nauce i wymaga indywidualnego podejścia. U jego brata nie wystąpiły odległe powikłania zdrowotne.

Przypadki bliźniaków podkreślają naszą niezdolność do określenia, u których niemowląt wystąpi krwawienie z niedoboru witaminy K, ponieważ w momencie przyjęcia do szpitala u obojga czas krwawienia był wydłużony, a tylko u jednego z nich wystąpiło objawowe, zagrażające życiu krwawienie.

Powikłania krwotoczne dotkną 1 na 200–400 noworodków, które nie otrzymają profilaktyki witaminy K bezpośrednio po porodzie. Chrońmy nasze noworodki za pomocą faktów.

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

REKLAMA