Magazyn mgr.farm

Kiedy kota nie ma w domu…

2 września 2015 04:52

Posiadanie własnej apteki ma swoje plusy i minusy. Do tych ostatnich z pewnością należą nerwowe urlopy. Zostawienie swojego biznesu na pastwę pracowników, jest jak oddawanie dziecka pod opiekę niemal obcych ludzi. Szczególnie, że w takich sytuacjach bardzo aktualne staje się powiedzenie: „Kiedy kota nie ma w domu, to myszy harcują”.

opinie_mgrfarm_01.png

Zachowanie zdrowia psychicznego i fizycznego wymaga wyjechania co jakiś czas na urlop. Teoretycznie powinien on trwać co najmniej dwa tygodnie. Wątpię jednak, żeby którykolwiek właściciel apteki zdecydował się na tak długą rozłąkę ze swoim biznesem. Mi w każdym razie nigdy się to nie udało. 9 dni – tyle trwały moje najdłuższe wakacje odkąd mam własną aptekę.

Zwykły pracownik nigdy nie zrozumie takiego podejścia. Dla niego praca kończy się z momentem wyjścia z apteki. Na swoim urlopie kompletnie nie myśli o tym co dzieje się w pracy. I dobrze. Podczas wakacji ma odpocząć i wrócić z naładowanymi akumulatorami. Właściciel interesu niestety nie ma takiego komfortu. My nigdy nie mamy urlopów – jedynie kilkudniowe przerwy w obecności w pracy. Nawet kiedy leżymy na karaibskiej plaży, w naszych głowach nieustannie tli się niepokojące pytanie o to czy apteka jeszcze stoi…

Ktoś mógłby spytać: a co złego może stać się w aptece podczas kilku dni nieobecności jej właściciela? Oj wiele… „Kiedy kota nie ma w domu, to myszy harcują” – to powiedzenie idealnie ilustruje zmiany, które zachodzą w mentalności pracowników podczas urlopu właściciela. Całą dotychczasowa dyscyplina, podział zadań i motywacja do pracy znikają. Skoro nie ma jedynej osoby, która egzekwowałaby wywiązywanie się z pracowniczych obowiązków, to po co się z nich wywiązywać? Wystarczy, żeby pod koniec dnia apteka jeszcze stała, obrót był przyzwoity a rachunki zapłacone. „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”. Skoro więc właściciel nie widzi rozluźnionej atmosfery, spóźnień do pracy i bałaganu w aptece, to nie ma się co obawiać konsekwencji.

Ja rozumiem, że trzeba mieć zaufanie do pracowników i wiarę w ich profesjonalizm. Jednak żaden pracownik nie jest tak związany z apteką jak jej właściciel i kierownik w jednej osobie. To ja rozwiązuję wszystkie problemy i dylematy, jakie pojawiają się przy realizowaniu recept, wykonywaniu leków recepturowych czy zwracaniu produktów wciśniętych przez przedstawicieli. To ja znam cenę każdego preparatu w aptece i wiem, które z nich mają być na „symbolicznych” marżach, żeby przyciągały pacjentów. W końcu to przecież ja biorę odpowiedzialność za wszystko co się dzieje w aptece – począwszy od ustawienia leków na półkach i ich czystości, aż po realizację recept i ewentualne błędy pracowników. Nie dziwcie się zatem, że kiedy na tydzień znikam z apteki, pojawia się we mnie szczery lęk związany z tym co zastanę po powrocie.

A niemal zawsze po powrocie zastaję bałagan i dziesiątki nierozstrzygniętych spraw. Moje biurko jest zawalone listami do przeczytania, receptami do sprawdzenia i towarami bez cen, bo nikt nie był pewien jakie powinny one być. Oczywiście najbardziej stresującym i wykańczającym momentem powrotu do pracy jest sprawdzanie recept wszystkich pracowników z minionych dni. Teoretycznie nie powinno być na nich żadnych błędów. A przynajmniej takich, które stanowiłyby zagrożenie dla pacjentów. Niestety jeszcze ani razu nie zdarzyła mi się sytuacja by w tygodniowej paczce recept nie było żadnego błędu. Tu zła odpłatność, tutaj poprawka bez pieczątki lekarza, tam nieczytelne dane pacjenta… Są to błędy, które nie pojawiają się kiedy jestem w aptece. Kiedy z niej znikam nagle pojawiają się z większym nasileniem. Dlaczego? Bo kiedy kota nie ma w domu, to myszy harcują…

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Szybciej, wyżej, mocniej Szybciej, wyżej, mocniej

Ostatnio podzieliłem się swoją opinią, dotyczącą zachowań pacjentów w kontakcie z farmaceutą na lini...

Niżej już nie można Niżej już nie można

Wszyscy dobrze wiemy, że świat Big Pharmy jawi się pacjentom jako pozbawiona skrupułów machina do za...

Sanofi jeszcze bardziej ogranicza dostęp do Clexane Sanofi jeszcze bardziej ogranicza dostęp do Clexane

Farmaceuci będą mogli zamówić lek Clexane w Usłudze Zaopatrzenia Detalicznego Aptek dopiero od 17 si...