REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 25 maja 2015, 06:52

Krokodyle łzy

Kiedy pacjent potrzebuje czegoś od farmaceuty nie zawaha się przed użyciem szantażu, zastraszania czy przekupstwa. Najgorsze są jednak kobiety, które próbują wzbudzić w nas litość i współczucie poprzez płacz. Płynące z ich oczu krokodyle łzy niestety często odnoszą sukces…

Nie dalej jak kilka dni temu odwiedziła mnie pacjentka, która próbowała wyłudzić ode mnie „tabletkę dzień po”. I nie byłoby w tym nic niestosownego, bo przecież od niedawna jedna z nich jest dostępna bez recepty, gdyby nie to, że kobieta koniecznie chciała „tę drugą” – dostępną na receptę i tańszą. I to właśnie czynnik ekonomiczny był dla niej w całej sytuacji najistotniejszy.

REKLAMA

Co ciekawe wcale nie był to pierwszy tego typu przypadek. Mimo, że na rynku jest dostępna antykoncepcja postkoitalna OTC, pacjentki i tak częściej pytają o tę, która cały czas jest Rx. Dlaczego? Paradoksalnie część z nich twierdzi, że pigułka dostępna na receptę jest skuteczniejsza i silniejsza – w końcu z jakiegoś powodu jest na receptę. Kolejnym powodem jest również cena, która w przypadku preparatu OTC jest niemal dwukrotnie wyższa.

Wróćmy jednak do pacjentki, która mnie odwiedziła tamtego dnia. Próbowałem jej spokojnie wytłumaczyć, że obie pigułki mają inny skład i inne działanie. Jeśli ma potrzebę zastosowania którejś z nich, to bez recepty możemy jej wydać wyłącznie tę droższą z kategorii OTC. Kobieta oczywiście prezentowała typową „logikę laika”, o której już wielokrotnie opisywałem. Zarzucała mi, że chcę zarobić na jej nieszczęściu, że na receptę nie będzie zniżki więc po co recepta itp… Dla niej najistotniejszą cechą obu pigułek była cena. Cechą na tyle istotną, że koniecznie chciała preparat tańszy. Przekonywała, że następnego dnia doniesie receptę. Obiecywała, że już jest zapisana do ginekologa i telefoniczne to on polecił jej zażycie tańszej pigułki, jeśli tylko uda się ją zdobyć w aptece. Kobieta była bardzo przekonująca, jednak nie miałem absolutnie żadnych podstaw by jej wierzyć. To nie była żadna ze stałych pacjentek. A nie takie przyjezdne aktorki już zdarzało mi się oglądać.

REKLAMA
REKLAMA

Kiedy wyczerpała wszystkie argumenty „logiki laika”, przeszła do ofensywy emocjonalnej. Nagle zaniosła się szlochem, a z jej oczu popłynęły wielkie łzy. Płaczliwym głosem zaczęła błagać o pomoc.

– Mam trójkę dzieci na utrzymaniu. Nie damy sobie rady z czwartym. Mąż niedawno stracił pracę. Utrzymujemy się z zasiłku. Ledwo starcza nam do końca miesiąca. Nie stać mnie na tę droższą pigułkę. Nie stać mnie na kolejne dziecko. Niech Pan będzie człowiekiem Panie Magistrze…
I co tu zrobić z taką kobietą? W aptece zaczęła robić się za nią kolejka. Ludzie widząc płaczącą przede mną kobietę zaczęli ukradkiem rzucać mi kąśliwe spojrzenia. Presja rosła… Postanowiłem więc zaryzykować i zweryfikować autentyczność intencji kobiety:
– W porządku. Dam Pani tę tańszą pigułkę, ale musi mi Pani zostawić swój dowód osobisty. Muszę mieć gwarancję, że to co Pani mówi jest prawdą i jutro wróci Pani z receptą.
Kobieta stopniowo przestała płakać. Spojrzała na mnie i z zaskakującą pewnością w głosie odparła:
– Nie ma Pan prawa żądać ode mnie zostawienia dowodu osobistego. Wy farmaceuci nie macie takich uprawnień. Nie zostawię Panu dowodu.
Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Spokojnym i chłodnym głosem odparłem:
– Nie mam też prawa wydawać Pani preparatów na receptę, jeśli jej Pani nie ma. A Pani nie ma prawa ode mnie tego oczekiwać, kiedy na rynku jest preparat o takim samym działaniu i to bez recepty. Dlatego jeśli mam łamać prawo, to tylko na moich warunkach. Może je Pani zaakceptować, albo opuścić moją aptekę.
Jej oblicze błyskawicznie się zmieniło. Płacząca przed chwilą kobieta nagle była wściekła jak osa. Nic nie odpowiadając odwróciła się na pięcie i wyszła z apteki. Tym razem jej krokodyle łzy nic nie dały.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA