Magazyn mgr.farm

Księżniczka po przejściach

31 marca 2017 10:00

Niedawno odeszła Carrie Fisher, aktorka znana przede wszystkim jako Księżniczka Leia z kultowej serii „Gwiezdne wojny” w reżyserii George’a Lucasa. W pamięci zostanie zawsze April z filmu Woody’ego Allena „Hannah i jej siostry” oraz pałającą chęcią zemsty, porzuconą przed ołtarzem, narzeczoną Jake’a w komedii „Blues Brothers”.

Carrie Fisher zaskakiwała do końca. Urna z jej prochami miała kształt kapsułki Prozacu.

Carrie zmarła 27 grudnia 2016 roku. Następnego dnia, na skutek udaru, zmarła jej matka i aktorka Debbie Reynolds (rolę życia zagrała w „Deszczowej piosence” z 1952 roku). Pogrzeb matki i córki miał charakter prywatny, ale świat obiegło zdjęcia urny, w której umieszczono prochy Carrie. Urna miała kształt kapsułki Prozacu. Carrie otwarcie mówiła o swoich problemach ze zdrowiem psychicznym, uzależnieniu od alkoholu, leków, narkotyków, zdiagnozowanej chorobie dwubiegunowej, sposobach i rezultatach leczenia. Przełamywała tabu z właściwym sobie wdziękiem, a dzięki szczerości pomagała ludziom cierpiącym na zaburzenia zdrowia psychicznego. Swoje przeżycia opisała m.in. w „Pocztówkach znad krawędzi” („Postcards from the Edge”, 1987; polskie wydanie z 1995 roku) i „Księżniczka po przejściach. Nie tylko o Gwiezdnych wojnach” („Wishful Drinking”, 2008; polskie wydanie z 2015 roku).

„Księżniczka po przejściach” nie jest typową autobiografią. Niewielkich rozmiarów książeczka bazuje na monodramie aktorki, spektaklu wykonywanym m.in. na Broadwayu, a potem uwiecznionym w filmie dokumentalnym przez stację HBO.

Po przebyciu w 2008 roku terapii elektrowstrząsami (leczenie depresji) Carrie utraciła część wspomnień, a sceniczny monolog pomagał jej „poskładać siebie na nowo”.

Według autorki, są dwa powody spisywania przez nią wspomnień: „Po pierwsze, chciałam przestać być sama z tym bałaganem. A po drugie, to daje mi poczucie kontroli nad moim szaleństwem.”.

Można wspomnienia Carrie Fisher odczytać na dwa sposoby. Pierwsze, co zauważy czytelnik, to zabawny język, gra słów, słowotwórstwo, świetne pointy. Bohaterka książki jest dowcipna i błyskotliwa. Jest mistrzynią szermierki słownej i ma do siebie olbrzymi dystans. Są w tej warstwie książki zabawne anegdoty, ploteczki ze świata gwiazd, małe i większe złośliwości pod adresem celebrytów, polityków i wielkich tego świata (uderzmy się w piersi, któż z nas nie lubi czytać podobnych smaczków!).

Niemniej jednak zabawny styl nie jest celem samym w sobie, ale narzędziem do opowiedzenia pogmatwanej historii z licznymi smutnymi wątkami. W błyskotliwy i lekki sposób autorka wprowadza nas w opowieść o swoim życiu, skupiając się na kilku najważniejszych jego aspektach: nieszablonowej historii rodzinnej, roli w „Gwiezdnych wojnach”, która przyniosła jej sławę, ale przez którą utraciła możliwość kontroli swojego wizerunku (na zawsze została księżniczką Leią, w postaci szamponu do włosów, lalki z sex-shopu etc.); nieudanych małżeństwach, chorobach, uzależnianiu, leczeniu.

Kiedy skupimy się na przekazywanej przez autorkę treści dostrzeżemy, że bohaterka jest dojrzałą, wrażliwą osobą – jak sama pisze o sobie „nadwrażliwą” – co przyczynia się do jej kłopotów. Carrie w ciepły sposób potrafi pisać o bliskich osobach, nie wstydzi się mówić o uczuciach. Najcieplej pisze o córce, której dedykuje książkę w następujących słowach: „Dla mojej genetycznej wielkiej wygranej – mojej córki Billie – za to, kim jest i kim będzie. Chciałabym być taka jak ty, kiedy dorosnę”.

Imponujący jest fakt, że Carrie nikogo nie obwinia za zawirowania, powstałe w jej życiu. Wspomina o utrzymywaniu kontaktu z ojcem, który porzucił ją i resztę rodziny dla Elizabeth Taylor, z sentymentem wypowiada się o pierwszym mężu muzyku Paulu Simonie (choć w jego piosenkach nie zawsze jest przedstawiana w miły sposób), z czułością wymienia ekscentryczne zachowania matki.

Pisząc o trudnych przeżyciach, zachowuje dystans do siebie, stosuje autoironię, posługuje się „wisielczym humorem”, twierdząc np.: „(…) dostałam zaproszenie do szpitala psychiatrycznego. A ponieważ, jak wiecie, człowiek nie chce być niegrzeczny, więc się tam zgłosiłam”. Przejmująco mówi o wychodzeniu z narkotykowego nałogu: „Najbardziej bolesny w powrotach na ciemną stronę mocy jest widok rozczarowania i bólu w oczach najbliższych, którego powodem są narkotyczne odjazdy”.

Bohaterka „Księżniczki po przejściach” to zabawna, inteligentna, błyskotliwa, ciepła i wrażliwa kobieta. Udało jej się wyjść z życiowych tarapatów, których miała chyba więcej niż przeciętny śmiertelnik, dzięki poczuciu humoru, inteligencji, ale także wrażliwości, otwartości na miłość, przyjaźń. Szkoda, że już jej nie ma wśród nas… Czytelnikom o otwartych umysłach i sercach pozostaje lektura „Księżniczki po przejściach. Nie tylko o Gwiezdnych wojnach”.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Pie@#$%one komórki Pie@#$%one komórki

Nowoczesne technologie ułatwiają nam życie – co do tego nie ma wątpliwości. Dzięki przeróżnym urządz...

Koleus, czyli pokrzywa z Indii Koleus, czyli pokrzywa z Indii

To niepozorna roślina, której ozdobnych kuzynów znajdziemy w doniczkach na naszych parapetach. Pocho...

Spisek w aptece Spisek w aptece

Farmaceuta Ignacy Łukasiewicz zasłynął jako wynalazca lampy naftowej i pionier przemysłu naftowego. ...