Przyznam, że to był akt desperacji. Najpierw obdzwoniłem wszystkie hurtownie i dostępne infolinie. Potem szukałem wśród znajomych aptekarzy w całej Polsce. W końcu postanowiłem skorzystać z rozwiązania, które w takich sytuacjach ma pomagać pacjentom. Chodzi tutaj o aktualnie promujące się intensywnie dwa serwisy internetowe umożliwiające sprawdzenie dostępności leku w aptekach.
Najpierw postanowiłem sprawdzić gdzie powinienem pójść po lek, którego szukam. Wpisałem nazwę miasta (największego w okolicy) i nazwę leku. I pudło. Okazało się, że we wspomnianym mieście, tylko 10 aptek jest podłączonych do tego serwisu (na jakieś 100 funkcjonujących, bo to duże miasto wojewódzkie).
Przeszedłem więc na drugi serwis gdzie można się dowiedzieć kto ma lek. Procedura podoba: najpierw wpisuję miasto, potem nazwę leku i… sukces. Nagle okazało się, że w promieniu 10 kilometrów aż 4 apteki mają lek, którego szukam. Serwis daje możliwość zarezerwowania sobie takiego leku, w którejś z aptek. Skorzystałem więc z tej opcji i zarezerwowałem go w najbliższej. Okazało się, że nie jest to takie proste. Żeby zarezerwować lek, pracownik danej apteki musi potwierdzić moją rezerwację co może trwać od kilku do kilkunastu minut (według informacji na stronie). Ja czekałem cały dzień. Ale czekałem w dobrym nastroju, bo w końcu udało mi się znaleźć lek, na który polowałem od tygodni. Niestety humor popsuł mi komunikat pod koniec dnia: „Twoja rezerwacja została odrzucona przez farmaceutę. Lek odłożony dla pacjenta”.
Cały dzień czekania w euforii na straty. Usiadłem zatem od rana następnego dnia, znów wklepałem te same dane i wybrałem tym razem inną aptekę, która ten lek miała. I znów ta sama procedura i czekanie na akceptację z apteki. Tym razem czekałem dwie godziny. „Twoja rezerwacja została odrzucona przez farmaceutę. Brak na stanie”…
Próbowałem do skutku. Rezerwowałem lek, we wszystkich aptekach, w których się pokazywał. Nawet 50 kilometrów od początkowego miasta. Za każdym razem to samo. Najpierw rezerwacja, potem czekanie i na końcu odrzucenie. Różnił się tylko czas oczekiwania na owe odrzucenie: od kilku minut do kilku dni. Jedna apteka nie odpowiadała przez dwa dni. W końcu do niej zadzwoniłem, zapytałem co jest grane i dostałem informację, że u nich nikt nie wie jak ten program obsługiwać, bo nikt nigdy niczego nie rezerwował. Apteka była w małej wsi. Ostatecznie okazało się, że leku też nie mają.
Cisną mi się tutaj pod palce naprawdę mocne słowa podsumowujące działanie tych serwisów, ale nie chcę się narazić na jakieś prawne konsekwencje. Powiem krótko. Jeśli tak to ma działać, to ja nie wiem jaki w tym jest sens. I coraz bardziej wierzę w wątpliwości farmaceutów, którzy opierają się przed wstąpieniem do tej „wirtualnej sieci”. Kto wie co się dzieje z informacjami o stanie magazynowym apteki po podłączeniu do takiej usługi? Może to te informacje mają większą wartość, niż miejsca reklamowe na takich serwisach? Poczekam, popatrzę, zrozumiem więcej…










