Magazyn mgr.farm

Kto nie chodzi do apteki?

1 kwietnia 2016 09:05

Naszło mnie ostatnio pytanie o to czy istnieje taka grupa osób, które do apteki nie chodzą. W końcu wobec choroby wszyscy jesteśmy równi – niezależnie od statusu społecznego, rasy czy płci. W konsekwencji wszyscy musimy korzystać z usług lekarzy, leków i aptek. Czy aby na pewno?

Nazwa nowego zawodu oraz efekty kształcenia w tym zawodzie będą dostosowane do aktualnych potrzeb rynku pracy.

Kto zatem nie chodzi do apteki? Na myśl przychodzą mi tylko ludzie, za których ktoś inny kupuje leki. Klasa uprzywilejowana, która ma człowieka od wszystkiego – sprzątania, strzyżenia trawników, prowadzenia limuzyny. Wysoko postawieni politycy i duchowni. Bo przecież tak na zdrowy rozum, to leków wcześniej czy później będzie potrzebował każdy. Podobno gdzieś w dalekiej Japonii żyją ludzie, którzy nigdy nie chorowali. Odżywiali się dobrze, dużo spali, mało pracowali i dożyli ponad stu lat. Pytanie tylko czy to w ogóle prawda czy tylko legendy? Moim zdaniem takie historie można włożyć między bajki.

I na tym właśnie opiera się pewność aptecznego biznesu. Na tym bazuje cały przemysł farmaceutyczny. Wszyscy muszą brać leki. Każdy w końcu zachoruje. Nie ma takiej osoby, która przeżyje życie bez wizyty w aptece. Ktoś wyliczył, że polskie apteki odwiedza codziennie 2 mln osób. Wychodzi na to, że średnio co trzy tygodnie każdy Polak odwiedza aptekę. Dane dotyczące ilości spożywanych leków też jasno pokazują, że bez tabletek nie możemy się obyć. Cóż może być zatem bardziej opłacalnego jak nie biznes apteczny? Nawet grabarz (swego czasu najbardziej opłacalny zawód) nie ma tylu klientów co apteki…

Obserwując ten rynek od dłuższego czasu dostrzegam dwa trendy. Pierwszy dotyczy uzależnienia od leków, które kreowane jest niemalże w wymiarze kulturowym. Firmy farmaceutyczne dbają o to byśmy „chorowali długo i szczęśliwie”. Podsycają w nas głód leków i najróżniejszych pigułek mających nas uszczęśliwić. Wmawiają, że bez nich nie przeżyjemy kolejnego dnia. To oczywiście jedna wielka bujda. Pewnie pisząc to jako aptekarz, strzelam sobie w kolano, ale… nie bądźmy hipokrytami. Ludzie nie potrzebują połowy tych pigułek, które kupują. Zresztą część z nich ląduje później na śmietniku. Ludzie kupują kolejną pigułkę po to, żeby zapewnić sobie wymówkę. Mogą powiedzieć, że „coś ze swoim problemem zrobiłem – kupiłem pigułkę. Nie muszę się już zdrowo odżywiać, ćwiczyć, iść do lekarza, martwić problemami w domu”.

Sprzedaż pigułek więc lawinowo rośnie, a producenci dbają o to, żeby ta lawina nigdy się nie zatrzymywała. Reklama, badania, artykuły… zewsząd dowiadujemy się, że nie dając swojemu dziecku pigułki stajemy się złymi rodzicami. Mogłoby zatem wydawać się, że praca dostawcy pigułek to kraina szczęścia. I takie panuje przekonanie w społeczeństwie. Aptekarz zawsze kojarzył się z dobrobytem, stabilnością, pieniędzmi i dobrym samochodem. W końcu taki biznes to marzenie.

I tak pomyślało kilka tysięcy przedsiębiorców i założyli apteki – to drugi z zaobserwowanych przeze mnie trendów. Lawinowy wzrost liczby aptek, który sprawił, że ten nieograniczony rynek nagle się skurczył. Każdy farmaceuta potwierdzi, że prowadzenie apteki to nie jest już tak lukratywny interes jak jeszcze do nie dawna. Nie jest źle… ale jest coraz gorzej. Oczywiście z zewnątrz tego nie widać i dla wielu apteka nadal jest synonimem pewnego sukcesu. Biorą więc kredyty, otwierają swoje pierwsze apteki i często popadają przez to w poważne tarapaty.

Prawdą jest, że wszyscy musimy brać leki. Większość z nas wręcz chce je brać, bo zostaliśmy do tego przekonani i przygotowani. Jednak czy to gwarantuje, że farmaceuci będą mieli wieczne Eldorado? Czy ta żyła złota pozostanie niewyczerpana? Czy starczy jej dla wszystkich? Oto pytania, które zadaje sobie wielu polskich aptekarzy…

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Towar zapomniany Towar zapomniany

Leży gdzieś samotny, zakurzony, niechciany. Wepchnięty między puste opakowania po szpatułkach laryng...

Farmacja w służbie aliantom Farmacja w służbie aliantom

Farmacja była świadkiem wzlotów i upadków ludzkości i bezpośrednio przyczyniła się do jednych i drug...

Mózg i Błazen. Rozmowa z Jerzym Vetulanim Mózg i Błazen. Rozmowa z Jerzym Vetulanim

Mechanizm działania leków przeciwdepresyjnych jest złożony i ciągle nie do końca poznany. Działanie ...