Z kontroli przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli wynika, że są one nader często przepisywane pacjentom, u których występują schorzenia z obrazem klinicznym wskazującym na zakażenie wirusowe. Ponadto stwierdzono, że w polskich szpitalach stale przybywa pacjentów zakażonych szczepami bakterii, które są antybiotykooporne. Co więcej, wykazano szereg zaniedbań Ministerstwa Zdrowia, które przez wiele lat nie podjęło stosownych działań mających na celu zapewnienie pacjentom bezpieczeństwa w trakcie farmakoterapii antybiotykami.
Problemy zaczynają się u Poradniach Podstawowej Opieki Zdrowotnej
Lekarz Podstawowej Opieki Zdrowotnej przepisując pacjentowi antybiotyk, powinien mieć przekonanie, że infekcja z jaką zmaga się chory ma podłoże bakteriologiczne. Niestety, jak wynika z raportu NIK, w kontrolowanych placówkach POZ, lekarze przed zaordynowaniem leku przeciwbakteryjnego nie zlecali stosownego badania mikrobiologicznego, które wskazywałoby na taką potrzebę. Co więcej, najczęstszymi chorobami, które według lekarzy były wskazaniem do zastosowania u pacjenta antybiotyku były: ostre zapalenie gardła, ostre zapalenie oskrzeli oraz ostre zakażenie górnych dróg oddechowych o umiejscowieniu mnogim lub nieokreślonym. W większości jednak, etiologią tych schorzeń są zakażenia wirusowe.
Czytaj też:
Najnowsze antybiotyki dostępne w sprzedaży
Szpitalne zakażenia bakteryjne
Jak doskonale wiemy, nadużywanie antybiotyków jest jedną z przyczyn rozwoju lekooporności wielu szczepów bakterii. Według danych zebranych przez NIK, ryzyko zgonu hospitalizowanego pacjenta, zakażonego bakterią lekooporną jest aż 8- krotnie wyższe niż w przypadku chorego niezakażonego, który przebywa w szpitalu. Informacje te przyjmują jeszcze bardziej krytyczny wymiar, jeśli przedstawione zostaną konkretne liczby. Na 20 709 pacjentów hospitalizowanych z powodu zakażenia bakteriami lekoopornymi, zmarło aż 3603! Daje to nam ponad 17% śmiertelnych przypadków leczenia chorób odbakteryjnych. Dla porównania, w przypadkach wszystkich pacjentów hospitalizowanych, liczba zgonów nie przekracza 2%. Eksperci wskazują ponadto, że koszty związane z przedłużeniem się hospitalizacji w związku z pojawieniem się zakażenia szczepami antybiotykoopornymi, kosztują budżet państwa rocznie ok. 800 mln zł.
Winne Ministerstwo Zdrowia?
W 2006 r. rząd polski zobowiązał się wobec Unii Europejskiej, do powołania w naszym kraju jednostki sprawującej kontrolę nad zakażeniami, lekoopornością i konsumpcją antybiotyków. Niestety, choć minęło już 13 (!) lat, nikt nadal nie sprawuje kontroli w tych kwestiach. Jedyną jednostką, która została powołana do śledzenia oporności antybiotyków jest Narodowy Instytut Leków. Prowadzi on Narodowy Program Ochrony Antybiotyków, którego głównym założeniem jest wykonywanie badań na lekooporoność u wybranych szczepów bakterii. Ocena skuteczności oraz wyniki tego programu nie są jednak w żaden sposób monitorowane, stąd resort zdrowia nawet nie ma do nich dostępu.
Syntetyzowanie i odkrywanie nowych substancji przeciwbakteryjnych okazuje się być nieskutecznymi działaniami. Narastająca lekooporność jest niekontrolowanym zjawiskiem, które niesie ze sobą śmiertelne zagrożenie. Wdrożenie kontroli zakażeń bakteriami lekoopornymi oraz zbieranie danych z oddziałów szpitalnych na temat zużycia antybiotyków i kosztów leczenia, jakie z tym idą jest koniecznością. Oczywiście niezbędnym krokiem jest kształcenie lekarzy, którym należy uświadamiać, że tylko racjonalnie wdrażana antybiotykoterapia jest sensownym rozwiązaniem. Co więcej, warto edukować samych pacjentów. Kampanie, mówiące o zagrożeniach związanych z przyjmowaniem antybiotyków bez konieczności, niestosowania się do zalecanych schematów dawkowania, czy przewlekłego przyjmowania leków przeciwbakteryjnych, powinny być obecne w radio, telewizji, czy Internecie. Niestety, ale współczesny człowiek nie jest świadomy tego, że za kilkanaście, albo kilkadziesiąt lat choroby bakteryjne mogą być śmiertelnym zagrożeniem, tak jak to było przed odkryciem penicyliny przez Fleminga.
Jaka w tym wszystkim może być rola farmaceuty? Wydając antybiotyk przypominajmy pacjentowi o konieczności podporządkowania się do zalecanego schematu dawkowania. Musimy go uświadomić, że nawet 2-godzinne opóźnienie może wywołać mutacje bakterii, co może prowadzić do lekooporności. Warto go również poinformować, że lepsze samopoczucie nie jest symptomem, który wskazuje na możliwość odstawienia stosowanego antybiotyku. Tylko edukacja i racjonalne myślenie może zapobiec masowemu i niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się antybiotykooporności. Mam nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia wyciągnie wnioski z raportu NIK i wdroży odpowiednie rozwiązania.
Pełny raport NIK ws. stosowania antybiotyków w Polsce jest dostępny tutaj: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/antybiotyki-i-co-dalej.html










