Magazyn mgr.farm

Lek ci to jeszcze czy nie lek?

7 lipca 2015 11:05

Na gruzach afery z EllaOne w roli głównej, tam gdzie wypowiedziano już tysiące słów i żadne nie ukoiło zszarganych nerwów dwóch przeciwstawnych obozów, obudziło się do życia bardzo ciekawe pytanie. Czy wyturlana ze wszystkich stron, obita i hołubiona na zmianę, tabletka po jest jeszcze lekiem? Czy powinna aspirować do takiego miana?

dayafter.png

„Ciąża to nie choroba” słyszy jeszcze wciąż wiele przyszłych mam. To chwytliwe hasło, które brzmi jakby zrodziło się jedynie po to, aby nie rozdać ciężarnym zbyt wielu przywilejów. Bo skoro nie są chore, to nic im nie dolega. Mogą więc dreptać w kolejkach, przestępować z nogi na nogę w zatłoczonych i zakatarzonych poczekalniach, a nawet jeździć komunikacją miejską przylepione ciasne do autobusowego drążka. Ot, fizjologia. W dalekiej Afryce ciężarne noszą przecież jeszcze dzbany z wodą na głowie. Zaiste, cieszmy się z dobrotliwej cywilizacji Zachodu.

Skoro ciąża to nie choroba, nie są też więc lekami hormonalne środki antykoncepcyjne ani tabletki po. Ani przed. Ani zamiast. Nie można przecież leczyć stanu, który wynika z naturalnej kolei rzeczy. Nikt po magicznych pigułkach nie stanie się zdrowszy, nikomu nie znormalizują się parametry laboratoryjne, przeciwnie wręcz, możemy sporo namieszać. Czy sprzedajemy więc lek? Czy może, jak sugerują niektórzy (pardon le mot) trutkę na dzieci?

Przyznam, że sama zaczęłam się nad tym zastanawiać- może rzeczywiście w morzu kolorowych pudełek i plakietek utonęła już prawdziwa definicja leku? Może zanadto skupiamy się tropiąc podszywające się pod leki suplementy, a umknęło nam w międzyczasie, to co istotniejsze?

Ktoś jednak dostrzegł problem na długo przed tym, zanim tabletka po, choćby odważyła się myśleć o wkroczeniu na półki OTC. A było to prawo farmaceutyczne. I stoi w nim zapisane, jak następuje
„Produktem leczniczym jest substancja lub mieszanina substancji, przedstawiana jako posiadająca właściwości zapobiegania lub leczenia chorób występujących u ludzi i zwierząt lub podawana w celu postawienia diagnozy lub w celu przywrócenia, poprawienia lub modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu poprzez działanie farmakologiczne, immunologiczne lub metaboliczne”

Prawo to jednak tylko kompromisowy zapis pewnych subiektywnych opinii. Nie jest to zbiór zasad wyrytych na kamiennych tablicach, a już wkrótce, jego słowa mogą zabrzmieć zgoła odmiennie. Pozostaje więc zdrowy rozsądek.

Przyjęliśmy już wiele ingerencji w naturę. Szczepionki, leki przeciwzakrzepowe, repelenty, coś na rzucenie nikotyny. Mamy środki na czarną ziejącą dziurę depresji i na hipomanię. Dla tych, którzy nie lubią smutnego, nieśmiałego siebie albo nie chcą być dalej gorszą wersją ich samych. Akceptujemy, że alkoholizm to choroba, nikotynizm to choroba, ba, nawet nadmierne popołudniowe żarcie na przemian z wyrzutami sumienia aspiruje już do stanowiska zaburzeń odżywiania leczonych sertraliną.

Tylko ciąży, tym dziewięciu miesiącom, zakończonych niewątpliwie ładnym, ale nie dla wszystkich pożądanym końcem, do miana choroby pretendować nie wypada. Pomimo tornada, które przetacza się wówczas przez organizm przyszłej mamy, pomimo nadwyrężania biologicznych rezerw i obracania życia o 180 stopni. Pomimo tylu powikłań porodowych.

Ciąża to nie choroba. Uliprystal to nie lek. Widzenie czubka własnego nosa to stan umysłu.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Szybko nie znaczy dobrze Szybko nie znaczy dobrze

Według badaczy ponad połowa z wprowadzonych w ostatnim czasie leków przeciwnowotworowych… nie działa...

Fakty i mity o zapaleniu gardła Fakty i mity o zapaleniu gardła

Zimno, mokro, wietrznie... niestety z taką pogodą zawitała jesień, a wraz z nią do apteki przychodzi...

Dlaczego farmaceuci nie lubią marketingu? Dlaczego farmaceuci nie lubią marketingu?

Niedawno broniłem swojej pracy podyplomowej napisanej w ramach studiów „Marketing strategiczny na ry...