REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 30 października 2015, 08:12

Lenistwo formą wspomagania reeksportu

Ustawa zwana antywywozową dołożyła farmaceutom sporo (pojęcie względne) pracy typowo administracyjnej. Pomińmy tym razem aspekt kształcenia magistrów farmacji, aby później wykonywali prostą pracę referentki…

Pamiętamy naszą irytację związaną z pozornie prostym wpisywaniem do komputerów aptecznych adresów email Inspekcji Farmaceutycznej (IF) i niedopracowanymi mechanizmami prawnymi. Widzimy dublowanie się przesyłu informacji o brakach i odmowach (np. pliki pdf). Docierają sygnały o planach przerzucenia na nas opracowania o nich danych tylko po to, aby ułatwić pracę IF. Ja znam pojęcia takie jak współpraca, interes publiczny, legalizm, itp., ale oczekiwanie, że apteki za darmo będą robić to, na co pieniądze dostają państwowe instytucje, jest mocno wygórowane. Za to ze strony NIA znów brak reakcji…

REKLAMA

W zamian nie widzimy efektów naszej pracy. Można powiedzieć, że wprost przeciwnie. Po wprowadzeniu raportowania niektóre z reeksportowanych leków deficytowych w ogóle przestały być dostępne. Producenci zagrali na nosie naszemu Państwu, a my w aptekach możemy tylko bezradnie patrzeć i używać wulgaryzmów. Ileż można wykonywać tzw. „robotę głupiego”, na dodatek za instytucje państwowe do tego powołane? Problem niedostępności leków nie wziął się z powietrza. Za jego zgłaszanie odpowiadamy przecież my, farmaceuci, niegodzący się z patologią, a nie służby państwowe.

W tej sytuacji kompletnie mnie nie zaskakuje, że zarówno hurtownie, jak i apteki minimalizują swój nakład pracy i zgodnie nie dopuszczają do wystąpienia sytuacji „braku lub odmowy” w rozumieniu przepisów ustawowych. Pani magister z apteki o enoksaparynę lub pewne insuliny zapyta panią telemarketerkę z hurtowni. Ta poinformuje, że leków nie ma, więc „odmowa lub brak” nie pojawiają się zarówno w zamówieniu, jak i informacji zwrotnej.

REKLAMA
REKLAMA

Wszystkie strony zadowolone?

Chyba niekoniecznie… Pacjenci nadal w aptekach poszukują leków, my ich szukamy w hurtowniach i koło się zamknęło. Gdzie tkwi problem i czemu znowu się czepiam?
Otóż za naszymi plecami ma miejsce dość prosta rozgrywka, w którą nas zaangażowano jako pozornie nieistotne pionki. Pomyślmy chwilę: leki deficytowe cały czas są produkowane i wjeżdżają do Polski. Hurt je ma, ale ODMAWIA nam ich sprzedaży magazynując deficyty do momentu, gdy IF nie będzie miała podstaw do utrzymywania zakazu reeksportu. Te podstawy znikną, gdy… zmaleje liczba odmów przez apteki przekazywanych do IF. Wtedy TIR-y ze zmagazynowanymi deficytami zgodnie z prawem wyruszą za granicę, czym uruchomią „dopalacz” dla ponownego dumpingowania cen w wiadomych aptekach.

Aż się chce zakrzyknąć: do roboty, farmaceuci! Nie dajcie sobą manipulować! Niewzruszenie klikajcie, dając zajęcie Inspekcji Farmaceutycznej. „Może to coś da, kto wie?”

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA