Magister House

4 maja 2015 06:10

Co tu wiele ukrywać – swego czasu zwariowałem na punkcie serialu „Dr House”. Zresztą nie byłem jedyny. Postać złośliwego, kalekiego i genialnego lekarza rozwiązującego najzawilsze zagadki medyczne działała na wyobraźnię i pozwalała uwierzyć, że ludzki umysł jest w stanie rywalizować z siłami daleko wykraczającymi poza nasze rozumienie. Któż nie chciałby się z nim utożsamiać?

zdj7.jpg

Czasami czuję się jak serialowy House. Co prawda nie jestem uzależniony od żadnych pigułek, ani nie kuleję zrzędząc na wszystkich dookoła, ale… uwielbiam medyczne zagadki. Apteczne przypadki niejednokrotnie wystawiają naszą inteligencję i wiedzę na poważną próbę. Oczywiście daleko im do tych pokazywanych w znanym serialu, jednak one również mają swój „urok”. Kiedy przychodzi do mnie pacjent, który zmaga się od dłuższego czasu z jakimś problemem, to od razu budzi się we mnie ambicja. To co, że trzech lekarzy nie potrafiło mu pomóc? Czy to oznacza, że farmaceuta z osiedlowej apteki powinien chować głowę w piasek i pokornie realizować ich nietrafione recepty? Nic z tych rzeczy!

Tak samo jak House nie rozwiązałby żadnej z zagadek bez swojego zespołu, tak i ja niejednokrotnie korzystam z wiedzy moich koleżanek – zarówno tych pracujących w mojej aptece, jak i prywatnych znajomości. Co jakiś czas zdarza mi się chwytać za słuchawkę telefonu i dzwonić do zaprzyjaźnionych farmaceutów z pytaniem o konsultację. Oczywiście nie robię tego przy pacjencie. On w takich sytuacjach jest przede wszystkim źródłem problemu i wszelkich informacji na jego temat. Jeśli zda się na moją ambicję i zaangażowanie, otrzymuję od niego numer telefonu i obiecuję się skontaktować kiedy na coś wpadnę.

Takie sytuacje nie zdarzają się często. Oczywiście klasyczne przypadku próśb o poradę w drobnych dolegliwościach to nasza codzienność. Jednak pacjenci cierpiący z powodu naprawdę poważnego problemu, którego nikt nie był w stanie do tej pory rozwiązać, zdarzają się relatywnie rzadko. Przykładowo – kilka tygodni temu zjawił się u mnie ojciec małego chłopca, który od dłuższego czasu zmagał się z problemami skórnymi. Na jego ciele pojawiały się w przypadkowych miejscach liszaje. Rodzice odwiedzili kilku specjalistów. Każda terapia zewnętrzna na ogół pomagała na kilka dni, po czym zmiany na skórze znów wracały. Wysłuchałem wtedy ojca chłopca i poprosiłem o możliwość poszukania odpowiedzi na ich problem. Zrezygnowany mężczyzna zgodził się. Ja przejrzałem kilka podręczników, wykonałem kilkanaście telefonów i udało mi się zawęzić listę możliwych przyczyn dolegliwości do zaledwie kilku. Po przedstawieniu ich ojcu chłopca zdecydowaliśmy się na początek przeprowadzić najszybszą z możliwych terapii. To był strzał w dziesiątkę!

Jakie było zatem rozwiązanie problemu? Pasożyty. Bardzo często nawracające zmiany skórne u małych dzieci wywołane są pasożytami przewodu pokarmowego (obleńce, płazińce…). Nierzadko nie dają one innych objawów pozostając w ukryciu przez lata. Samo leczenie nie należy do skomplikowanych – wystarczy podać dwie dawki leku odrobaczającego. W tej sytuacji efekty były niemal natychmiastowe…

Jaki płynie morał z tej historii?

Nasza praca nie musi ograniczać się do nudnej rutyny. Jeśli w farmaceucie tli się choć odrobina ambicji, powinien szukać wyzwań – nawet jeśli wiąże się to z przekraczaniem swoich zawodowych i ustawowych kompetencji.

Czasami tylko łamiąc reguły można pomóc pacjentowi. Może „Dr House” to trochę dziwny wzór do naśladowania, jednak jestem przekonany, że w niejednej aptece pracuje niemniej genialny i ambitny Magister House.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Wystrzał w drugim akcie – przedostatnim Wystrzał w drugim akcie – przedostatnim

Wszyscy znamy powiedzenie, że strzelba zawieszona na ścianie w pierwszym akcie sztuki teatralnej, mu...

Warfaryna a żurawina Warfaryna a żurawina

Warfaryna, czyli 4-hydroksykumaryna, jest antagonistą witaminy K, który hamuje powstawanie czynników...

Ustawa potrzebna od zaraz Ustawa potrzebna od zaraz

Polscy farmaceuci już od lat czekają na ustawę o swoim zawodzie. Wierzą, że rozwiąże ona wiele probl...