REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 3 lipca 2017, 10:01

Matka farmaceutka i laktacyjne gestapo

Ciągle żyjemy w laktacyjnym ciemnogrodzie, gdzie młode mamy słuchają rozkazów i zakazów niewykwalifikowanych doradców dotyczących ilości i długości karmienia oraz diety, pozbawionych jakichkolwiek sensownych podstaw. Najgorsze, że jego mieszkankami bywają też położne i pielęgniarki.

Błędy personelu medycznego i rozpowszechnianie mitów, nieprawdziwych i sprzecznych informacji mogą prowadzić do poważnych problemów medycznych i psychologicznych.

Noworodek. Małe stworzenie, które dopiero co zaczyna przygodę z wielkim światem, ma pierwszy kontakt z przestrzenią, jasnością, ciszą, chłodem, zapachem, dotykiem i smakiem. Warunki poza macicą są drastycznie różne od tych, do których jest przyzwyczajone, nie dziwota więc, że drze się jak opętany przez większość czasu. I zupełnie naturalne jest, żeby w reakcji na ten wrzask nakarmić małego krzykacza. Ale jak, ile czasu, i czym, skoro mleka jest za mało, jest za mało wartościowe, piersi są niedobre i przecież… matka zjadła kapustę!?

REKLAMA

Te i inne dylematy spotykają prawie każdą świeżo upieczoną mamę. Deprawacja snu i narastające zmęczenie powodują frustrację i nagle płacz noworodka staje się zagadką nie do rozwiązania. I gdy już cyc, panaceum na każdą trudną sytuację zawodzi, pierwsze co przychodzi mamie do głowy to problem z mlekiem. Ku jej wielkiej rozpaczy niezliczone grona doradców potwierdzają te obawy, chętnie powtarzając mity i dawno nieaktualne informacje.

Na szczęście jest internet – wspaniałe narzędzie rozwiązujące wszelkie problemy. Ale spanikowana matka zamiast użyć go w celu znalezienia kontaktu do specjalisty, szuka pomocy na forach społecznościowych. Zabobony i fałszywe dane znacznie szybciej do niej trafiają, bo są dosłownie pod ręką – w telefonie. Kobiety w ten sposób nie tylko stosują się do złych porad, ale też przyzwyczajają się, że nie muszą same szukać rozwiązań. Więc problemy tylko narastają, tak jak frustracja i wystarczy jedna wizyta babci z komentarzem, że przecież to mleko jest za chude i ma za dużo Cebulionów (dla niewtajemniczonych – to cząsteczki cebuli, które według niektórych moich pacjentów przenikają do mleka – tak, dokładnie tak, sama czasami w to nie wierzę) żeby kompletnie zniszczyć poczucie własnej wartości młodej mamy i złamać w niej ducha walki.

REKLAMA
REKLAMA

Czasami mamy zasięgają opinii położnych, które przychodzą na wizyty patronażowe. Zbyt często jednak zdarza się, że ich stan wiedzy pozostawia wiele do życzenia i zamiast poszukać przyczyny problemu proponują schematyczne rozwiązania, herbatki, zmianę diety, zmianę pozycji karmienia. W aptece sytuacja przedstawia się nie lepiej – przychodząc po zalecony przez położną preparat ziołowy kobieta raczej nie ma co liczyć na konkretną poradę, bo jako pacjent z trudnej terapeutycznie grupy traktowany jest z przesadną ostrożnością, która wynika nie tylko z obawy przed konsekwencjami stosowania leków, ale braku wiedzy na temat fizjologii i mechanizmu karmienia piersią.

A tak naprawdę już dawno do akcji powinni wkroczyć doradcy laktacyjni, którzy swoim surowym okiem sprawdziliby nie tylko stan dziecka, ale też parametry kobiety, poszukali prawdziwego problemu i uspokoili zszargane nerwy. I choć potrafią bezlitośnie wytknąć każdy błąd, wyśmiać wszystkie zabobony, których się słuchało, potrafią też rozwiązać problem małego krzykacza. Coś, co każda mama umiałaby zrobić sama, gdyby nie poddała się presji „bardziej doświadczonych”, a zaufała swojej intuicji i pomyślała, zamiast pogrążać się w mlecznej rozpaczy.

Niestety mimo rosnącej świadomości społecznej z korzyści płynących z mleka matki, edukacja kobiet wcale się nie poprawia. Młode mamy wciąż słuchają rozkazów i zakazów niewykwalifikowanych doradców dotyczących ilości i długości karmienia oraz diety, pozbawionych jakichkolwiek sensownych podstaw. Najgorsze jest to, że w laktacyjnym ciemnogrodzie żyje wiele osób, którym powinnyśmy ufać, które powinny być odpowiedzialne za prawidłową edukację – pielęgniarki i położne (i my też, nie ma co ukrywać). Błędy personelu medycznego i rozpowszechnianie mitów, nieprawdziwych i sprzecznych informacji wywołują u młodych matek nie tylko konsternację, ale mogą prowadzić do poważnych problemów medycznych i psychologicznych. A przede wszystkim – powodują zwątpienie we własne możliwości i umiejętności rodzicielskie. Drogie panie, nie dajcie się złamać laktacyjemu gestapo. Więcej wiary we własne siły!

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA