REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 4 stycznia 2019, 12:43

Matka farmaceutka i legendarne choroby wieku dziecięcego

Żyjemy we wspaniałych czasach. Medycyna pozwala nam trzymać w ryzach najbardziej śmiercionośne zarazy, które jeszcze niedawno dziesiątkowały całe populacje. Mamy dostęp do leków, które potrafią wyleczyć powszechne schorzenia w krótkim czasie. Możemy bez większych problemów skorzystać z leczenia specjalistycznego i zasięgnąć opinii fachowców na całym świecie. Mimo to istnieją takie przypadłości, na które współczesna medycyna nie ma rady, a które są zmorą każdego świeżo upieczonego rodzica…

Kolki, ząbkowanie i skaza białkowa - trzy dolegliwości niemowląt, które najbardziej rozbudzają wyobraźnię rodziców... (fot. Shutterstock)
Kolki, ząbkowanie i skaza białkowa - trzy dolegliwości niemowląt, które najbardziej rozbudzają wyobraźnię rodziców... (fot. Shutterstock)

Jak wygląda  legendarne trio schorzeń wieku niemowlęcego, których głównym objawem jest płacz dziecka i bezsenność rodziców? Kolki, ząbkowanie i skaza białkowa. Te trzy dolegliwości są też częstym tematem opowieści siejących postrach wśród przyszłych rodziców. Już od momentu pojawienia się dwóch kresek na teście ciążowym, programuje się postrzeganie płaczu malucha, jako coś nieprawidłowego i niepożądanego, sugerując, że jego przyczyną jest stan patologiczny, przekonując tym samym rodziców, że rodzicielstwo nie ma prawa być radosnym doświadczeniem, bo jak nie kolki, to ząbki, a jak nie ząbki to skaza.

REKLAMA

Kolka

W świadomości rodziców kolki to schorzenie tak powszechne, że z pewnością przytrafi się także ich dziecku. W rezultacie więc wystarczy krótka konsultacja z Internetem, żeby zyskać pewność. Razem ze zdalną diagnozą, w parze idzie szereg pomocnych rad i propozycji leczenia. Zaczynając od podawania dziecku jedynych słusznych niemieckich kropel, kończąc na wzywaniu egzorcysty. A gdy to nie pomoże, może jednak nie są to kolki, ale wychodzące ząbki.

Ząbkowanie

Ząbki, według niektórych mogą wychodzić już w wieku trzech miesięcy. Przebijające się przez dziąsła siekacze rzekomo powodują u dzieci szereg dolegliwości. Wymienia się tu chociażby spadek odporności, choroby górnego układu oddechowego, zapalenie ucha, zmiany osobowości, bezsenność, zmiany w oddawaniu stolca i wiele innych. Uważa się, że dzieciom można ulżyć w bólu podając w najlepszym przypadku maści z lidokainą, a w ekstremalnych przypadkach alkohol. Gdy i to zawiedzie, na pewno mamy do czynienia ze skazą białkową.

Skaza białkowa

Skaza białkowa to schorzenie-kameleon. W zależności od objawów i internetowego rozpoznania różnicowego (nie-kolki i nie-ząbki), może wyglądać w zasadzie dowolnie. Nawet nie zawsze musi przebiegać z wypryskiem (jeśli dziecko nie ma wysypki, to z pewnością lada moment dostanie). Każde męczące zachowanie dziecka łatwo zwalić na skazę białkową. A winne najczęściej jest mleko matki, więc należy przejść na karmienie mieszanką.

REKLAMA
REKLAMA

Wszystko to oczywiście bzdurne teorie, nie potwierdzone żadnymi dowodami. W rzeczywistości kolki to schorzenie, które dotyka 10-30% dzieci. Żeby je zdiagnozować potrzebny jest dobry wywiad i spełnienie kilku konkretnych warunków. By wyleczyć – trzeba po prostu poczekać. Można też stosować metody, łagodzące dyskomfort dziecka. Zęby przebijają się przez dziąsła średnio w okolicach 7-8 miesiąca życia. Bardzo rzadko zdarza się czteromiesięczny brzdąc z siekaczami, a wiele maluchów ma czym gryźć dopiero w okolicy pierwszego roku życia.

Skaza białkowa jest zwyczajową nazwą odpowiadającą alergii lub nietolerancji pokarmowej na różne grupy białek, ekstremalnie rzadko pochodzenia matczynego. Częstość występowania alergii w okresie niemowlęcym wg NIAiD wynosi 6-8%, więc wcale nie dotyczy większości maluszków. I nie jest wcale zasadą, że w przypadku wystąpienia któregoś z tych zdarzeń, nasze dziecko zamieni się ze słodkiego aniołka w bestię chaosu.

Tak naprawdę to nie choroby są problematyczne, ale nasze niezrozumienie i złe nastawienie do płaczu dziecka, wpajane od początku naszej rodzicielskiej kariery. Przyczyn płaczu jest wiele, bo to jedyny sposób komunikacji maluszka z otoczeniem. W większości przypadków nie jest on objawem legendarnej zarazy wieku dziecięcego i poradzić sobie z nim można starymi, dobrymi, domowymi sposobami. Spokojem i bliskością mamy.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA