Magazyn mgr.farm

Matka farmaceutka… i mamafia

29 maja 2018 10:48

Twoje dziecko jest niegrzeczne? Nie śpi w nocy, ciągle płacze? Zgrzyta zębami, wierci się, jęczy, guzdra, bije i gryzie inne dzieci? Nie chce jeść? Chce ciągle być na rękach? Nie lekceważ tych objawów! Ktoś mógł rzucić na nie urok!

Choć narzucane poglądy dotyczące rodzaju diety czy transportu dziecka są raczej nieszkodliwe, wymyślone teorie dotyczące zdrowia i diagnozy – już tak. (fot. Shutterstock)

Mija rok od kiedy zaczęłam swój urlop. Zabawne, bo urlop kojarzy się zwykle z odpoczynkiem, a urlop macierzyński z odpoczynkiem ma niewiele wspólnego. To raczej… przygoda. Dla mnie okazała się być nie tylko macierzyńska, kiedy musiałam się zmierzyć z podwójną siłą głodnych pyszczków, brudnych pieluch i ufajdanych ubranek, ale też zawodowa, bo mieszkając tuż przy aptece, w której pracuję, tabuny żądnych informacji stałych pacjentów zmusiły mnie do bardzo intensywnych szkoleń i rozwoju zawodowego. Plac zabaw stał się miejscem spotkań z farmaceutą, a piaskownica ewoluowała do pierwszego stołu, gdzie często proszono mnie o poradę, pomoc czy rozpoznanie różnicowe. Rodzice moich małych pacjentów też nauczyli mnie wiele i uświadomili, że mimo tak łatwego dostępu do informacji i fachowego personelu, wciąż wiele osób żyje w świecie zabobonów i opiera leczenie na poradach osób zupełnie z medycyną niezwiązanych, ale za to z dużą siłą perswazji. Należących do Mamafii.

Mamafię tworzą wszyscy skrajni wyznawcy najnowszych trendów parentingowych, fanatycy BLW, maniacy chustonoszenia i domorośli pediatrzy.

To tacy ludzie, w szczególności matki, które nie przyjmują do wiadomości, że ktoś może mieć inne zdanie; może nie lubić puszczania Mozarta do ciężarnego brzucha, bałaganu związanego z podawaniem dziecku stałych pokarmów prosto do ręki, noszenia w chuście czy stosowania na przeziębienie jedynie własnej roboty syropu z kwiatów lipy zebranych podczas pełni księżyca. Nie mam tu na myśli osób, które normalnie podchodzą do wymienionych metod wychowawczych i trendów (sama je śledzę i stosuję), ale tych, którzy uczynili z nich swoją filozofię życiową i z pasją oraz nie znosząc sprzeciwu, narzucają ją innym jako jedyną słuszną.

I choć narzucane poglądy dotyczące rodzaju diety czy transportu dziecka są raczej nieszkodliwe, wymyślone teorie dotyczące zdrowia i diagnozy – już tak. Może nikt nie miewa takich pomysłów jak legendarne leczenie dziecka poprzez wkładanie go do pieca na trzy zdrowaśki, ale w niektórych kręgach powszechne jest stosowanie hydroksyzyny czy cetyryzyny w syropie w celu zagwarantowania sobie większego spokoju i dłuższego, lepszego snu u dziecka, notoryczne przedawkowywanie witamin, by mniej chorowało i przewlekłe podawanie leków przeciwbólowych jako profilaktykę marudzenia związanego z ząbkowaniem.

Mamafijna diagnostyka pozostawia wiele do życzenia, bo mając się za ekspertów niektóre osoby wypowiadają się na temat schorzeń dziecięcych (i proponują leczenie) w oparciu tylko o własne doświadczenia oraz dowody anegdotyczne, siejąc wśród innych wątpliwość co do opinii fachowego personelu, generując niebezpieczne sytuacje, w których ktoś mógłby rzeczywiście zastosować się do ich propozycji bez konsultacji z lekarzem, czy choćby farmaceutą… którym często jestem ja.

Ze względu na przymusowe dyżury w piaskownicy jestem łatwo dostępnym weryfikatorem różnych pomysłów. Niektórych dobrych, innych dziwnych czy po prostu niewartych zachodu, bo nieskutecznych, a czasem rzeczywiście szkodliwych. Czy mój autorytet jest silniejszy, tego nie wiem. Ale wiem, że Mamafia działa cały czas, bo wciąż pojawiają się pytania o Czarcie Ziele z zasłyszanej od kogoś recepty na wiercenie, gryzienie, złe spanie i złe zachowanie dziecka: „Żeby dziecko odciotować, wodę trzeba zagotować, Czarcie Ziele w środek wsadzić, by złym czarom wnet zaradzić”.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Daj mi lek, a choroba sama się znajdzie Daj mi lek, a choroba sama się znajdzie

Nauka idzie do przodu, farmacja idzie do przodu, lecz mam wrażenie, że obie są wciąż o krok za rekla...

Matka farmaceutka na urlopie Matka farmaceutka na urlopie

Urlop urlopem, a farmaceuta – i tak w pracy. Od zawodu nie da się uciec nad morze, w góry czy, jak w...

Farmaceuta na tropie glutenu Farmaceuta na tropie glutenu

Nasi prehistoryczni przodkowie nie mieli częstej styczności z pożywieniem zawierającym gluten. Prawd...