Magazyn mgr.farm

Medialne wojenki o apteki…

31 lipca 2018 11:49

Tu oświadczenie, tam stanowisko, gdzie indziej apel i do tego jeszcze protest. Nieustannie trwa medialna walka o apteki i prawo do reprezentowania interesów ich pracowników oraz właścicieli. Niemal każda organizacja, która ma w tej kwestii coś do powiedzenia, próbuje zaistnieć w mediach. Chcą w ten sposób odciąć swój kupon od zachodzących zmian lub na nie wpłynąć. Przyglądanie się temu zjawisku z bliska, natchnęło mnie do kilku refleksji…

Medialna walka o apteki, farmaceutów i techników farmaceutycznych przypomina dmuchanie balona (fot. Shutterstock)

W swojej pracy codziennie spotykam się z aktywnością medialną organizacji, które reprezentują określone grupy interesów. Związki, instytuty, izby, konfederacje, stowarzyszenia… Przeciętny farmaceuta nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ile organizacji zabiera głos w jego imieniu lub w jego sprawie. Zdecydowana większość farmaceutów ma to zresztą „gdzieś”. Doskonale wiedzą, że oświadczenie lub stanowisko jakiejkolwiek grupki „działaczy” niewiele zmieni w ich codziennej pracy.

Zresztą aktywność medialna wspomnianych organizacji wcale nie jest skierowana do tych, których one mają reprezentować. Jej celem jest przede wszystkich pokazanie swojego głosu – a raczej pokazanie siły swojego głosu. Tym co liczy się w tej branży najbardziej – obok solidnych argumentów i przygotowania merytorycznego – jest bowiem „dotarcie”. Chodzi tutaj przede wszystkim o zasięg medialny, liczbę przedruków i cytowań oraz zainteresowanie mediów.

Każda ze wspomnianych organizacji chce, żeby jej tezy zawsze były „na wierzchu” i przykrywały komunikaty organizacji konkurencyjnych. Każda dąży do tego, by to jej eksperci udzielali wywiadów w mediach o największym zasięgu i jej „narracja” trafiała do osób decyzyjnych.

Różnych organizacji prowadzących działalność lobbingową (choć raczej nieoficjalną) na rynku aptecznym jest bardzo dużo i nieustannie ich przybywa. Różnią się one nie tylko prezentowanymi poglądami, ale też zapleczem (finansowym, intelektualnym, personalnym). W rezultacie różne są też ich sposoby, na zaistnienie w mediach. Te najbogatsze (czyli reprezentujące przedsiębiorców) zatrudniają rzeczników prasowych, których zadaniem jest konstruowanie komunikatów medialnych (tzw. „gotowców”). Są to często kompletne artykuły, które wysyłane są do dziennikarzy (mailing do kilkuset tytułów prasowych z danej branży) z nadzieją, że w takiej formie zostaną one przedrukowane.

Dziennikarze w większości przypadków lubią takie „gotowce”, bo dostają w ten sposób gotowy materiał do publikacji, nad którym nie muszą się wiele napracować. Ma to jednak swoje słabe strony, jak chociażby ryzyko publikacji tekstu identycznego, co konkurencja, oskarżenia o „pójście na łatwiznę” czy wręcz zarzuty o sprzyjanie określnej organizacji i identyfikowanie się z jej poglądami. Publikując „gotowca” redaktor musi być gotowy też na to, że będą od niego oczekiwać tego też inne organizacje. „Im Pan opublikował a nam nie? To nie fair! A dlaczego dopiero jutro?” – sam kilkukrotnie słyszałem podobne zarzuty.

I tutaj pojawia się problem, o którym w zasadzie chciałem napisać. Problem, który od pewnego czasu pojawia się też w prywatnych rozmowach między dziennikarzami mediów branżowych piszących o sprawach związanych z ochroną zdrowia i rynkiem aptecznym. A mam tutaj na myśli wojny wspomnianych organizacji na oświadczenia, stanowiska i komunikaty…

Problem ten pojawia się za każdym razem, gdy zaczyna się dziać coś, co polaryzuje poglądy na przyszłość rynku aptecznego i jego funkcjonowanie. Działo się tak w trakcie procedowania „apteki dla aptekarza” i dzieje się tak teraz przy okazji zmian umożliwiających wysyłkową sprzedaż leków na receptę.

Tematów polaryzujących środowisko jest więcej: pozaapteczna sprzedaż leków, suplementy diety, 1 procent, reklama aptek… Za każdym razem, gdy któryś z tych tematów wypływa w mediach lub pracach parlamentu, jesteśmy zasypywani oświadczeniami, stanowiskami, komentarzami, komunikatami, apelami, protestami. Mało tego. Coraz częściej poszczególne organizacje wchodzą ze sobą w publiczną dyskusję, wydając stanowiska i komentarze do stanowisk i komentarzy strony przeciwnej. Skrzynki mailowe redakcji puchną od nich, a na łamach serwisów internetowych nie da się przeczytać już niczego innego. Nie tak dawno na moją skrzynkę trafiły trzy maile od trzech organizacji zrzeszających przedsiębiorców – każdy z niemal tym samym oświadczeniem. Powstają też nowe organizacje, które próbują różnymi sposobami dać o sobie znać i zasypują eter własnymi komunikatami – często amatorskimi i nieprecyzyjnymi.

Patrząc na to z boku, ktoś mógłby powiedzieć, że media branżowe powinny się z tego cieszyć. W końcu mają o czym pisać, a wiele materiałów to „gotowce”, przy których redaktorzy nie muszą się nawet szczególnie napracować. Poszczególne organizacje dbają też o kreatywne formy komunikacji, posługując się kwiecistym słownictwem, malowniczymi porównaniami i literackimi nawiązaniami. To prawda. W trakcie sezonu ogórkowego, tego typu materiały to niemalże manna z nieba. Myli się jednak ten, kto uważa, że medialna walka między wspomnianymi organizacjami wzbudza większe emocje wśród czytelników. Tak niestety nie jest…

Prawda jest taka, że poza wąską grupą działaczy i autorów tego typu „gotowców”, niewiele osób je czyta.

Jak wspomniałem na początku – zdecydowana większość farmaceutów ma „gdzieś” stanowiska, oświadczenia i inne komunikaty organizacji, które roszczą sobie prawo do ich reprezentowania. Takie artykuły budzą największe emocje w wąskim gronie komentujących, którzy korzystając z internetowej anonimowości dają upust swoim poglądom, a przez to tworzą wrażenie, że jakiś temat jest „gorący”. Tymczasem liczby pokazują coś innego…

I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Medialna walka o apteki, farmaceutów i techników farmaceutycznych przypomina dmuchanie balona. Wymiana oświadczeń i stanowisk „cios za cios” ma za zadanie pokazanie, kto jest ważniejszy i kto ma prawo przemawiać w czyim imieniu. W tym wyścigu o palmę pierwszeństwa, coraz częściej zapomina się o faktycznym odbiorcy komunikatu. Coraz częściej też pojawia się brak szacunku dla mediów. „Gotowce” są wysyłane masowo i bezimiennie, a redaktorzy bywają obrażani i szantażowani przez rzeczników prasowych za to, że mają czelność przeredagować takiego „gotowca” – często sprawiającego wrażenie, jakby był pisany na kolanie. Zresztą jakość języka tego typu oświadczeń i stanowisk coraz częściej pozostawia wiele do życzenia – zarówno w oficjalnych pismach do np. ministerstwa zdrowia, jak i postach publikowanych w mediach społecznościowych.

I żeby było jasne – absolutnie rozumiem wszystkie mechanizmy, cele i metodykę medialnej wojny o apteki i farmaceutów. Rozumem te emocje, intencje i dlaczego nikt nie chce ustąpić pola. Mam tylko wrażenie, że wspomniany balon, który nieustanni rośnie (coraz więcej organizacji, coraz więcej komunikatów, coraz więcej roszczeń) w końcu pęknie i media przestaną się nimi interesować.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Mamusia wie najlepiej cz 2. Mamusia wie najlepiej cz 2.

Prowadząc opiekę nad pacjentem pediatrycznym musimy bazować na obserwacjach dokonanych przez opiekun...

Jak cię widzą, tak cię piszą Jak cię widzą, tak cię piszą

Zastanawialiście się kiedyś, czy w historii słowa pisanego padły kiedyś jakieś wiekopomne słowa na t...

Pacjent może wszystko? Pacjent może wszystko?

Kiedy byłam na studiach, na pewnym przedmiocie z grupy teoretycznych mieliśmy za zadanie wypisać wsz...