Magazyn mgr.farm

Mogłabym być, ale… jeszcze nie teraz

21 stycznia 2016 09:45

Jak niedawno zauważył kolega (w felietonie [url=http://mgr.farm/opinie/moglem-byc]„A mogłem być…”[/url]), wielu z nas idąc na studia wcale nie marzy o pracy w aptece. Wkuwając toki, brnąc przez zawiłości biochemii i męcząc się z farmakologią u tych osób gdzieś zawsze z tyłu głowy jest myśl, że robią to dla wyższego celu – wymarzonej pracy w firmie na kontroli jakości, przy wytwarzaniu leków czy w urzędzie. Marzyciele skazani na porażkę? Nie sądzę.

dreaming.png

Zanim okazało się, że dostałam się na farmację, moim marzeniem była praca nad nowymi lekami. Chciałam iść na inny kierunek studiów, ale tak się złożyło, że przyjęli mnie do – wtedy – Akademii Medycznej, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu i radości. Na pierwszym roku nawet walczyłam o stypendium. Zabrakło mi jednej dziesiątej do średniej i nie dostałam. Na drugim roku już trochę odpuściłam. Na trzecim spędzałam więcej czasu na uczelni niż w mieszkaniu, nie miałam czasu dla znajomych. Na czwartym przestałam chodzić na niektóre wykłady. Na piątym chodziłam tylko na niezbędne zajęcia. Za to już na trzecim roku zaangażowałam się w pracę naukową, moją dziedziną była biologia molekularna i naprawdę byłam dobra. Miałam wielkie nadzieje. Niestety praca magisterska sprowadziła mnie na ziemię. Spotkałam się z podejściem, które bardzo mnie zdemotywowało i sprawiło, że porzuciłam marzenia. Na jakiś czas.

Wielu z nas nie chce kończyć w aptece. Niektórym wydaje się to być końcem kariery i wszelkiego rozwoju naukowego. Niestety młodzi ludzie na studiach często nie są odpowiednio przygotowani na walkę o swoje marzenia. Ilość przedmiotów, które wydają się być niepotrzebne i przez to zniechęcające to pierwsza bariera. Czas potrzebny na naukę powoduje, że nawet jeśli ktoś ma ukierunkowane plany to nie ma czasu na ich realizację, chyba że kosztem zaliczeń przedmiotów obowiązkowych. Niewielu wykładowców potrafi zachęcić do własnej pracy, promują schematyczne myślenie. I przede wszystkim, gdy już nadejdzie upragniona obrona pracy magisterskiej, świeżo upieczonego magistra ogarnia wielkie zmęczenie pięcioletnim, prawie bezustannym kuciem i zniechęca wizja półrocznego, bezpłatnego, obowiązkowego stażu.

To, czego również brakuje studentom, to oczywiście doświadczenia. Teraz z perspektywy magistra z kilkuletnim stażem widzę, co zrobiłabym inaczej. Gdybym poszła teraz na studia, moja nauka i zarządzanie czasem zupełnie inaczej by wyglądały. Ale wtedy brakowało mi odwagi, motywacji i asertywności, rzeczy, których nauczyłam się później. Może gdyby nie to, już dawno byłabym gdzie indziej.

Mimo wszystko nie żałuję. Choć wcześniej nigdy nie chciałam pracować w aptece, gdy już zaczęłam – spodobało mi się. Moje wyobrażenie na studiach o stanowisku magistra farmacji po prostu było mylne. Nikt mi nie powiedział, że to świetna, satysfakcjonująca praca. Oczywiście, lista trudności związanych z zawodem aptekarza jest bardzo długa, ale w każdej pracy jest na co narzekać, a nie każda daje to, co nam daje praca z pacjentem. I ku mojemu zaskoczeniu – to jest właśnie to co sprawia mi przyjemność!

Myślę, że nie tylko mi praca w aptece sprawia dużo radości. Jestem na takim etapie życia, że jej stabilność, stałe godziny i możliwość bezpośredniego rozwiązywania problemów pacjentów, jest dokładnie tym, czego potrzebuję. Daje poczucie spełnienia i jednocześnie nie wymaga poświęcania własnego prywatnego czasu, który jest potrzebny mojej, niedługo z resztą powiększającej się rodzinie. Teraz jest idealnie.

Kiedyś będę farmaceutą klinicznym. Wiem, że praca za pierwszym stołem w pewnym momencie przestanie mi wystarczać, bo nie zapominam o moich marzeniach. Są ze mną cały czas, czuję to gdy czytam o nowych terapiach, o badaniach klinicznych, gdy rozmawiam z pacjentami, którzy się do nich zakwalifikowali, czasami z mojej inicjatywy. Gdy wyobrażam sobie siebie na starość, nie widzę tylko aptekarza, ale też pracownika ośrodka badań klinicznych. I nie martwię się, że w tej chwili tracę czas i nie zdobywam cennego, bardzo specjalistycznego doświadczenia, które jest niezbędne, żeby w ogóle zacząć myśleć o takiej pracy, bo tak naprawdę nie jest to strata czasu. Doświadczenie, które zdobywam teraz pozwoli mi uniknąć błędów, jakie popełniłam na studiach. Pomoże mi skupić się na tym, co będzie mi potrzebne, zdobyć teoretyczną wiedzę i gdy nadejdzie czas – odważyć się i z pełną determinacją spełnić moje marzenia zawodowe. Jestem pewna, że to da się zrobić. Marzyciele – nie traćcie nadziei. Nigdy nie jest za późno na realizację marzeń, potrzebny jest tylko dobry plan, determinacja i wiara w powodzenie.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Tureckie wspomnienie Tureckie wspomnienie

Farmaceuta na wakacjach nie jest zwyczajnym turystą – przynajmniej jeśli chodzi o wizyty w lokalnych...

W poszukiwaniu straconego smaku W poszukiwaniu straconego smaku

Dzięki postępom w farmakoterapii wiele chorób, dawniej groźnych lub śmiertelnych, przestało stanowić...

Świąteczne pogotowie Świąteczne pogotowie

Mieszanka wybuchowa – apteka całodobowa, dyżurująca, zlokalizowana w centrum handlowym, czas świątec...