Moja macica, moje życie, moja decyzja…?

11 kwietnia 2016 12:16

Pierwszy raz przeczytałam o projekcie nowej ustawy antyaborcyjnej pierwszego kwietnia i uznałam to za primaaprilisowy żart. Portal, na którym był umieszczony komentarz do projektu był bardzo nierzetelny (jak się okazało po mojej późniejszej analizie) i w bardzo emocjonalny sposób krytykował proponowane zmiany, stąd nie potraktowałam sprawy poważnie. Dopiero kilka dni później uświadomiono mnie, że taki projekt naprawdę istnieje.

shutterstock_235463509.jpg

Nie zdążyłam jeszcze dotrzeć do faktycznego źródła, czyli samego tekstu ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku i projektu nowej ustawy, a internet zbombardował mnie ogólnopolskim oburzeniem. Na portalach społecznościowych, w gazetach internetowych i na blogach pojawiły się wpisy, które sugerowały, że nowa ustawa ma ingerować w życie każdej Polki, decydować za nią o jej pożyciu, regulować rozród, karać za jej własną fizjologię, podejmowane decyzje i zmuszać do umierania za życie, jakie noszą w sobie. Brzmi strasznie i rzeczywiście działa na emocje.

Dotarłam więc do oryginalnych tekstów ustawy oraz projektu i rzeczywiście proponowane zmiany okazują się być poważne. W skrócie rzecz ujmując projekt nowej ustawy określa jasno granicę, w której powstaje życie, zakazuje aborcji i karze wszelkie działania mające na celu jej przeprowadzenie, poza sytuacją w której konieczne jest ratowanie życia ciężarnej. To bardzo duża zmiana w porównaniu z obowiązującą ustawą, stąd to wielkie poruszenie, ale czy czasem nie przesadzone…? Mnóstwo apeli, listów i deklaracji kobiet, krążących w sieci brzmi jakby o tym ostatnim punkcie projektu nie było mowy, opiera się na niewłaściwych informacjach. Takie teksty, masowo udostępniane na portalach społecznościowych i powtarzane pocztą pantoflową ulegają dalszym zniekształceniom, wprowadzając kolejnych czytelników w błąd i wywołując nowe fale oburzenia. Sztucznie napędzają burzę emocji także komentarze osób, które nie są, nigdy nie były lub może nawet nigdy nie będą w sytuacji, w której obecnie legalne jest przeprowadzenie aborcji, a które piszą w obronie hipotetycznych przypadków, które mogą się zdarzyć, gdy nowy projekt wejdzie w życie, a nie własnych obaw czy doświadczeń. To wypowiadanie się w czyimś imieniu, zwłaszcza, jeśli nie jest to konkretna osoba czy grupa, brzmi nierzetelnie i znów – sztucznie wywołuje niezadowolenie, budują się kolejne skrajne emocje, kolejne apele, deklaracje, ciekną łzy i zgrzytają zęby.

Nie dziwię się poruszeniu, bo projekt ustawy dotyczy bardzo kontrowersyjnego tematu. Jak zawsze w takich sytuacjach naturalne jest pojawienie się oburzenia i krytyki, choć obserwuję, że tym razem są wyjątkowo nasilone i agresywne. Odnoszę wrażenie, że pewne informacje są celowo zniekształcane, żeby jeszcze bardziej wzniecić emocje, kładziony jest nacisk tylko na te negatywne aspekty zmian, a nie na to, co jest w nich dobre. I choć w moim odczuciu projekt nowej ustawy rzeczywiście pozostawia wiele niejasności, możliwości niejednoznacznej interpretacji i jeśli wejdzie w życie w obecnym brzmieniu, może spowodować sporo problemów – przykro mi jest czytać codziennie o tym, jak wielką nienawiścią niektórzy pałają do proponowanych zmian, jak agresywnie bronią obecnej ustawy opierając się w tym wszystkim na nieprawdziwych informacjach.

Jestem pewna, że większość z Was wie co nieco o nowym projekcie ustawy, bo korzystając z internetu chyba niemożliwe jest żeby nie trafić prędzej czy później na materiał na ten temat, dlatego nie będę zgłębiać się w szczegóły. To, na co zwróciłam szczególną uwagę czytając projekt ustawy, to zapisy, które bezpośrednio mogą dotyczyć nas, farmaceutów. Nowy projekt wprowadza ochronę prenatalną – uznaje, że należy chronić życie od momentu poczęcia, czyli połączenia komórki jajowej z plemnikiem, a wszelkie działanie mające na celu doprowadzenie do śmierci dziecka poczętego, umyślnego czy nieumyślnego są przestępstwem (wyjątkiem jest sytuacja, w której występuje zagrożenie życia ciężarnej, wówczas lekarz, który w wyniku leczenia doprowadzi do śmierci płodu nie popełnia przestępstwa, o tym już wspominałam). Trzeba dodać, że jedynie wobec kobiety, która nieumyślnie doprowadzi do śmierci swojego poczętego dziecka sąd może uchylić karę. W projekcie ustawy znajdziemy zaraz potem fragment dotyczący nakłaniania lub przyczyniania się do śmierci dziecka poczętego (artykuł 152, paragraf 3), gdzie konsekwencją jest pozbawienie wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Tu zrodziły się moje pierwsze wątpliwości… Czy farmaceuta wydający antykoncepcję „po” stanie się przestępcą, ponieważ te preparaty, poza działaniem antykoncepcyjnym, zapobiegają zagnieżdżeniu się zarodka w ścianie macicy, a więc mogą powodować, w świetle projektu ustawy, śmierć dziecka poczętego, jeśli do poczęcia doszło? Kto i jak sprawdzi, że doszło do zapłodnienia? Podobnie niejasne dla mnie jest to, jak traktowane będzie wydanie przez farmaceutę preparatu z misoprostolem, który stosuje się wprawdzie w leczeniu RZS czy innych chorób stawów, ale również w celu przerywania wczesnej ciąży (tych dostępnych w aptece zwykle nielegalnie). Paragraf 2 mówi o karze pozbawienia wolności do lat 3, w przypadku nieświadomego przyczynienia się do śmierci dziecka poczętego, więc czy w sytuacji, w której aptekarz wydałby Arthrotec na receptę wypisaną legae artis, ale za którego pomocą dokonana zostałaby aborcja, podlegałby pod ten paragraf? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Do tej pory w przepisach nie było jasno sprecyzowanego momentu, w którym powstaje życie, od którego zaczyna się jego ochrona. Wszelkie decyzje dotyczące postępowania w przypadku wczesnej ciąży, tak wczesnej, że jeszcze właściwie niemożliwej do wykrycia dostępnymi testami, pozostawiane były sumieniu kobiety, której sytuacja dotyczyła oraz osób, z którymi rozmawiała – np. lekarza, który wypisywał receptę na Escapelle, farmaceuty, który wydawał tę tabletkę. Ale każdy z nas wiedział doskonale jak wygląda proces fizjologiczny rozwoju człowieka. Dla mnie jest oczywiste, że życie zaczyna się w momencie poczęcia, dlatego nie uważam, żeby jednoznaczne określenie tego w ustawie było czymś niewłaściwym. Natomiast pozostałe części projektu ustawy zupełnie słusznie budzą kontrowersje i wiele emocji, nie tylko ze względu na trudny temat, którego dotyczą, ale z powodu wielu pojawiających się niejasności i luk. Pewne zapisy pozostawiają możliwość różnych interpretacji i stąd rodzą się największe wątpliwości.

Jako farmaceuta staram się postępować zgodnie z własną etyką zawodową, ale ograniczam się do tego. Nie uważam, żeby wymuszanie na pacjentach przyjęcia własnych zasad etycznych było czymś właściwym, dlatego w sytuacji, gdy mam pacjentkę po EllaOne, staram się udzielić jej wszystkich potrzebnych informacji, które pozwolą jej samodzielnie podjąć decyzję zgodnie z własnym sumieniem. Nawet jeśli uważamy, że życie zaczyna się od poczęcia, czy mamy prawo decydować za kogoś innego? Czy raczej powinniśmy niezależnie od wszystkiego stanąć w obronie poczętego dziecka? Może nowa ustawa pomoże to rozstrzygnąć.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

GIF pilnie poszukiwany GIF pilnie poszukiwany

Od blisko dwóch lat nie ma w Polsce Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Po tym jak z tego stanowis...

Rewers Rewers

Akcja filmu Borysa Lankosza pt. „Rewers” toczy się w dwóch filmowych planach – w pierwszej połowie l...

CPD – czyli jak to jest ze szkoleniem ciągłym podyplomowym CPD – czyli jak to jest ze szkoleniem ciągłym podyplomowym

CPD (Continuous Profesional Developement) to jedno z kryteriów, które brytyjski farmaceuta musi speł...