Pierwsze koncepcje działania leków przeciwdepresyjnych skupiały się na nasileniu neurotransmisji, nie wyjaśniały jednak 1-2 tygodniowego opóźnienia w uzyskaniu efektu. W latach siedemdziesiątych badania w Vanderbilt University w Nashville przeprowadzone przez Fridolina Sulsera i Jerzego Vetulaniego (pracował tam jako Research Associate Professor) wykazały, że procesem odpowiedzialnym za efekt przeciwdepresyjny mogą być zmiany receptorowe. Badania z użyciem dezypraminy i iprindolu, podawanych chronicznie szczurom, wykazały rozwój wtórnych zmian receptorowych w wyniku długotrwałego podawania leków przeciwdepresyjnych („down-regulacja” receptorów adrenergicznych beta). Jako, że jest zmiana adaptacyjna, to jej efekty widoczne są z opóźnieniem. Profesor Vetulani wspominał w wywiadzie przeprowadzonym przez Andrzeja Kobosa („Po drogach uczonych. Tom 2”, Wydawnictwo PAU, 2007): „Potem sprawdziliśmy naszą teorię na lekach z innych grup. Prawie wszystkie znane wtedy leki antydepresyjne powodowały beta down-regulation. Okazało się, że leki antydepresyjne rzeczywiście działają przez zmniejszenie reaktywności układu beta-adrenergicznego.”.
Jak z dystansem mówił Profesor o swoim sukcesie: „Nasza hipoteza chwyciła; była tak prosta, że mogli ją zrozumieć psychiatrzy. To właściwie zrobiło mi nazwisko. Przez pewien czas była to hipoteza obowiązująca. Następnie oczywiście przyszły nowe leki.”. Podsumowywał z właściwym sobie poczuciem humoru: „W tej chwili można powiedzieć, że receptorowa beta down-regulation nie jest głównym mechanizmem działania antydepresyjnego, natomiast cała hipoteza miała to, co każda dobra hipoteza mieć powinna, tzn. jej obalenie oznaczało dalszy duży skok do przodu.”. Zaczęto badać inne receptory, wykazano zmniejszenie regulacji receptorów adrenergicznych alfa2, wzrost funkcji receptora adrenergicznego alfa1; kolejnym ważnym mechanizmem okazały się działania związane z receptorami serotoninergicznymi.
Praca na temat mechanizmu „down-regulacji” receptorów adrenergicznych beta została opublikowana przez Vetulaniego i Sulsera w „Nature” 1975 roku (według Wikipedii stała się [i]citation classic[/i], otrzymując do 2007 580 powołań). Zaś Jerzy Vetulani zdecydował się na powrót do rodzinnego Krakowa. Przez kilkadziesiąt lat był związany z Instytutu Farmakologii PAN. Był psychofarmakologiem, neurobiologiem, biochemikiem, profesorem nauk przyrodniczych, członkiem polskich i zagranicznych towarzystw naukowych. Opublikował kilkaset prac badawczych. Dla czytelników, w tym dla mnie, nazwisko Profesora jako autora publikacji oznaczało rzetelność, wyczerpujące przedstawienie tematu, dotarcie do istoty zagadnienia i jasność przekazu. Jeśli była to wypowiedź medialna, można było liczyć dodatkowo na śmiałe tezy, obrazowe porównania i błyskotliwe żarty.
Bo profesor Vetulani był nie tylko naukowcem, był popularyzatorem nauki (publikował m.in. w czasopiśmie „Wszechświat”, wydawał książki o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu oraz zależności między neurobiologią a społeczeństwem i kulturą, występował podczas krakowskiego Tygodnia Mózgu, prowadził blog „Piękno neurobiologii” i kanał na YouTube, zdarzało się, według relacji świadków, że „wykładał” w ciasno wypełnionej słuchaczami restauracji Wars w pociągu na trasie Kraków-Warszawa), uwielbianym przez studentów wykładowcą kilku uczelni w Krakowie, współzałożycielem „Piwnicy pod Baranami”, gwiazdą kabaretu „Gadający pies”, działaczem „Solidarności”. Lubił ludzi, lubił rozmawiać, był otwarty na młodych, pełen pogody ducha i niespożytej energii. Jako „człowiek renesansu”, miał rozległe zainteresowania, otwarty umysł, cechował go głęboki humanizm.
Uczestnicząc w życiu publicznym, z szacunkiem traktował ludzi o odmiennych poglądach, w rozmowie z adwersarzami używał argumentacji naukowej (jego przeciwnicy sięgali czasem po obelgi, widać – w argumenty nie byli odpowiednio wyposażeni). W pracy badawczej poświęcał dużo uwagi uzależnieniu od leków i alkoholu, postulował stosowanie farmakoterapii w leczeniu alkoholizmu, a nie tylko „moralne znęcanie się nad pacjentem” („Alkoholizm i jego leczenie farmakologiczne”, wpis na blogu). W wywiadach proponował wprowadzenie zajęć z inteligencji emocjonalnej w szkołach, wyjaśniał jak oksytocyna wpływa na zmniejszenie społecznego poziomu agresji i zawiści, podkreślał istotną rolę osób starszych, babć i dziadków w społeczeństwie.
Profesor Jerzy Vetulani zmarł 6 kwietnia w Krakowie. Kiedyś żartował, nawiązując do tytułu filmu, że gdyby dusza ważyła 21 gramów, energia z niej powstała rozniosłaby kosmos. I choć nadal nie wiemy nic pewnego o wadze duszy, pewne jest, że Jego odejście oznacza duże straty pozytywnej energii… Zachęcam do lektury wywiadu-rzeki z Profesorem, przeprowadzonego przez Marcina Rotkiewicza: „Mózg i Błazen. Rozmowa z Jerzym Vetulanim”, wydawnictwo Czarne, 2015.










