Magazyn mgr.farm

Narzekoholizm

6 listopada 2015 08:01

Nadeszła jesień a wraz z nią kolejna fala narzekoholików. Są wszędzie – w biurze, w autobusie, w sklepie, na klatce schodowej, w centrum handlowym, może nawet w domu. Zaczepiają zwykle jakąś krytyczną uwagą, choćby dotyczyła tylko pogody, a rozmowy prowadzą zawsze w tym samym schemacie – niezależnie od tematu wyszukują złe aspekty i żarliwie je komentują.

compl.png

Może to sprawia im radość, może stale krytykując czują się spełnieni, a może nie potrafią rozmawiać inaczej, bo są smutni – niezależnie od przyczyny nie dajmy się wciągnąć w dyskusję z narzekoholikiem. Poczujemy się znacznie gorzej, cała radość z nas uleci, a może nawet… staniemy się tacy jak oni.

Wiadomo, że w aptece często słyszy się narzekania. Nie ma się czemu dziwić, bo przychodzą do nas raczej ludzie chorzy, którzy maja powody do złego samopoczucia. Jednak podchodząc do pracy z dystansem łatwo sobie poradzić z negatywnymi emocjami, jakie pacjenci wyładowują na nas. Co innego, gdy po wyjściu z pracy napotykamy się cały czas z marudzeniem.

Każdy powód jest dobry, żeby narzekać, prawda? Jest zimno i szaro: trzeba się grubo ubierać i zakładać wszystkie te warstwy ubrań na siebie, trzeba włączyć ogrzewanie w domu, rachunki będą wyższe, wcześnie robi się ciemno, nie można wyjść wieczorem na spacer, łatwo się przeziębić, trzeba brać witaminy i tabletki. Nic się nie chce: trzeba posprzątać mieszkanie, umyć łazienkę, zrobić pranie, wyprasować, ugotować obiad, wyprowadzić psa, a to i tak bez sensu, bo niezależnie od podjętych działań zawsze będzie brudno, pranie będzie do zrobienia i pies będzie wymagał wyprowadzenia. Trzeba iść do pracy: założyć płaszcz, szalik, czapkę, wsiąść w auto, zatankować, stać w korkach albo ściskać się w tramwaju lub w autobusie, gdzie wszyscy są chorzy, spędzić pół dnia robiąc coś, co jest męczące albo nudne i jednocześnie myśleć o tym, że po powrocie do domu – trzeba będzie posprzątać… I tak powstają całe łańcuszki negatywnych myśli. Niewinne pytanie: „Co u Ciebie?” dla narzekoholika nie oznacza zainteresowania, ale jest pretekstem, żeby wyładować swoje frustracje.

Ciężko się tego słucha, zwłaszcza, że niezależnie od zaproponowanego rozwiązania, narzekoholik znajdzie w nim dziurę i wytknie ją w taki sposób, żeby pokazać jak bardzo pogorszy ona bieżącą sytuację. Bez sensu jest w ogóle wdawać się w dyskusję – rozmowa z taką osobą stawia nas w z góry przegranej pozycji. Nie da się pomóc, bo tak naprawdę pomoc nie jest oczekiwana. Można wysłuchać, ale to spowoduje, że tylko poczujemy się gorzej, a może nawet uwierzymy, że i nasze życie jest pełne beznadziei i prowadzi donikąd. Nie możemy poddać się takiemu myśleniu!

Niezależnie od pory roku każdy dzień to mnóstwo możliwości, żeby poczuć się dobrze. To kwestia spostrzegawczości, a może raczej – zmiany perspektywy. Czasami codzienne obowiązki nużą nas, ale tak naprawdę to co nas nuży to nasze własne myślenie o nich. Wystarczy spojrzeć na nasze życie inaczej i poszukać tego, co mamy, co jest wartościowe i ważne. Może na chwilę zrobić sobie przerwę, spojrzeć na liście, napić się herbaty i docenić ten moment odpoczynku.

Jesień to piękny okres. To prawda, że nie jest tak ciepło jak latem i lekkie sukienki musiałam odłożyć do szafy. Przy okazji sprzątnęłam i znalazłam rzeczy, które przypomniały mi o cudownych momentach z jesieni zeszłego roku, kiedy urodził się T. Noszę teraz cieplejsze, wygodniejsze swetry, które ładnie podkreślają sylwetkę, w domu siedzę pod ciepłym kocem, a gorąca herbata smakuje lepiej niż kiedykolwiek. Niebo jest zachmurzone ale kolorowe liście przepięknie przełamują szarość. W ciągu dnia korzystam ile mogę ze słońca i radości T. z każdego napotkanego na ziemi kasztana. Wcześniej robi się ciemno, więc można iść na spacer w blasku księżyca albo po pięknie oświetlonym mieście – mój syn uwielbia patrzeć na zapalone latarnie.

Wcale nie jest tak, że nic mi się nie chce. Męczące obowiązki w domu rozdzielamy między siebie, a sprzątanie traktuję jak aerobik, na który często nie mam czasu. Czasem gotuję coś nowego. Gdy wracam do domu – wracam do rodziny, do poczucia bezpieczeństwa, do mojego ulubionego miejsca. To prawda, że nie zawsze relaksuję się wieczorem, bo poczucie obowiązku nie pozwala mi zostawić brudnych naczyń, prania czy bałaganu. Ale ten bałagan mówi mi, że dom tętni życiem – biega po nim rozbrykany niemowlak, mąż odpoczywa po pracy, a ja spełniam swoje ambicje. Pewnie, że nie wszystko jest tak jakbym chciała, ale tym co mam cieszę się każdego dnia.

Nie zamieniajmy się w narzekoholików na jesień. Zamiast krytykować to, co nas frustruje i skupiać się na rzeczach, które nas denerwują, poszukajmy idealnych momentów i zapamiętujmy je. Dodadzą nam energii każdego dnia.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

AdA jako skutek chciwości sieci aptek – część 3 AdA jako skutek chciwości sieci aptek – część 3

Już ponad pół roku minęło od wejścia w życie AdA. Nie jest to aż tak długi okres, by kompleksowo pod...

Nie jedz tego… czyli o interakcjach lekowych Nie jedz tego… czyli o interakcjach lekowych

Kwestia interakcji żywności z lekami najczęściej ogranicza się w rozmowie z pacjentem do pytania: pr...

Dyżury aptek za 700 zł za noc – część 2 Dyżury aptek za 700 zł za noc – część 2

Jako farmaceuci stale popełniamy ten sam błąd. Zakładamy, że nasi rozmówcy, tu: radni i starostowie,...