Camu-camu (camocamo, cacari, łac. [i]Myrciaria dubia[/i]), to niewielkie drzewo pochodzące z Amazonii. Jego owoce przypominają małe jabłuszka, których średnica waha się między 1 a 3 cm. Wraz z upływem czasu w ich niedojrzałej, zielonej skórce rozpoczyna się synteza antocyjanów, nadających dojrzałym pestkowcom ciemnofioletowy kolor. Owoce kryją w sobie różowy miąższ o delikatnym aromacie, który tradycyjnie wykorzystuje się do przyrządzania soków, dżemów i orzeźwiających napojów, a obecnie również jako dodatek do lodów, deserów i alkoholi.
Co ciekawe, camu-camu w postaci surowej nie nadaje się spożycia, ze względu na swój intensywny kwaśny smak, który zawdzięcza obecnym w dużej ilości kwasom organicznym (głównie kwasowi cytrynowemu, którego może być nawet 3 g na 100 g świeżego owocu). Cierpkość miąższu nie jest neutralizowana przez naturalnie występujące cukry, ponieważ jest ich stosunkowo niewiele – w dojrzałym owocu zawartość glukozy wynosi jedynie około 1,5 g/100 g. Duża zawartość związków polifenolowych, takich jak katechiny i kwasy galusowe, choć sprzyja prozdrowotnym właściwościom owoców M. dubia, dodatkowo wzmacnia nieprzyjemny, ściągający smak. Wyjątkowo niekorzystne walory smakowe nie przeszkadzają jednak słodkowodnym rybom, które żywią się owocami, w ten sposób przyczyniając się do rozsiewania roślin.
Oprócz kwasów organicznych oraz dużej ilości polifenoli, owoc camu-camu zawiera także witaminy z grupy tokoferoli i karotenoidów, a także mnóstwo makro- i mikroelementów: potasu (zawiera go dwa razy więcej niż banan), wapnia oraz magnezu. W miąższu znajdziemy również aminokwasy takie jak walina czy seryna.
Zawartość kwasu askorbinowego
Autorzy różnych publikacji podają wartości wahające się między ok. 850 mg/100 g (dla soku) do około 3000 mg witaminy C na 100 g (w pulpie owocowej). Rekordową zawartość kwasu askorbinowego oznaczono w skórce owocu i stanowiła ona aż 5000 mg na 100 g masy. W zależności od parametrów procesu przetwarzania (liofilizacja, suszenie w wysokiej temperaturze, suszenie rozpyłowe), może jednak dochodzić do znacznych strat witaminy C. Niemniej jednak, podczas przerabiania świeżych owoców, dochodzi do usunięcia z nich dużej ilości wody, tak więc końcowa zawartość kwasu askorbinowego w przeliczeniu na suchą masę może być naprawdę wysoka (wg dostępnych danych nawet 9 g na 100 g proszku). Przyjmuje się więc, że camu-camu jest lepszym źródłem witaminy od aceroli (o niej możecie poczytać tutaj: [url]https://mgr.farm/opinie/wisnia-z-barbadosu[/url]).
Dostępne preparaty
Owoc [i]Myrciaria dubia[/i] dostępny jest w postaci sypkiego proszku bądź kapsułek, które ze względu na nieprzyjemny smak ekstraktu, wydają się być najlepszą formą podania suplementu. Za 100 g proszku zapłacimy od 60 do 120 złotych, podobna będzie też cena suplementu kapsułkowanego. Wchodzi on również w skład preparatów złożonych (np. Cecaps). Dzienna dawka nie powinna przekraczać 2,5 g proszku (pół łyżeczki od herbaty), a po jej przekroczeniu mogą pojawić się dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Proszek można również wykorzystać jako dodatek do deseru, jogurtu bądź musli w celu uzupełnienia codziennej diety w witaminy i minerały.
Kiedy następnym razem waszą aptekę odwiedzi pacjent – zwolennik jedynej, naturalnej witaminy C z aceroli, możecie zaskoczyć go znajomością zupełnie nowej, egzotycznej rośliny. Ale uważajcie, bo wśród owocowych rekordzistów, zawierających ponadprzeciętną dawkę kwasu askorbinowego, to jeszcze nie koniec…
Piśmiennictwo dostępne u autora










