Nie damy się

25 marca 2016 08:32

Wizerunek farmaceuty zmienił się znacznie w przeciągu ostatniego wieku i wciąż dynamicznie się zmienia. Jeszcze nie tak dawno nie było mowy o tym, żeby kobieta stała za pierwszym stołem, a aptekarzem mógł być tylko starannie wykształcony fachowiec.

apt_1.png

Poza wiedzą o lekach, posiadł tajniki ich wytwarzania, był chemikiem, filozofem, często filantropem i cieszył się wśród mieszkańców miasta ogólnym szacunkiem. Zmiany polityczne, technologiczne i przemysłowe jakie przyniósł XX wiek zaczęły kształtować inny wizerunek naszego zawodu, a komercjalizacja, potrzeba i możliwość szybkiego rozwoju gospodarczego skierowała ten proces na niekorzystne dla nas, farmaceutów, tory.

Apteki rzadko bywają teraz spokojnym miejscem, w którym można porozmawiać, uzyskać fachową poradę, pomoc, poczuć się bezpiecznie i komfortowo. Rynek zdominowały apteki sieciowe ze swoimi wymuszanymi standardami obsługi, ze sprzedażą przykasową, z premiami za nieraz nieetyczne działania, z niskimi cenami i krótkim czasem obsługi. Tam można kupić tanio, szybko, bezrefleksyjnie.

Za pierwszym stołem pacjent często spotka technika, który doskonale wyszkolony potrafi sprzedać cuda, ale niekoniecznie rozwiązać problem albo zwrócić uwagę na niewłaściwe stosowanie leku. Z resztą – magister też wcale nie bywa czujniejszy – w chęci uzyskania premii, zadowolenia kierownika, menedżera i aby zaspokoić swoje ambicje rozwija umiejętności w kierunku lepszej, skuteczniejszej sprzedaży wybranych produktów, a nie fachowego doradztwa. Nie ma tu czasu na budowanie jakiegokolwiek wizerunku – rozmowa z pacjentem często jest zbyt krótka, aby wykroczyć poza zjawisko pierwszego wrażenia. Pacjent tak odbiera farmaceutę jak go widzi i słyszy – zwraca uwagę nie na umiejętności, ale na wygląd, ton głosu, sposób poruszania się.

Coraz częściej farmaceuta nie ma czasu i chęci na dodatkowe szkolenia. Pracownicy sieciówek nie są zachęcani do samokształcenia, nie wiedza i kompetencje są promowane, lecz wyniki statystyk sprzedażowych. Aptekarz, który ma swoją etykę, wizję zawodu i swojego rozwoju czuje się źle w miejscu, gdzie ciągle trzeba się spieszyć, gdzie obsługa klienta jest błyskawiczna, a jego kompetencje są ignorowane. Nie motywuje go to do dalszego rozwoju i może bardzo łatwo doprowadzić do niechęci, zgorzknienia i załamania. Niezadowolenie farmaceuty jest bardzo widoczne dla pacjenta, co tym bardziej wpływa na niekorzystne wrażenie.

Gdyby to tylko od nas zależało, byłoby znacznie łatwiej. Niestety wizerunek farmaceuty dziś w dużej mierze budowany jest na obrazach przedstawianych przez media. Producenci reklam żerują na pozostałościach autorytetu i szacunku jaki mamy w społeczeństwie, pokazując magistra farmacji polecającego jakiś preparat, przez co pozbawiają nas go jeszcze bardziej. Pacjenci częściej słyszą farmaceutów z reklamy niż na żywo, niestety, więc ich wizja naszego zawodu jest zupełnie zniekształcona, bo sprowadza nas do roli zwykłego sprzedawcy, a dany specyfik do zwykłego produktu do nabycia.

Dlatego wielkim, miłym zaskoczeniem dla pacjentów jest prawdziwy magister z charakterem, który nie boi się braku premii, na którego nie działa presja kolejki, dla którego nie jest najważniejsza sprzedaż, ale udzielenie właściwej, fachowej pomocy. Doświadczenie w sieciówce nauczyło mnie, że uśmiech na dzień dobry potrafi zdziałać cuda. Nauczyło mnie pokory, szybkości, dokładności i rozpoznawania potrzeb pacjentów na podstawie przekazu niewerbalnego i ich reakcji na moje słowa. Nigdy nie dostałam premii sprzedażowej, ale nauczyłam się budować własny wizerunek drobnymi rzeczami. Nie była to łatwa praca. Szczęśliwie zmieniłam ją tuż przed wypaleniem.

Dzisiaj o wiele trudniej jest pokazać pacjentom, i może nawet samym sobie, jacy naprawdę jesteśmy, jaki mamy potencjał i kompetencje. Na szczęście pewne aspekty wizerunku farmaceuty nadal są żywe w społeczeństwie, magister kojarzony jest jeszcze z osobą godną zaufania, pomocną, i fachową. Wierzę w to, że mimo zmian, postępu i komercjalizacji uda nam się zawalczyć o utrzymanie takiego stanu rzeczy.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Samorząd aptekarski działa w interesie społecznym Samorząd aptekarski działa w interesie społecznym

Nie powinno nikogo dziwić, że izba aptekarska odpowiednimi narzędziami formalnoprawnymi ma uprawnien...

A w konopiach strach A w konopiach strach

„A w konopiach strach” to ciekawa, lekko napisana książka, warta przeczytania, mimo, że główny wątek...

5 kamieni milowych farmakoterapii 5 kamieni milowych farmakoterapii

Które z leków, okazały się największym przełomem w farmakoterapii na całym świecie? Ile ludzkich ist...