(Nie)rzetelna informacja

11 marca 2016 13:18

Już od jakiegoś czasu to obserwuję, ale zawsze starałam się to sobie jakoś wytłumaczyć i usprawiedliwić. Potem starałam się o tym nie myśleć, bo w końcu mój staż pracy nie był na tyle duży, żeby dawać mi prawo do komentarza i krytyki. Ale po odzewie jaki wywołał mój ostatni wpis („Ja swojego dziecka nie szczepię, musi swoje przechorować”) widzę, że problem jest poważny i nie można go dłużej ignorować. Coraz częściej słyszę i widzę, jak farmaceuci zamiast oferować rzetelne informacje, wygłaszają swoje opinie, które niestety niekoniecznie są oparte na faktach.

patol_1.png

Pacjenci najczęściej proszą nas o porady dotyczącą wyboru leku. Zgłaszają się do nas przeziębieni, z biegunką, grypą czy urazem i ufają naszej rekomendacji dotyczącej leczenia. Niestety nawet w takich, zdawałoby się łatwych, przypadkach zdarza się farmaceucie wykazać ignorancją i udzielić niewłaściwej porady. A co w sytuacji, gdy mamy bardziej wymagającego pacjenta, gdzie powinniśmy się zastanowić, zweryfikować naszą wiedzę, sprawdzić najnowsze wytyczne dotyczące leczenia?

Nie wiem, kiedy zanikła u nas ta osławiona aptekarska dokładność, gdzie zgubiliśmy dociekliwość i etykę zawodową. A może nigdy jej nie było, a to tylko legenda, którą nam się opowiada na studiach? Zawsze wpajano mi, że farmaceuta to zawód zaufania, nie tylko dlatego, że ma kontakt z pacjentem i obowiązuje go tajemnica zawodowa, ale też dlatego, że jest ostatnim punktem kontroli danej terapii, jest osobą, która powinna upewnić się, że lek jest właściwie przepisany, że pacjent rozumie jego stosowanie, a także – wyjaśnić wszelkie wątpliwości z nim związane. Farmaceuta to jedyna osoba, która może udzielić rzetelnej informacji o leku, bo właśnie po to studiuje tak długo i ciężko.

Co to znaczy – rzetelna informacja? To znaczy taka, która jest oparta na faktach, nie na opiniach, własnych lub czyichś doświadczeniach czy przekonaniach. Dziś niestety niełatwo o taką. Nawet starając się uzupełnić wiedzę, zgłębić jakiś temat, ciężko znaleźć wiarygodne źródła, na których farmaceuta może opierać się w codziennej pracy. Część wiedzy można uzyskać na szkoleniach, zakładając, że prowadzący jest na bieżąco w swojej dziedzinie, a jeśli wybiera się mądrze, to na szczęście tak zwykle jest. Niestety czasu na takie dokształcanie nie ma wcale dużo, więc nie jest to podstawa naszego zdobywania wiedzy. Zatem najczęstszym jej źródłem są strony internetowe – internet jest w tej chwili powszechnie dostępnym narzędziem, co jest oczywiście bardzo wygodne, ale niesie duże ryzyko uzyskania błędnych informacji. I tutaj kłania się nasza dociekliwość… Łatwo jest poszperać szybko na jakiś temat, poczytać kilka artykułów po łebkach, zerknąć na kilka wpisów na forum pseudomedycznym i wypracować sobie na tej podstawie jakąś opinię. I nawet wielu z nas ma przeświadczenie dobrze spełnionego obowiązku, bo w końcu poświęciło czas i zbadało dokładniej jakiś temat. Niektórzy nawet są przekonani, że już wiedzą wszystko, co trzeba. Nic bardziej mylnego.

Uzyskanie rzetelnej wiedzy nie polega na szybkim przejrzeniu kilku artykułów, stron, forów czy Wikipedii. Czasem nawet dokładniejsze przeczytanie publikacji nie jest wystarczające, bo metodologia danych badań może pozostawiać wiele do życzenia. Szukając informacji nie można iść na łatwiznę – trzeba cały czas myśleć o tym, czego chcemy się dowiedzieć i czy to, co czytamy na pewno jest wiarygodne. Tylko w ten sposób, będąc dociekliwymi, możemy dowiedzieć się tego, czego szukamy. Po ostatniej nagłośnionej fali zgonów niemowląt z powodu komplikacji po pneumokokowym zapaleniu płuc pacjencji zainteresowali się szczepieniem swoich dzieci. Tylko skąd wiedzieć jakiej użyć szczepionki? Personel pracujący w przychodni nie ma pojęcia, że na rynku dostępne są trzy szczepionki. Jakie są między nimi różnice? Jakie mogą być odczyny poszczepienne? To my powinniśmy znać odpowiedzi na te pytania.

Na co dzień nie zawsze musimy wykazywać się dociekliwością (choć dokładnością – jak najbardziej!). W zależności od rodzaju apteki mamy różny profil pacjentów i często nie musimy tak naprawdę wykraczać poza naszą bezpieczną, ograniczającą się do stałych przypadków, wiedzę. Oferując porady dotyczące leczenia popularnych schorzeń nie musimy wykazywać się nadzwyczajną erudycją, jedynie pamiętać o preparatach wykrztuśnych, przeciwkaszlowych, przeciwbólowych, rozkurczowych, których działanie od lat jest dobrze poznane i nic nowego w tej dziedzinie się nie zmieniło (może poza nazwami preparatów handlowych i ich składami). Ale gdy trafi się pacjent, który potrzebuje specjalistycznej wiedzy, obawiam się, że większość z nas bezrefleksyjnie zaproponuje ten preparat, która akurat jest na stanie…

Wiem, że czasami nie mamy siły, żeby zrobić coś więcej. Przez długi czas potrafiłam nawet doskonale usprawiedliwiać takie działania, tłumacząc siebie, kolegów i koleżanki trudną sytuacją osobistą, zmęczeniem, wypaleniem, brakiem możliwości… Ale tak naprawdę takie zachowanie nie powinno mieć miejsca. Ponosimy ogromną odpowiedzialność za nasze słowa, bo nasze porady, choć często wydaje się, że ignorowane, mają silny wpływ na życie i zdrowie tych ludzi, którzy spodziewają się uzyskania rzetelnych informacji i słuchają naszych zaleceń. Nie udzielając takich, wykazując się ignorancją lub podając informacje zmyślone (tak, to też się zdarza!) działamy nie tylko na własną niekorzyść, na niekorzyść apteki, innych farmaceutów, bo nasze działania wpływają na postrzeganie wizerunku aptekarza w społeczeństwie, ale przede wszystkim – działamy na niekorzyść pacjenta.

Udzielanie nieprawdziwych informacji, opartych albo na własnych, niepopartych niczym opiniach, albo na niekompletnej wiedzy może mieć bardzo przykre konsekwencje. Pacjent postępujący według niewłaściwych zaleceń może zdecydować o zaprzestaniu leczenia, niezaszczepieniu dziecka, nie podjęciu działania ratującego życie, zbagatelizowaniu własnej choroby… Nie mam zamiaru ryzykować czyjegoś zdrowia dlatego, że nie chce mi się dokształcić. Nie mogę mieć wymówek – wybrałam taki zawód i muszę sprostać wymaganiom.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Akt miłosierdzia Akt miłosierdzia

Ostatnimi czasu głośno jest o zmianach prawnych, mających znaleźć bezpośrednie odbicie na przyszłość...

Więcej farmaceutów w reklamach! Więcej farmaceutów w reklamach!

Przeczytałem ostatnio sporo negatywnych wypowiedzi farmaceutów na temat występu jednej z aptekarek w...

Kim jest pacjent Kim jest pacjent

Czy zastanawiacie się czasami kim jest anonimowy pacjent po drugiej stronie stołu? Czy zdarza się Wa...