Niżej już nie można

28 marca 2018 10:06

Wszyscy dobrze wiemy, że świat Big Pharmy jawi się pacjentom jako pozbawiona skrupułów machina do zarabiania pieniędzy, mająca dobro pacjenta na ostatnim miejscu. Nagłaśniane co kilka lat afery z wielomilionowymi łapówkami tylko dostarczają argumentów przeciwnikom wielkich farmaceutycznych koncernów. I faktycznie, część z nich przyznaje się w ramach tak zwanej transparentności do nieczystych zagrywek…

Nieprofesjonalne jest chwalić swój lek poprzez krytykę konkurencji. To, że „ich” produkt ma wady, nie znaczy, że „nasz” automatycznie ma same zalety. (fot. Shutterstock)

Wydawać by się mogło, że tego typu schematy są jedynie przypadkami z pierwszych stron gazet, ale czy do podobnych kuriozów nie dochodzi każdego dnia w aptekach, szpitalach i przy pierwszym stole?

W aptekach szpitalnych rokrocznie w czasie planowania przetargów na kolejny rok pojawia się wzmożona aktywność przedstawicieli farmaceutycznych. Często są oni na tyle zdeterminowani by wprowadzić swój produkt na oddziały, że organizują szkolenia dla lekarzy i innego personelu medycznego, mające przekonać niedowiarków co do cudownych właściwości ich preparatu.

Ostatnio miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć w jednym z takich spotkań, podczas którego doradca medyczny, a więc osoba z przynajmniej podstawowym rozeznaniem w kwestiach medycyny, próbowała – z marnym skutkiem – naginać wyniki badań klinicznych na swoją korzyść.

Nieprofesjonalne jest chwalić swój lek poprzez krytykę konkurencji. To, że „ich” produkt ma wady, nie znaczy, że „nasz” automatycznie ma same zalety. Trzeba umieć rzeczowo uwydatnić plusy stosowania tego konkretnego specyfiku. Wiadomym jest, że będąc zatrudnionym przez dany koncern, nie mamy pełnej swobody wyrażania swojej opinii, ale uważam, że pracując w zgodzie z własnym sumieniem trzeba tak umieć wykorzystać swoją wiedzę, by merytorycznie podbudować wizerunek zachwalanego produktu a nie dyskredytować pozostałe możliwości terapeutyczne.

Czy nie tak samo czynią przedstawiciele farmaceutyczni w aptekach ogólnodostępnych? Chyba każdy z nas spotkał się z szerokim uśmiechem, garścią długopisów, słodkim poczęstunkiem i wplatanym w te cudowne odwiedziny aptecznych progów naręczem faktów, które nijak się mają do rzeczywistości i efektywności klinicznej. Czy kiedykolwiek farmaceuta podczas takiego spotkania próbował się nie zgodzić z prowadzącym szkolenie? Jeśli zgłaszał swoje obiekcje albo zadawał pytania, czy faktycznie były one na tyle satysfakcjonujące, że wystarczały do zaspokojenia głodu wiedzy? Czy był na tyle przekonujące, by farmaceuta był skłonny twierdzić, że to rozwiązanie jawi się jako najlepsza opcja terapeutyczna?

Z moich obserwacji wynika, że przedstawiciel, choćby wątpiący w magię swojego produktu, nigdy nie powie więcej, niż w przygotowanym dla niego kolorowym folderze. A szkoda, bo być może odrobina realizmu i trzeźwego spojrzenia pozwoliłaby nadać więcej realizmu całemu wystąpieniu i potraktować je jako ciekawą alternatywę, a nie tylko marketingowy zabieg.

I wreszcie my sami – by nie było, że jako farmaceuta krytykuję wszystkich dokoła, a na własnym podwórku staram się nie widzieć problemu. Obawiam się, że to może wywołać najwięcej kontrowersji, prawdopodobnie też skoncentruje się na krytyce aptekarzy z placówek sieciowych, natomiast uważam, że problem dotyczy w mniejszym lub większym stopniu wszystkich aptek. Nierzadko dany punkt w korzystnej cenie nabył większą ilość danego produktu. Cena dla pacjenta jest atrakcyjna, jednak dużo korzystniej wygląda marża dla właściciela, który w pewnym stopniu wymaga wyprzedania całej zamówionej ilości „promocyjnego” towaru.

W większych sieciach aptecznych dochodzi problem marki własnej i marnej jakości suplementów sygnowanych ową marką. Nie jest trudno odkryć ich niższą wartość terapeutyczną, porównując jako farmaceuta skład z innymi preparatami alternatywnymi z danej grupy terapeutycznej.

Czy jednak bonus w postaci nieco wyższej wypłaty za odpowiednio wysoką sprzedaż towarów „promocyjnych” / marki własnej jest wystarczającym wynagrodzeniem za pracę w sprzeczności z własnym sumieniem, dobrem pacjenta i osobistymi przekonaniami?

Farmaceuta, jak każdy zawód medyczny, powinien wymagać przede wszystkim wyzbycia się własnych interesów nad interes pacjenta. Dobro pacjenta to nie utarty frazes, to fakt, który powinien towarzyszyć nam w każdej minucie pracy. Jeśli ktoś jest w stanie się sprzedać, konsekwentnie pracuje na obniżanie wartości zawodu farmaceuty, który z roku na rok cieszy się i tak słabnącym społecznym zaufaniem. Sami sobie po części zapracowaliśmy na taką opinię, ale jeśli nie przestaniemy oszukiwać samych siebie, że wierzymy w pewne rzeczy, za którymi stoi jedynie interes wyżej postawionych od nas i jeśli nie przestaniemy oszukiwać naszych pacjentów, którzy zdając się na naszą pomoc nierzadko nie otrzymują najbardziej optymalnego rozwiązania terapeutycznego, nie zrobimy kroku naprzód. W tył też nie, bowiem chyba niżej już upaść nie można jak zaprzedać dobro pacjenta mamonie.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Struktura wirusa Zika odkryta Struktura wirusa Zika odkryta

Naukowcom z Purdue University ze stanu Indiana udało się odkryć strukturę wirusa Zika. To może być p...

Ograniczenia nie poprawią sytuacji Ograniczenia nie poprawią sytuacji

O problemie nadużywania przez młodzież leków OTC zawierających substancje odurzające, rozmawialiśmy ...

Dziurawiec (Hypericum perforatum L.) – zapomniane zioło? Dziurawiec (Hypericum perforatum L.) – zapomniane zioło?

Zainteresowanie lekami przeciwdepresyjnymi zaczęło się w latach 50-tych ubiegłego wieku. Przez przyp...